„verte” to magazyn internetowy poświęcony krytyce kultury w ramach spełniającej się nowoczesności. Ukazuje się od lipca 2004 roku. Wydaje go bydgoska Pracownia Kultury Współczesnej.

W marcu, we wtorek 17 i 24, o godz. 17, zapraszamy do salonu Empik przy ulicy Gdańskiej w Bydgoszczy na Popołudnia z filozofią. Najpierw bohaterem będzie Józef Maria Bocheński, a następnie Henryk Elzenberg – jako postać centralna wykładu pt. „Czy wartości istnieją?”.
Cztery i pół roku wspólnej walki na froncie wizerunku „verte” i Pracowni Kultury Współczesnej. Trudne rozmowy, radość małych i większych sukcesów, ileś tam wspólnych porażek. W sumie sporo dobrego. W imieniu wszystkich verterów i verterek dziękuję, Tomku, za współpracę. Twoje nazwisko będzie z nami ciągle: w archiwum tekstów i w designed by. I może kiedyś znów powalczymy na wspólnym froncie…
Tydzień oswajania kodu źródłowego i jest efekt. Maciej Twardowski, nowy redaktor techniczny (dzień dobry, Macieju!) po raz pierwszy złożył „verte”. Marcowe „verte”, a w nim? Nasz autor wydał książkę! W środku więcej o Macieju (znów Maciej) Dęboróg-Bylczyńskim i jego książce. Już w maju zapraszamy na spotkania z autorem. Patronat nad książką objęła m.in. wydawczyni „verte” – Pracownia Kultury Współczesnej. Ponadto, jak zwykle, trochę dobrego pisania. A zatem zapraszam do czytania!
Baraka to film niezwykle sugestywny. Stanowi próbę ukazania różnorodności spółczesnego świata oraz skłonienia do refleksji nad kierunkiem, w którym zmierza (po)nowoczesność. Co to oznacza w praktyce? A no tyle, że w filmie nie usłyszymy dialogów, ani nie zobaczymy żadnych scen miłosnych. W zamian dostaniemy znacznie więcej – przyjrzymy się tak najpiękniejszym, jak i najsmutniejszym krajobrazom współczesnego świata. Wszystko to w akompaniamencie świetnej muzyki autorstwa Michaela Stearnsa związanego z Dead Can Dance. Czego chcieć więcej?
Jodorowsky w swoim filmie zabiera widzów na wycieczkę w głębiny własnego umysłu. Wizjonerskie dzieło reżysera będzie dla jednych odlotową narkotyczno-alchemiczną podróżą w krainę symbolizmu, metafory i abstrakcji, dla innych zaś obrazem zupełnie niezrozumiałym. „Święta góra”, choć nie pierwszej młodości, to film wyjątkowy – dosłownie i w przenośni. Chciałoby się powiedzieć – bez porządnego umysłowego dopalenia, ewentualnie postępującej schizofrenii, podchodzić nie należy.
Grupa Mastodon obrała ciekawą drogę. Z początku, grając ekstremalny, techniczny metal, z każdą płytą twórczość zespołu stawała się coraz bardziej melodyjna. Myślę, że na obecnym etapie utwory kwartetu można polecić każdemu, kto lubi inteligentną, mocną i melodyjną zarazem muzykę. Na plus zaliczam też ogromny postęp w rozwoju śpiewu wszystkich trzech (!) wokalistów.
Lamb of God, młoda i obiecująca grupa inspirowana między innymi przez Panterę, wciąż trzyma się mocno swojego wypracowywanego stylu. Tym razem jednak gitarzyści zrezygnowali z, powszechnie używanych wcześniej, flażoletów, co dodało nieco przystępności piosenkom. Co można zarzucić albumowi? Może jedynie to, że nie widać na nim bardzo wyraźnego kroku do przodu.
Jak długo można odcinać kupony od dawnych sukcesów? W nieskończoność! Belle & Sebastian pięć lat temu wydali swoje „Best of”, a teraz krążek live, który gromadzi nagrania z lat 1997-2002, czyli najlepszego okresu ich twórczości. Kapela z Glasgow nigdy nie miała rzeszy fanów jak Radiohead, zawsze była raczej smaczkiem dla wtajemniczonych. Śpiewając niezwykle skromne piosenki o zwyczajnym życiu, ze zwyczajności zrobili swój największy atut. Stworzyli niepowtarzalny styl i choć koncertówka nie przynosi większych zaskoczeń, to warto sobie o tym przypomnieć. Dla wyznawców Belle & Sebastian to pozycja obowiązkowa.
Otóż ragtime rozumiany kuriozalnie, bo melancholijny, rzewny i sierdceszczipatielny. Poszukujący rytmu czy melodii Joplina, Confreya czy Bolcoma mogą się czuć zawiedzeni, nie umniejsza to jednak rangi kompozytorki z Uzbekistanu (vel Australii) – płyta jest po prostu urocza.
Filozofia, i jej historia w języku polskim, wyrwała sie z morderczego uścisku Tatarkiewicza! Szyszkowska zaproponowała, to prawda że fragmentami jeszcze zbyt prostą i banalizującą, nową wizję. Taką postkantowską. Nareszcie ładny podręcznik historii myśli filozoficznej. Historii myślącej, a nie statystycznej. Myśli filozoficznej, a nie filozofii. I w normalnej cenie. Co naprawdę nie bez znaczenia. Książka bez patosu, bez podrygów – ot, takiej Szyszkowskiej myślącej.
Jeżeli ktokolwiek z czytelników żyje w ciągłym strachu przed wizytami kosmitów, albo co gorsza obcy regularnie go odwiedzają, powinien sięgnąć czym prędzej po książkę światowej sławy astronoma Carla Sagana. Podczas lektury dowiemy się, że większość zjawisk paranormalnych posiada wyjaśnienia tyleż przyziemne, co racjonalne. Czyta się przyjemnie, bowiem Sagan to jeden z tych uczonych, którzy potrafią stricte naukową wiedzę oblec w zrozumiały i całkiem literacki język. Każdy, komu bliski jest naukowy światopogląd i krytyczne myślenie, powinien się skusić. Smacznego.
Swego czasu myślałem, że ciężko być bardziej antychrześcijańskim niż Nietzsche. Po lekturze „Chrześcijaństwa a ludzkości” zdanie niechybnie zmieniłem. Jan Stachniuk w napisanej tuż po wojnie książce przedstawia chrześcijaństwo jako wspakulturową epidemię, która godzi w zdrowy pierwiastek ludzkości. Publikacja przedstawia dość oryginalny, a przy tym zdecydowanie jednoznaczny punkt widzenia. Pozycja godna polecenia wszelkiej maści heretykom, innowiercom, antyklerykałom, satanistom, poganom, innymi słowy tym, którzy piekielne towarzystwo przedkładają nad niebiański klimat.
verte.art.pl > Start
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski