> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№72 czerwiec 2010

Apokalipsa (nie)dokończona („Mgła” Franka Darabonta) Sławomir Wasiński

O adaptacjach filmowych chętnie dyskutuje się zawsze i wszędzie. A jeśli do czynienia mamy z naszym ulubionym autorem pierwowzoru literackiego, wymiana argumentów staje się zacięta. Nie inaczej rzecz się ma w przypadku tak płodnego i poczytnego pisarza, jakim bez wątpienia jest Stephen King. Filmowcy upodobali sobie dzieła Kinga, co zaowocowało sporą ilością zarówno filmów pełnometrażowych, jak i seriali. Stało się tak za sprawą, między innymi, niesamowitego klimatu powieści oraz opowiadań Kinga, który twórcy z różnym skutkiem próbują przenieść do swoich filmów. Jednym z reżyserów zafascynowanych tymi książkami jest Frank Darabont. Wystarczy spojrzeć na jego dotychczasowy dorobek – z sześciu filmów, jakie nakręcił, cztery z nich są adaptacjami prozy Kinga. Są to znane każdemu pozycje: „Skazani na Shawshank” oraz „Zielona mila”; zupełnie zapomniany krótkometrażowy debiut – „The Woman in the Room” i wreszcie ostatnia produkcja, czyli „Mgła” (na podstawie opowiadania ze zbioru „Szkieletowa załoga”, który ukazał się również w Polsce).

Historia nie jest zbyt skomplikowana. Małe miasteczko w stanie Maine nawiedza potężna burza, która dokonuje olbrzymich zniszczeń. Jednym z poszkodowanych jest David, który wraz ze swoim pięcioletnim synem wyrusza do miejscowego supermarketu w celu zgromadzenia zapasów. Na miejscu okazuje się, że dziwna, poruszająca się w szybkim tempie mgła osnuła całe miasteczko. Jeden z mieszkańców twierdzi, że we mgle czai się coś śmiertelnie niebezpiecznego. Wielu ludzi zostaje uwięzionych w sklepie. Każdy z nich próbuje wytłumaczyć to zjawisko w racjonalny sposób, jednak najbliższe wydarzenia szybko zweryfikują ich ogląd sprawy.

Sytuacja zamknięcia sprzyja podziałom. W tej przypadkowej społeczności wykształciły się dwie główne grupy. Z jednej strony są ludzie próbujący zaakceptować niemożliwe, starający się jakoś przetrwać i uciec. David stoi niejako na ich czele. Druga część tej społeczności jest dość bierna, czeka na spełnienie biblijnych proroctw, na zapowiadaną apokalipsę. Przewodzi im pani Carmody, wierząca, iż jest bezpośrednią wykonawczynią boskiej woli. W ciągu ostatnich kilku lat ze świecą szukać można drugiego tak antyreligijnego tytułu, jakim jest „Mgła”. Mechanizm fanatyzmu religijnego nie został tutaj obnażony, jego skutki jednak są widoczne jak na dłoni. Mimo że nie widzimy często tego aspektu społecznego Ameryki, jesteśmy w stanie w niego uwierzyć. A wydźwięk ten zostaje długo po obejrzanym seansie.

Postaci występujące w tej historii to zbiór indywidualności, które jednocześnie są bardzo stereotypowe. Artysta malujący plakaty, prawnik, żołnierz, kierowca tira, kasjerka... i wielu, wielu innych. Należy podkreślić wyrazisty portret psychologiczny sporej części z nich. Większość jest wielowymiarowa, przez co zdecydowanie bardziej wiarygodna. Reżyser wykonał ogromną pracę przy budowie atmosfery filmu, a prócz tego, mimo nienajlepszej gry aktorskiej, potrafił nimi pokierować w taki sposób, by wyraziście wykreowali bohaterów znanych z literackiego pierwowzoru.

Sprawą najbardziej sporną jest oczywiście zakończenie, różniące się znacznie od tego, co King zaproponował swoim czytelnikom. W opowiadaniu końcówka jest dość otwarta i jak pisał sam autor, daje możliwości dopowiedzenia przez czytającego. W filmie Darabont postanowił pójść o krok dalej, nadpisać i domknąć historię. Dzięki temu zabiegowi reżyser ujawnił w pewnym stopniu swój stosunek do bohaterów. Zyskali oni również nowy wymiar dramatyzmu, ukazały się w nich inne cechy charakteru, co niesie za sobą świeże odczytanie znanej historii. Jasne jest, że takie rozwiązanie ma wielu przeciwników, jednak jak podają w swoim słowniku Andrzej Kołodyński i Konrad Zarębski: adaptacja filmowa jest wariacją na zadany temat. Czasem należy o tym pamiętać, chociażby dlatego, by móc odczytać dzieło w zupełnie nowy, czasem zaskakujący nas samych, sposób.

© 2010 Sławomir Wasiński

MGŁA. Reżyseria Frank Darabont. Scenariusz Frank Darabont. Zdjęcia Ronn Schmidt. Muzyka Mark Isham. Występują: Thomas Jane, Marcia Gay Harden, Laurie Holden, Andre Braugher, Toby Jones, William Sadler, Jeffrey DeMunn. USA 2007

verte.art.pl > Film > Recenzje > Apokalipsa (nie)dokończona („Mgła” Franka Darabonta)

z Google

© 2004-2010 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Monika Mohylowska