> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№55 styczeń 2009

№55

Aktualia

Jedna z autorek „verte”, Małgorzata Tkacz-Janik, została nominowana przez „Wysokie Obcasy” do tytułu Polki Roku. Wesprzyjcie ją swym głosem, naprawdę warto!

Wstęp Karol Zamojski

A imię jego 50 i pięć. Z takim oto numerem weszliśmy w rok nowy. Rok zmian i kontynuacji; jak zawsze. Ale… ten będzie rokiem, mimo podobieństw, wyjątkowym. Najpierw przez plany; są dużo poważniejsze. A jak się udadzą: poinformujemy. Potem przez myśl; robi się głęboka. Jak wpadnie w depresję: poinformujemy. Wreszcie przez podsumowania; będą w lutym. Bo w styczniu się odpoczywa i reflektuje nad 33. sylwestrem, Wigilią, półroczem. Czas, który uświadamia rzecz dojmującą: jesteśmy pokoleniem świadomych gówniarzy. To tak na nowy rok. Żeby nam się. I Wam też. Na ten 2009 rok. Alleluja!

Rekomendacje

Filmy

„Happy-Go-Lucky” Mike’a Leigh Adam Kruk

Najnowszy film Mike’a Leigh jest uroczy, zabawny i krzepi serca. Oczywiście nie jest to najlepszy film reżysera, który potrafił już powiedzieć dużo więcej, ale dzięki grającej główną rolę Sally Hawkins wystarcza, by rozkosznie spędzić dwie godziny. „Happy-Go-Lucky” daleko do dramatyzmu „Sekretów i kłamstw”, ale Leigh nie rezygnuje do końca z krytyki społecznej, którą skupia głównie w komicznej, ale i strasznej postaci instruktora jazdy. Całość emanuje jednak miłością do ludzi i zrozumieniem dla ich niedoskonałości i sprawia, że wszyscy czujemy się piękni.

„33 sceny z życia” Małgorzaty Szumowskiej Adam Kruk

Każdego roku pojawia się przynajmniej jeden film, który przywraca wiarę w polskie kino. Mam wrażenie, że w zeszłym było ich więcej (i zaliczam do tej kategorii także zniesławioną „Małą Moskwę” Krzystka). Film Szumowskiej to także dzieło europejskie, w najlepszym znaczeniu tego słowa. To rzecz autorska i bardzo osobista, która nie ułatwia życia, ale sprawia, że widz wie, iż nie jest sam w zmaganiach z prostotą życia, banałem umierania i trudach w ustawieniu się w tym wszystkim. „33 sceny z życia” są zwyczajne jak sam tytuł, i dzięki temu zupełnie niezwykłe.

Płyty

„A Snowflake Fell (And it Felt Like a Kiss)” Glasvegas Adam Kruk

Glasvegas to dziś na Wyspach jedna z najgorętszych kapel. A stara zasada show-biznesu mówi, że żelazo trzeba kuć, póki gorące. Zaledwie w kilka miesięcy po wydaniu debiutanckiego krążka Glasvegas nagrali płytę świąteczną. Co przystoi Mariah Carey, niekoniecznie musi udać się kapeli rockowej. Ale o dziwo słucha się tego nieźle, może dlatego, że nie są to tradycyjne kolędy, tylko nagrane w Transylwanii, trochę patetyczne dziwactwa, które sprawiają, że czeka się na śnieg mimo całego zgiełku, który nas otacza.

„Slipway Fires” Razorlight Adam Kruk

To trzecia płyta grupy, która systematycznie nagrywa rzeczy coraz słabsze. Debiutowali cztery lata temu porywająco rock’n’rollowym „Up All Night”. Dwa lata później wyszedł niezły „Razorlight”, a teraz „Slipway Fires”, który ociera się banał i wzbudza irytację. Przed nagraniem krążka lider zespołu, Johnny Borrell, zamknął się na jakieś szkockiej wyspie i myślał intensywnie nad swoim życiem. Co wymyślił? Gitary zastąpił fortepian, a teksty są po prostu śmiesznie nieudane. Dlaczego jednak warto sięgnąć? Bo za którymś razem płyta urzeka, i to jest kuriozalne! No i dla „Hostage of Love”.

„Saint Dymphna” Gang Gang Dance Adam Kruk

Jedna z najlepszych płyt 2008. Kapela z Manhattanu gra już ładne kilka lat, dopiero teraz jednak nadszedł ich czas. To w Nowym Jorku obecnie rodzi się wszystko, co najbardziej progresywne (ale i przebojowe), a Gang Gang Dance na ostatniej płycie ułatwili do siebie dostęp, zbliżając się momentami do konwencji piosenki. Ale trzon wciąż stanowią połamane elektroniczne dźwięki, minimalistyczne i futurystyczne. The future is now. A kim jest święta Dymphna? Patronką obłąkanych — co najlepiej służy za rekomendację tej płyty.

verte.art.pl > Archiwum > 2009 > №55

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski