
Jest nam niezmiernie miło powitać u nas autora wyjątkowego, bo władającego nie piórem, a aparatem fotograficznym. Nazywa się on Fyś Kyryśklyś i pochodzi z Fromlandii.
„verte” staje się powoli dojrzałe i szuka podsumowań. Wydaje mu się, że jest gotowe podjąć się oceny. I proponować — z masy obrazów, tekstów, dźwięków — te, które brzmią tak, jak brzmieć powinny. Że umie już wyłowić fałszywe nuty, słowa i obrazy. „verte” wie już, dlaczego krytyka jest ważna. „verte” umie się tym dzielić. I dlatego stać je na złamanie konwencji. W lutym winniśmy upamiętnić zmarłego w lutym. Uczcimy zaś zmarłego w styczniu: Ryszard Kapuściński. Nad jego ostatnią mową po otrzymaniu doktoratu honorowego planowaliśmy od dawna debatę „O innych”. Teraz ją zrealizujemy.
Omija zupełnie dyskusję nad polityczną odpowiedzialnością wojny Tutsi i Hutu. Pokazuje ból, smutek i absurd śmierci około miliona osób. Daje do myślenia. I choć w warstwie ideowej mało ambitny — warto obejrzeć.
Źle się dzieje z Hartleyem od ośmiu lat przynajmniej. Eksperymenty z roztrzęsioną kamerą i rozmazanym obrazem plus pompatyczne przemówienia o przyszłych losach ludzkości nie dają już tak doskonałych efektów, jak po prostu oparcie filmu o naprawdę dobry scenariusz, który był podstawą sukcesu dawnych jego filmów (np. „Amateur”, 1994). Szkoda… Może jeszcze się Hartley odnajdzie, bo najwyraźniej zgubił się w ponowoczesności, która nawet jego samego przerosła.
Cudowna, słodka, chwilowa, ironicza. I to zaledwie początek tego, co myślę przy słuchaniu tej świetnej autorskiej płyty. Niezwykła liryczność, swoista rewitalizacja muzyczna poezji, o czym zresztą mówi sama: ustalę nowy domu plan. I ani trochę kiczu.
Trudno jednoznacznie uznać tę płytę za porażkę, bo jeśli celem, jaki przyświecał chłopakom, było bycie takimi, jak wszyscy inni, to mamy do czynienia z niebywałym sukcesem. Doprawdy, konia z rzędem temu, kto odróżni ich od The Strokesów, The Vinesów czy innych The Libertinesów. Tytuł jednej z piosenek na płycie brzmi „Everything Is Average Nowadays”. Gwiazdka za samoświadomość.
Praca w typowej dla autora metaforyce przeprowadza nas przez meandry współczesnych konfiguracji społecznych. Po przeczytaniu bezrobotni, bezdomni i nowi bogaci jawią się zupełnie inaczej. Nauka, socjologia, brak dialogów — a pasjonujące jak kryminał.
Książka dla ludzi starszej daty — bez względu na wiek! Apologia uniwersalnych wartości i wyraz wiary w człowieczeństwo.
verte.art.pl > Archiwum > 2007 > №32
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski