> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№49 lipiec 2008

№49

Aktualia

„verte” ma 4 lata, a my mamy za sobą jubileusz „verte 354”. Zapraszamy na re(we)lację z tej wyjątkowej imprezy. I informujemy, że nasza wyjątkowa książka wciąż jest do zdobycia!

Wstęp Tomasz Kojder

Podobno Lech był Bolkiem. Tak twierdzi Jacek i Placek, i reszta kaczej paczki. Głupie skojarzenia, ale komunizm to dla mnie przede wszystkim dobranocki i podwórkowe zabawy. Lata 80. spędziłem okopany w piaskownicy. Ku rozpaczy mamy, która musiała mnie codziennie domywać. Lekcja wyniesiona z podwórka brzmiała więc: Nie brudzi się tylko ten, który nic nie robi. I może właśnie dzięki niej zrozumiałem już jako dorosły, że z walki z przeciwnikiem, który z założenia gra nieczysto, nieskalani wychodzą tylko ci, którzy jej unikają. Szkoda, że nie wszystkim z nas było dane wychowywać się na podwórku…

Rekomendacje

Filmy

„Podróż czerwonego balonika” Hsiao-hsien Hou Emilia Walczak

Nie od dziś wiadomo, że jeśli ktoś chce robić filmy „dziwne”, koniecznie musi wyjechać do Francji. Tam, nawet będąc Austriakiem czy Chińczykiem właśnie, wpada w typowo francuską manierę dekonstrukcyjno-kontrfilmową i odcinając się od wszelkich konwencji, poszukuje nowych form wyrazu. Efekty są różne, lepsze i gorsze. W przypadku „Podróży…” rezultat jest niezły, ale zastanawiam się, jak duża w tym zasługa Juliette Binoche, która zdaje się być najjaśniejszym (być może dzięki jasnym blond włosom) punktem tej produkcji.

„Paranoid Park” Gusa Van Santa Emilia Walczak

Kontynuacja tego, co Van Sant zaczął „Słoniem”, pogłębiona psychologicznie. Jeśli jeden z najważniejszych przedstawicieli filmowego postmodernizmu lat 90. zaczyna robić realistyczne, psychologiczne kino trzymające się rzeczywistości, oznacza to dla mnie ostateczny kres postmodernizmu. Przekornie jednak nie śledzę historii, którą Van Sant chce mi opowiedzieć, lecz obserwuję warstwę wizualną filmu, kompozycję kadru, zagrywki formalne. Te wciąż są nietuzinkowe! Skromnie radzę baczyć na estetykę „Paranoid Park”, wtedy film Was urzecze.

„Idiokracja” Mike’a Judge’a Tomasz Kojder

Wychodząc z założenia, że ludzie głupi rozmnażają się dziesięciokrotnie częściej, niż ludzie inteligentni, autorzy filmu stawiają tezę, że przyszłość należy do idiotów. I choć dowcipy potrafią latać nisko, to przyznać muszę, że nic lepiej nie puentuje teorii o upadku cywilizacji i wyczerpaniu się kultury, jak scena z prezydentem USA pokazującym faka czy bohater mówiący studiowałem prawo w Costco. Sam już nie wiem, czy bardziej to śmieszne, czy straszne.

„THX 1138” George’a Lucasa Tomasz Kojder

Tym, którzy nie mieli okazji obejrzeć filmu na naszym jubileuszu (czyli prawie wszystkim), pragnę przypomnieć, że George Lucas to nie tylko „Gwiezdne wojny”. W klaustrofobiczo-profetycznym „THX 1138” Lucas zadaje pytania, które 30 lat później nurtować będą Leszka Kołakowskiego: dokąd zmierza nasza cywilizacja? i czy w społeczeństwie jest miejsce na człowieczeństwo? A po 40 latach do filmu nawiążą UNKLE, Daft Punk, no i Michael Bay w „Wyspie”. Jednak początków tego wszystkiego szukać należy w roku 1948, czyli „Roku 1984”.

„Pułapka” Davida Slade’a Stefan Łapniewski

W związku z zasłużonym sukcesem filmu „Juno" sięgnąłem po inny film z udziałem Ellen Page — thriller psychologiczny, obsesja, pedofilia… W sumie żadne nowum, w dodatku nakręcone ściśle wedle prawideł „zmyłowego" schematu, jednak zwraca na siebie uwagę dobrą grą aktorską i zdjęciami.

Płyty

„The People United Will Never Be Defeated!” Frederica Rzewskiego (wyk. Ralph van Raat) Stefan Łapniewski

No i doczekaliśmy się: kolejna interpretacja 36 wariacji Frederica Rzewskiego, tym razem w wykonaniu Holendra van Raata. Sama kompozycja, stawiana w jednym szeregu z wariacjami na temat Diabellego czy Goldbergowskimi, to utwór piękny w swej złożoności, jednak nie koszmarnie trudny w odbiorze. I, choć osobiście bardziej odpowiada mi nagranie Stephena Drury, gra van Raata również nie pozostawia wiele do życzenia. Jedyny irytujący minus to brak podziału „wariacji” na ścieżki — ale cóż…

„In Our Nature” Jose Gonzalesa Łukasz Remisiewicz

Zbiór 10 gitarowych ballad szwedzkiego, ateistycznego barda. Kilka piosenek zaskakuje niemal beatlesowskimi aranżacjami. Głos Gonzalesa w połączeniu ze świetną techniką gry na klasycznej gitarze powoduje, że płyty tej słucha się przyjemnie. Ciekawe w interpretacji są też teksty, podejmujące głównie temat religii.

„Indestructible” Disturbed Łukasz Remisiewicz

Jak bardzo można kopiować swój styl, ile razy korzystać z tych samych pomysłów, odkrywać to, co już dawno odkryte? Disturbed jest w tych sprawach mistrzem. Jeśli ktoś słyszał jakąkolwiek płytę zespołu ma reprezentatywny obraz całej twórczości zespołu. Najnowszy krążek jest dla ścisłego grona fanatyków.

„Rise and Fall, Rage and Grace” The Offspring Łukasz Remisiewicz

Czy kalifornijski punkrock ma coś jeszcze do zaoferowania? Po wysłuchaniu najnowszej płyty popularyzatora gatunku trudno mieć jakiekolwiek złudzenia. Większość z piosenek jest bardzo wtórna, mogłaby w zasadzie w ogóle nie powstać. Płytę ratują jednak piosenki z nowych dla Offspring — radioheadowy „A Lot Like Me” czy nirvanopodobny „Stuff Is Messed Up”. Trzy-cztery piosenki to jednak za mało na dobry album.

verte.art.pl > Archiwum > 2008 > №49

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski