> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№50 sierpień 2008

№50

Aktualia

8 sierpnia o 18:00 zapraszamy do sali G24 WSG w Bydgoszczy na spotkanie organizacyjne seminariów „Przestrzenie Krytyki Kultury”.

Wstęp Tomasz Kojder

300 tekstów, 50 numerów, 4 lata. 16 megabajtów, 790 plików, 315 zdjęć. 4 redaktorów, 47 współpracowników, 1 prezydent. Najobszerniejszy dział: „Myśl”. Najwięcej publikacji: Emilia Walczak. Najbardziej naczelny redaktor: Karol Zamojski. Najpopularniejszy tekst: „Prezydent”. Najdłuższy: „Sztuka inna” Małgorzaty Bogaczyk. Najgłupszy: „Gdyby Jezus żył, byłby wszechpolakiem” Wojciecha Wierzejskiego. Najaktywniejsi współpracownicy: Stefan Łapniewski, Kacper Podrygajło, Jarosław Bytner. Najczęściej wyszukiwane frazy: „gatunki mowy”, „Bill Hicks”, „Janda nago”. Najlepsze pismo internetowe: „verte”.

Rekomendacje

Filmy

„Byôsoku 5 senchimêtoru” Makoto Shinkai Wanda Fite

Dla miłośników „zadumanego” kina: film traktuje o, jak to wspomina podtytuł, dystansie rosnącym pomiędzy niegdyś bliskimi sobie ludźmi, adresowany jest więc do publiczności odpowiednio przewrażliwionej. Nie jest to w żadnym razie, jak tradycja anime dyktuje, kino akcji, nie ma też elementów science-fiction — warto jednak obejrzeć, przede wszystkim ze względu na absolutnie zachwycającą jakość strony graficznej.

„We Are the Strange” M. dot Strange Stefan Łapniewski

W skrócie: próba złożenia animowanego filmu artystycznego będącego jednocześnie kinem akcji, a przy tym deklaracja, że ucieka się od hollywoodzkich schematów. Kreowany w animacji świat przedstawia się czasem dość ciekawie, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę łączenie kilku technik animacji w jedną wypowiedź; całość jednak wypada głupio i jest potwornie męcząca.

Seriale

„My Name Is Earl” Wanda Fite

Proste i dobrze napisane dialogi, tendencje głównego bohatera do ładowania się w swojej misji zadośćuczynienia w paskudne kabały — nie bez powodu dzieje nawróconego złodziejaszka pośród amerykańskiej białej biedoty (white trash) stały się w Stanach z dnia na dzień przebojem. Godne polecenia zwłaszcza tym, którzy nadal starają się Nowy Świat gloryfikować: świat Earla jest z pewnością bardziej autentyczny od świata z „Dynastii”.

„The Maxx — The Original Series” Stefan Łapniewski

Tym, którzy mają jeszcze w domu starożytne urządzenie zwane magnetowidem, polecić chciałbym wyprodukowany przez MTV kupę czasu temu miniserial „The Maxx”. Treściowo jest to raczej bzdura na kółkach wymyślana po wchłonięciu zbyt dużej ilości środków odurzających, niemniej strona wizualna przedstawia się zajmująco — miły powiew świeżego powietrza w animacji po boleśnie konwencjonalnych „Batmanach” czy „Supermanach”.

Płyty

„Beautiful Future” Primal Scream Tomasz Kojder

Primal Scream jest jak zadanie 32 — nieobliczalne. Mają na koncie zarówno płyty wybitne („XTRMNTR”), jak i przeciętne („Evil Heat”). Jednak jak dotąd nawet te mniej udane uchodziły, bo posiadały koncepcję, swoisty patent — na „Vanishing Point” był to dub, na „XTRMNTR” noise, a na „Riot City Blues” Stonesowski rock and roll. Na „Beautiful Future” tego nie uświadczymy. Klimatu i oryginalności również. Wrzucam ją do tego samego worka, co „Era Vulgaris” QOTSA, a worek wynoszę do piwnicy.

„I Know You’re Married But I’ve Got Feelings Too” Marthy Wainwright Adam Kruk

Znana głównie jako siostra Rufusa Wainwrighta, Marta, jest od brata nie mniej utalentowana, co udowodniła już 3 lata wcześniejszym longplayem „Martha Wainwright”. Na nowym krążku znów nie brak mocnych tekstów, rzewnych melodii uciekających w stronę country i uczuć, niekoniecznie tych najradośniejszych. I nawet jeśli pod koniec płyta nieco nuży, czuje się że Martha śpiewa dla nas od serca — sama pisze piosenki i jest ich główną bohaterką. Kariera na miarę Madonny jej nie grozi, ale warto mieć ją w swojej płytotece.

„Oracular Spectacular” MGMT Adam Kruk

Najbardziej spektakularny debiut roku. Płyty po prostu nie można przestać słuchać, a kto widział klipy chłopców z Brooklynu, zapewne i oglądać nie przestanie. „Kids”, „Time to Pretend” i „Electric Feel” to absolutne muzyczne abecadło tego roku, ale wszystkie 7 pozostałych kawałków na „Oracular” nie ustępują im w niczym. MGMT (nazwę skrócili z The Managment) występowali w tym roku dwa razy na Glasto, co dla nowej kapeli jest dużą sprawą. Szkoda że nikt nie dał rady sprowadzić ich do Polski. A za dwa lata może zwietrzeć już ich blask, bo MGMT to kwintesencja tego, co w muzyce najlepsze. Dziś.

„Orchestral Music 3” Leroy Andersona (wyk. BBC Orchestra, Leonard Slatkin) Stefan Łapniewski

Trzeci już album na poły rozrywkowej muzyki poważnej autorstwa Leroy Andersona przedstawia się chyba najsłabiej z całej trójki — co prawda cieszy obecność największego szlagieru „Sleigh Ride”, jednak jako całość pod względem doboru kompozycji album przedstawia się mniej imponująco niż poprzednicy. Mimo wszystko warto posłuchać — wykonanie i jakość nagrania są jak zwykle na najwyższym poziomie.

„Scars on Broadway” Scars on Broadway Łukasz Remisiewicz

Pierwsza płyta zespołu Darona Malakiana, gitarzysty System of a Down (jednocześnie debiut w roli pełnoprawnego wokalisty) nie powala na kolana. Jest bardzo melodyjnie, ale niekiedy nużąco. Specyficzny śpiew i liczne harmonie wokalne nadają muzyce kolorytu, ale nie zawsze są konieczne. Miks jest na genialnym poziomie, ale nie przykryje to pewnego wyczerpania pomysłów. Muzyka jest generalnie więc dobra, ale…

Audycje

„Zapiski ze współczesności” 2 PR Polskiego Radia Małgorzata Zamojska

Charakterystyczny dżingiel — odgłos pędzącego samochodu na tle gwaru kawiarniano-ulicznego. 15:45 w dzień powszedni. Przez kwadrans ktoś, kogo nie znam zupełnie lub tylko kojarzę, będzie mówił o wydarzeniach, które bezpośrednio go dotyczyły lub dotyczą. Będzie opowiadał coś ważnego dla siebie, może dla mnie? To, co potrzebne współcześnie, to, jak się okazuje, coś bardzo prostego, acz urzekającego. Gawęda.

verte.art.pl > Archiwum > 2008 > №50

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski