Czy rok 2006 było rokiem dobrym dla kina? Czy dokonały się jakieś przełomy w światowej sztuce filmowej, ktoś wymyślił coś, czego jeszcze nie było — jeśli to w ogóle jest jeszcze możliwe? Czy kino polskie poddało się restytucji czy też może dalej podupada? Tekst ten stanowi roczne zestawienie prywatnych rankingów filmowych autorów „verte”, jest wypadkową ich gustów i — miejmy nadzieję — przynosi odpowiedź na wszystkie te pytania.
Osobiście mogę stwierdzić, że nie było źle, aczkolwiek niesamowitych zwrotów akcji ani w kinie traktowanym ogólnie, ani w żadnym poszczególnym filmie nie było. Niezwykle ważny był „Plac Zbawiciela” państwa Krauze — bo to znak, że podnosimy się z naszym kinem z gruzów, strzepując z siebie kurz dotychczasowych porażek. I to właśnie takie produkcje powinny być dla nas powodem do dumy, a nie nie-wiadomo-co w stylu „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” Marka Koterskiego. A jeśli chodzi o Piękno, nie o Realizm w polskim filmie — najpiękniejszym obrazem było niewątpliwie „Jasminum” Jana Jakuba Kolskiego.
Jako fanka Woody’ego Allena stwierdzam też, że film „Wszystko gra” był powrotem reżysera do czasów świetności, choć zrealizował stary temat (motyw zbrodni i kary pojawił się już w „Zbrodniach i wykroczeniach”, 1990), posługując się jednocześnie całkiem nową dla niego, bo pozbawioną znamiennych gagów formą (gagi są bodajże tylko dwa: wok i przewodnik po Dostojewskim). Niechęć do tego filmu wynika bardziej z niechęci do samego Allena, niż do czegokolwiek innego — gdyby dokładnie takie samo dzieło udało się stworzyć jakiemuś debiutantowi, zostałby z miejsca okrzyknięty Mistrzem przez duże „M”. A tak narzeka się, że Allen, że to, że nie śmieszne, że tamto… Choć tak do końca nikt nie wie, co mu nie gra. A prawda jest taka, że wszystko gra.
Ważnym wydarzeniem był też musical „Dreamgirls” Billa Condona, wpisujący się w cykl filmów o sławnych wykonawcach muzyki „czarnej” — powstał film o Rayu Charlesie, powstaje o Marvinie Gaye’u, ma powstać o Jamesie Brownie… Choć się o tym oficjalnie nie mówi — bo wszyscy boją się Diany Ross — i tak wiadomo, że obraz ten opowiada historię słynnego zespołu The Supremes. Dlatego właśnie ma on pewną wartość dokumentalną.
© 2007 Emilia Walczak
verte.art.pl > Film > Zestawienia > Filmowy rok 2006 w opinii autorów „verte”
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski