> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№68 luty 2010

Czarna Owca Apostołki: Nosorożec Ewelina Jarosz

Późnym popołudniem dziewczyna wraz z matką i ojcem wybrali się na spacer do lasu.

Drzewa wyrastały gęsto po obu stronach piaszczystej drogi – pośród ich smukłych trzonów pozieleniałych wysoko u góry i narzucających stamtąd prawie ciemność, jedynej nadającej się do spacerowania we trójkę. Wszystko w tej okolicy było równinne, proste, bądź strzeliste, aż tę powtarzającą się regularność, która odpowiadała ciszy pomiędzy zbliżającymi się z naprzeciwka, zmąciło drżenie naruszanego mchu.

Po raz pierwszy w życiu dziewczyna zobaczyła nosorożca na wolności. Wystąpiła o kilka kroków przed rodziców i rozkładając ramiona na boki tak, że zagrodziła im drogę, wyrzuciła z siebie również pierwsze podczas spaceru słowa:

– Wielki jak dinozaur...

Zwierzę przechodziło z jednej strony lasu na drugą, w poprzek uciążliwego milczenia, a matka i ojciec uczepili się ramion córki, każde ze swej strony. Lecz i ono w porę musiało zorientować się w ich obecności, ponieważ przyspieszyło tempa, przetaczając się przed ludzkimi oczami jak głaz puszczony ze skały.

– Zostańcie na swoich miejscach, nie ruszajcie się – wydał polecenie przejęty ojciec. – Niech swobodnie przejdzie, niech nie wraca. Może okazać się niebezpieczny, jeśli zaczniecie panikować.

– Ojciec ma rację, lecz nie widziałam rogu wyrastającego z jego nosa. Czy na pewno mamy do czynienia z nosorożcem, a nie z hipopotamem? – wtrąciła matka, rozglądając się po najbliższym otoczeniu i odruchowo poprawiając rondo czarnego kapelusza.

– Kochanie, zapewniam cię, to nie jest pora na żarty.

Wtedy dziewczyna wyrwała się z uścisku rodziców i pobiegła za nosorożcem.

– Mamo!  – krzyknęła – on ma twarz zupełnie jak ty. Tato, on jest tak ciężki, że nie wiem, czy przeżyją drzewa, pośród których pędzi... z szarości do białej szarości! Czekaj...

Dogoniła nosorożca, gdy ten stanął w samym środku lasu. Ustawił się do niej bokiem, a zaostrzona kość na czubku nosa częściowo wychyliła się ku jej oczom, gdy poruszył głową. A kiedy podniósł znad mchu nogę, zobaczyła również podziemne przejście, trochę podobne do tego u wyjścia z lasu, lecz z większym cieniem rzuconym w otwór.

Był na odległość mniejszą od jej dłoni.

© 2010 Ewelina Jarosz

verte.art.pl > Czytelnia > Opowiadania > Czarna Owca Apostołki: Nosorożec

z Google

© 2004-2010 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski