> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№14 sierpień 2005

Z cyklu „Dobrej nocy w Nous Caffe”:

Oczekiwanie Karol Zamojski

Dzisiejsze popołudnie wniosło do Nous Caffe pewien niepokój. Nie było jeszcze R. i F. Reszta już siedziała.

Nastrój był tak bardzo wyczekujący, że nawet owa dama wątpliwej urody, która — siedząc przy barze — zajmowała o wiele więcej miejsca, niż było potrzebne do wygodnego siedzenia, dzisiaj zajęła jakby mniej miejsca niż dotąd. Wszyscy oczekiwali tego co się miało stać.

Kawa parowała leniwie, dym papierosowy rodził fantastyczne fale. Każde przejście formowało nowy chaos. Cokolwiek uleciało z szafy na lampę, wywoływało nerwowe drżenie światła na ścianach. To świece, których płomienie dusznie przepędzane, szukały znów najprostszych ujść ze źródeł. A źródła, nieskończone źródła, trwały ani myśląc wypuścić je. Wedle wskazówek, te inkarnacje mają przetrzymać epokę. Wyobraźnia gości, gdyby dało się znaleźć jej wyraz, byłaby nieopisywalną symfonią przeróżnych form. Mniej więcej tak przedstawia się stan niedopełnienia.

Cokolwiek błądziło poza cielesnością, ale w przestrzeni Nous Caffe, miało dzisiaj wyjątkowe pole napięć.

Wtem drzwi odsunęły się gwałtownie, ale jak zwykle bezgłośnie. Wszedł F. i wyprzedzając pytanie barmana rzekł: Nie. Wszyscy byliśmy zdziwieni. Jak to, przecież R. był zawsze pierwszy. Domysłom w najrozmaitszej formie nie było końca w naszym milczącym czekaniu. Zbliżała się 22:00 i czas był najwyższy aby zaczynać. Po zniknięciu F. już nawet dym nie wirował. Kolejne kawy dogasały, piwo straciło pamięć, a R. jeszcze nie wszedł. Coś musiało się stać. Coś musi się stać! Czyżby to dzisiaj? Czekaliśmy bezsilnie. Nagle przez drzwi przeszedł R. Uśmiechnął się smutno, usiadł na swoim miejscu. Wyciągnął kartki, długopis i papierosy. Dostał kawę (na kawę czekaliśmy zawsze, choćby dopiero co wypitą, a tym bardziej po całym dniu, gdy ktoś wychodził i wracał wieczorem; zawsze też ją dostawaliśmy). Dostał więc kawę, którą choć często, jak my wszyscy, pił zawsze z dużą uwagą i przyjemnością i spojrzał w jej ciemne oko. Nasze serca dygotały w swej amaterialności i oczekiwały najgorszego tak samo jak i najlepszego. Było im już bez różnicy, bo zawsze dobro i zło, u swych granic, wywołują to samo drżenie serc u… ludzi. I czuł z pewnością nasz wzrok. Ciekawość aż kipiała. Nawet cisza była zainteresowana tym co się stanie. Wreszcie R., po napisaniu kilku wersów, podniósł głowę i rzekł cichym, acz dostojnym i przenikliwym głosem: Nic się nie stało. Co nasz filozof potwierdził z niejaką rezygnacją, do której jako filozof sceptyk miał przecież prawo: Hm… doprawdy…

Tak skończył się w Nous Caffe kolejny dzień życia.

© 2005 Karol Zamojski

verte.art.pl > Czytelnia > Dobrej nocy w Nous Caffe > Oczekiwanie

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski