Panie Domovsky,
ja bardzo kiepski jestem ptak.
Skał nie pamiętam, ani jak się zrzuca
gałązki na mech - bo tutaj jest świat
co się nie bardzo mieści w płomyku zapalniczki.
Tu trzeba by dat i faktów skoroszyt
żeby wpiąć faktury, notatki opisać
kolejnymi notatkami.
Wysypać garść monet na stół
bez pytań (powiedzmy) o co chodzi.
I rzecz jasna uważać (i zauważyć),
że to nie tylko brzęk i bród
tak świetnie nas opisują,
ale że oddech jest w szczelinie
i oczywiście liczyć
trzeba by te spojrzenia
i trawić je, trawić
chwilę wcześniej.
© 2009 Edward Pasewicz
verte.art.pl > Czytelnia > Wiersze > Panie Domowsky
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski