Zaczął jak wszyscy — z nijakości
Nieporadności, rozmazanego spojrzenia
Przeszedł pierwszy płot
I znalazł początek swojego szlaku
Czytał zwierzęta i ludzi na swej drodze
Smakował konsonansów i treli moreli
Rozpromieniały mu głowę
Detale wcielone chemii organicznej
Nieraz zatańczył, choć na stoku trudno
Czy przejrzał się w granic zwierciadłach
I powtarzał: to tylko przejażdżka
A tutaj coraz bardziej stromo
W końcu zakłuło go coś w boku
Pod górę coraz ciężej, w końcu nie mógł
Spojrzał w przebytą dolinę
Opatulony goryczą
Tylko by usłyszeć głosy
Nigdychętnych do współpracy bliźnich
Mówiące: ale się stoczył
© 2006 Stefan Łapniewski
verte.art.pl > Czytelnia > Wiersze > Bill
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski