Z cyklu „Dobrej nocy w Nous Caffe”:
W Nous Caffe panowało, w sposób niezbywalny i dogmatyczny, subiektywne poczucie czasu. Co dla nas było godziną, dla Nielicznych mogło być tak samo całym życiem, jak i chwilą zaledwie. Nieliczni mieli swój świat pełen niepewności. Nigdy nie wiedzieli ile czasu nam mija. Do subiektywności byli przymuszeni, skoro już chcieli widzieć. Jedno wszak jest pewne: nasz czas dla reszty był wiecznością, a Nieliczni byli szaleńcami, o ile zarówno nam, jak i Nielicznym przyznawano rację bytu. Ktokolwiek na nas się natknął, a od czasu przybycia tu ich wysłańców stawało się to coraz częstsze, używał chętnie przy jakimkolwiek opisie określenia, którego użył kiedyś stary filozof: SZALEŃSTWO I NIEROZUM. Dość jednak o tem, gdyż do drzwi ktoś się zbliża. Przez lekko kolorową szybę Nous Caffe jego postać przywodzi na myśl najgorszego potwora z bajek dla dzieci. Długie włosy, długa szyja, jeszcze dłuższe ręce, krok chwiejny, ale wyraźnie odnajdujący swój kierunek. Z wyrazu twarzy przebijało zdziwienie i niedowierzanie. Widać było flegmatyczny charakter ciała i zupełnie niedopasowaną do niego duszę. Zawsze nas intrygowało, w jaki sposób dobiera się ciała do dusz i czy czasem nie jest odwrotnie. W każdym razie logika tego procesu wydawała się nam zupełnie nielogiczna. Ale nasz wędrowiec, podobnie, jaki i jego cień, wchodził do Nous Caffe. Drzwi ustąpiły z lekkim oporem. Jego twarz wyrażała, kiedy był w środku, jeszcze większe zdziwienie, niż kiedy zmierzał do. Wiedzieliśmy co to znaczy. Nowy nigdy nie widział Nous Caffe, bądź widział, ale we śnie. Teraz jest w środku i wydaje mu się, że śni. Jeśli widział we śnie, to znaczy, że należał do Nielicznych, choć teraz z pewnością jest z nas.
Długo nie musieliśmy czekać: A więc to prawda. Nous Caffe istnieje, więc ja nie śniłem. To znaczy śniłem prawdę. Więc odtąd tutaj, ale przecież… jak długo… i sam zdziwił się donośnością swego głosu i dziwnym poczuciem prawdy. Jego uszy zaczęły dziwnie drżeć. Zauważył, że w głowie roi się od myśli, których nigdy nie pomyślał. I zaczął rozumieć, że to nie on myśli, że on słyszy myśli innych. A ich chaos i wielość było to przywitanie, gromkie i radosne, chociaż żadne usta się nie otworzyły; wystarczyło jednak spojrzeć w oczy. Teraz rozumiał, choć nie wiedział dlaczego tu jest, wiedział gdzie jest. Nous Caffe to…
Wtem jego wzrok padł na biurko i regał. Podszedł do ogromu książek tam stojących i leżących w pozornym nieładzie, choć on sam znał ten porządek lepiej niż jego właściciel. Spojrzał na tytuły i zaczęły mu się one mienić w oczach. Każda książka nosiła wiele tytułów. Zauważył, że biorąc do ręki książkę, ma tytuł taki, jakim właśnie chce on sobie być. Pomyślał, że to wyjątkowe. Wiedział już też, że ich właściciel nie ma tej zdolności widzenia prawdy wprost, że musi być kim innym i natychmiast usłyszał, choć do jego uszu to nie dotarło: Tak, tylko zostaw to dla siebie, jeśli oni o tym się dowiedzą, wtedy jest po nas, a my musimy szukać. Zrozumiał w lot. Zaraz też zapytał: Dlaczego filozof ma niezmienne tytuły? I usłyszał: Ja panuję nad swoimi książkami. Są mi posłuszne. To ja im mówię kim mają być, a nie one mnie. Kiedyś czeka to każdego.
Zastanawialiśmy się jak go nazwać, kim jest. Wtem usłyszeliśmy: Te książki to piękna rzecz. I coś we mnie gra coraz piękniejszą melodię. Wiedzieliśmy, że odzyskuje pamięć. Ten proces zawsze trwał kilka godzin. Z czasem wróci też ból, ale na krótko, tyle ile trzeba by znać własne dzieje i zrozumieć przemianę. Jego oczy lśniły coraz bardziej i resztki zdziwienia przechodziły w pewność i oczywistość. Uśmiechnął się ciepło, wziął głęboki oddech, spojrzał długo na książki i jak bardzo dobrze byłoby tu mojej małej siostrze.
Filozof jak zwykle, z głosem pełnym pewności, ale i zarazem sceptycznym niedowierzaniem, powiedział: Hm… pamiętaj o tym, każdy kiedyś odejdzie, a myśmy już wiedzieli, że to jest Brat.
Odtąd Brat siedział przy regale z dziennikarzem i ogrodnikiem hobbystą. Przeczuwał, że w książkach chowa się jego siostra. I z jak dziwną dumą pił kawę…
© 2005 Karol Zamojski
verte.art.pl > Czytelnia > Dobrej nocy w Nous Caffe > Czasem ktoś przychodzi do Nous Caffe i zostaje
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski