> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№21 marzec 2006

Słowa Karolina Sałdecka

Przypadkiem

stoję pod Notre Dame
w nowych za ciasnych butach
myślenie nie ma sensu
pod katedrą
tak doskonałą że wszystko przy niej
widać za mgłą
w mieście
którego nie sposób nie kochać
i nie brzydzić się
w parkach i pod wieżą
ocierać się wieczorami
o duszne spojrzenia
znad stolików w brasseries
i zgadywać jak mylące mogą być ich słowa
i jak niemożliwe by się nie zatrzymać
przypadkiem

Telefon

są słowa
które odsuwają nas
na odległość dłuższą niż tęsknota
na dystans
taki jak w tłumie na ulicy de Rennes
wydaje się że czas jest nie do przebycia
jak ciężki poranek
na czternastym piętrze hotelu
skąd widać jak na dłoni
że błądzę i słychać pijaną melodię
wtedy słowa przypominają
kolorowe ampułki
z lekarstwem na kaca

Rano

zanim napiszę
przypomnę sobie słowa
miną sekundy
szerokie jak skrzydła muchy
zanim usiądę z kawą cukierkiem i głodem
będzie cały czas wcześnie
umyję twarz
podłączę się do radia
za pomocą słuchawek
za pomocą prądu
będę może kimś lepszym
kto wieczorem nie ma na biurku
wielu szklanek
będę kimś lepszym
bo tylko tak mogę potwierdzić słowa
w które nie wierzę

verte.art.pl > Czytelnia > Wiersze > Słowa

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski