
Miło nam poinformować, że tekst „Heidegger, biskup i «Tryumf woli» — czyli którędy do «verte»” Karola Zamojskiego jest dwusetnym tekstem publikowanym w przestrzeni „verte”.
Nie ma nic bez ryzyka. Tylko widz, tylko widz go unika. A kto chce być wewnątrz zdarzeń — musi żyć wciąż z bagażem. Musi mieć walizeczkę i koc, i latarenkę na noc. Tak pisał nieoceniony mistrz mowy polskiej, dystansu i zaangażowania w rzeczywistość jednocześnie — Jeremi Przybora. Witam w wiosennym „verte”. Marzy mi się, co zdaje się możliwe, byśmy proponowali tu takie uchwytywanie rzeczywistości w pazury krytyki, by śmiech mógł współgrać z mądrością. Czego nam życzę, jak również pamięci o panu Jeremim — jedynym gwarancie tych marzeń. Ryzykujmy zatem, a widzem niech będzie kto inny!
W związku z czterema świeżo zdobytymi przez film Oskarami — za najlepszy film, reżyserię, montaż i scenariusz (adaptację) — ponawiam rozpływanie się w zachwytach nad najnowszym filmem Scorcese. Nie jestem entuzjastą sensacji, ale ten film ma w sobie „to coś”. I to parę kilo.
Również w związku z Oskarami: Nie jestem fanem ani Busha, ani jego oponenta z 2000 roku, jednak edukacyjne wykłady tego ostatniego na temat problemów środowiska można o wiele łatwiej uznać za interesujące — bardzo sprawnie zrealizowany dokument o efekcie cieplarnianym. Pod rozwagę również Polakom.
Oskar za najlepszy film obcojęzyczny i 27 innych nagród — całkiem zasłużenie: mechanizmy funkcjonowania Stasi na krótko przed upadkiem Muru Berlińskiego. Przede wszystkim uważne studium charakterów, ale również dobry film na otrzeźwienie wszystkim, którym po obejrzeniu „Good Bye, Lenin!” zatęskniło się do starych dobrych czasów.
Paweł Huelle żyje! Oczywiście wie o tym każdy mieszkaniec Trójmiasta. Ale czy wiemy my? Teraz już tak. Jego najnowsza powieść wpisuje się przesmacznie w nurt pisania istotnego. Połączył w niej lęk (ironiczny) o przyszłość, rozżalenie (zdystansowane) do współczesności z szaleństwem swego wybujałego talentu. A wszystko, oczywiście, z Trójmiastem w tle; i całą Europą.
Wydawnictwo Taschen po raz kolejny udowodniło, że wydawanie książek może być prawdziwą sztuką. Tym razem otrzymaliśmy rzetelnie opracowany pod względem merytorycznym, bogato ilustrowany album poświęcony twórczości jednego z największych wizjonerów wśród architektów, poszukiwacza wymyślnych form, wielkiego estety i cichego prekursora architektury biomorficznej, Antonio Gaudíego. Mieć to kompendium — oznacza wiedzieć wszystko na temat tego artysty.
Książka niezwykle ważna. Polecam ją wszystkim opatulonym w arafatki antyglobalistom, którzy nie do końca wiedzą, przeciw czemu kierują swój bunt. Bo trzeba coś dokładnie poznać, aby móc to kontestować.
Satyra na Słowian i imperatyw kategoryczny. Wehikuł czasu i skarbnica dewiz życiowych.
verte.art.pl > Archiwum > 2007 > №33
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski