> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№19 styczeń 2006

Z cyklu „Dobrej nocy w Nous Caffe”:

Pewnego razu po południu Karol Zamojski

Pewnego razu po południu dziennikarz wracał z jakiejś dziwnej, nie do końca wyjaśnionej sprawy. Był tam, rzecz jasna, jako jej reportażysta a nie przyczyna. Co więcej nie był nawet jej skutkiem.

Szedł więc sobie zamyślony i rozważał wszelkie za i przeciw i to rozważanie wprawiło go w tak podły nastrój, że po dwu godzinach spaceru (choć od godziny powinien być na swoim miejscu nieopodal regału) znajdował się sam nie wiedząc gdzie. Wzorując się zatem na modelu racjonalności Kartezjusza, że skoro już zgubił się w tym lesie, to będzie szedł prosto, postanowił tak właśnie iść i szukać jakiegoś szyldu z nazwą ulicy, bądź placu.

Szedł więc sobie rozmyślając o swojej sytuacji, a że był słuchaczem nietęgim, jednak z dosyć lekkim piórem i językiem (był wszak dziennikarzem), zaczął jak przez mgłę przypominać sobie cotygodniowe wykłady filozofa. Coś tam mówił o Kartezjuszu. Nagle uderzył głową w słup. A trzeba wam wiedzieć, że było to po trzech godzinach od uświadomienia sobie, że zbłądził i podjęcia kartezjuszowej metody odszukania drogi do Nous Caffe. Więc uderzył głową w słup i uderzywszy pomyślał, że jeśli słup stoi, to jest słupem cos podtrzymującym, względnie coś podtrzymywać pomagającym (jak widzimy logika tego spostrzeżenia nie świadczy aż tak źle o głowie naszego dziennikarza; jednak proszę: nie przesadzajmy z pochwałami). Więc uderzywszy i wymyśliwszy co to oznacza, zadarł głowę aby sprawdzić w czym rzecz. Głowa, jak to głowa, po uderzeniu lekko oszołomiona. Najpierw więc rozpoznał, że tablice o takim kształcie i kolorze informują o nazwie placu, na skraju którego się znajdują. Rozejrzawszy się stwierdził, że tablica nie stoi tu bez sensu. Istotnie stał na skraju placu. Nie widział jednak nic więcej. Placu nie rozpoznawał, szedł przecież około pięciu godzin, a na tyle nikt nigdy się z Nous Caffe nie wypuszczał. Nie było takiej potrzeby. Filozof przecież mówił wyraźnie, że nie trzeba przemierzać całych możliwych przestrzeni aby dotrzeć najdalej. Przypominał teraz sobie, że najdalej jest zawsze najbliżej, tylko trzeba umieć do każdej drogi dostosować krok, wtedy wszędzie jest blisko. Tak na godzinę spaceru, najwyżej.

Nasz gapa powoli dochodził do treści wykładu, o którym pomyślał podejmując kartezjuszową drogę ratunku z błądzenia. Podniósł głowę i treść wykładu pamiętał już dokładnie. Plac nazywał się „Pamiętaj przechodniu: Kartezjusz unieważniony”. Powoli, ze zdziwieniem poznawał plac. Po środku stała czerwona fontanna, a po przeciwnej stronie ktoś z okien kawiarni kiwał na niego z przejęciem. To R. z Nous Caffe przywoływał go głosem niecodziennym — ręką. Dziennikarz wszedł i w progu, nie wiedzieć czemu, wszak i tak by dostał, poprosił o kawę. Podszedł do regału, przywitał się z siedzącymi i opowiedział o wydarzeniu, które opisywał, a którego nie był ani przyczyną, ani tym bardziej skutkiem. W swym opowiadaniu zapędził się dalece. Mówiąc dużo powiedział niewiele. Sam cel swego wyjścia okazał się wedle niego mało ważnym faktem, zaś ze swego zagubienia zrobił opowieść dużą, prostując, ewentualne, wszystkich przekonanie o swej nikłej przenikliwości. Mówił i mówił, aż wreszcie, gdy dopił drugą kawę, jego słowa wstrzymały się. Zapadła chwila milczenia, którą przerwał sam dziennikarz: więc może, filozofie, nie warto było tam iść i patrzeć. Na co filozof, jak zwykle z lekką pogardą dla dziennikarza rzekł: piszesz a nie widzisz o czym, czyś w swoim zagubieniu nie był skutkiem tego czegoś początek poszedł obejrzeć. Powinieneś już pamiętać, że Kartezjusz nieważny i czasem skutek poprzedza przyczynę. Aleś ty dziennikarz, więc po co… Skończył bo szło na dwudziestą drugą i czas był już krótki. A opowiadać miał dzisiaj jeden z młodszych, więc filozof chciał mieć czas.

© 2005 Karol Zamojski

verte.art.pl > Czytelnia > Dobrej nocy w Nous Caffe > Pewnego razu po południu

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski