> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№67 styczeń 2010

„ИРОНИЯ СУДЬБЫ ИЛИ С ЛЁГКИМ ПАРОМ” & „ИРОНИЯ СУДЬБЫ ПРОДОЛЖЕНИЕ” Maria Natalia Kistowska

(„Ironia losu” i jej kontynuacja – krótko o fenomenie pewnej noworocznej taśmy filmowej)

Rekomendacji temu filmowi pewnie dawać nie trzeba, pierwszy (polski tytuł: „Ironia losu: Szczęśliwego nowego roku”) powstał w latach siedemdziesiątych (1974), jedną z głównych ról zagrała nasza rodaczka – Barbara Brylska. Starszemu pokoleniu z całą pewnością tytuł mówi wszystko – w Rosji jest to pewnego rodzaju fenomen. Już od 30 lat mieszkańcy największego na ziemi państwa w noc noworoczną oglądają ten film, który z niezmordowaniem emituje kanał pierwszy (www.1tv.ru). Rosjanie znają go na pamięć, podczas emisji szykują świąteczne sałatki (obowiązkowo z paluszków karabowych) oraz układają śledzia pod kożuszkiem (a my od razu rubasznie pod pierzynę), prasują swoje odświętne stroje i przeżywają, po raz kolejny, te same wzruszenia i śmieją się z tych samych gagów – które zgodnie cytują. Zakrapiają to szampanem i bawią się w najlepsze, niezależnie od tego czy są w pierwszej, czy jedenastej strefie czasowej. Być może nastąpiło jakieś zmęczenie materiału i film nie cieszy już tak jak mnie dzisiaj, która bez dostępu do rosyjskiego kanału musi prosić znajomych i uruchamiać wici, aby ten film zdobyć; jednak jest coś, co mówi o tym, że film ten wrósł w mentalność Rosjan i wcale nie zamierza go nikt wyrywać – a niechaj sobie będzie! Wczoraj przekonałam się, że wystarczy wejść na popularny portal aukcyjny i zakupić film, ot tak, dzięki złotej kolekcji filmów Sputnik. I tak bywa… sic! (rusycyzm). Ironia losu?

I właśnie wtedy, kiedy już wydaje się, że „Ironia losu” to dinozaur, mara z przeszłości – moda odżywa, dzięki reżyserowi „Straży nocnej” – Timurowi Bjekmambjetowowi. Rok 2007, styczeń – PREMIERA CZĘŚĆI DRUGIEJ – „Ironia losu kontynuacja”. Rekord. Szał. Poruszenie. Kinowa rewolucja. Do kina idzie ponad 9 milionów Rosjan w przeciągu zaledwie 4 tygodni emisji filmu. Mam świadomość, że jestem nieco opóźniona, ale usprawiedliwieniem dla mnie jest fakt, że 1 stycznia 2009 roku po raz pierwszy kanał pierwszy zaprosi do wspólnego oglądania wszystkich obywateli i wszystkie obywatelki – premiera telewizyjna. Niezwykłe w tym filmie jest to, że Bjekmambjetow zebrał „starą” ekipę, jest i Brylska (równie urzekająca jak ponad 30 lat temu, choć dużo mniej mówiąca nienagannym rosyjskim), jest i Andriej Miagkow, i pozostali. Trzecia ulica Budowniczych 25, mieszkanie 12. Niby ta sama historia, ale to tylko pozory. Genialnie nakręcona, osadzona w kulturze współczesnej produkcja odświeża temat, dodaje smaku swojej starszej siostrze z siedemdziesiątego czwartego. Po obejrzeniu obu części nie wyobrażam sobie noworocznego wieczoru bez tych filmów, myślę, że nie jestem jedyna. Jeżeli studenci wschodoznawstwa lub filologii rosyjskich nie oglądali tych filmów, to prawdziwy wstyd.

Druga część obfituje w cytaty, co jest absolutną sztuką zarówno skonstruować je, jak i wychwycić: wystrój w mieszkaniu jednak inny, ale tapeta w paski pozostaje, całe passusy są przeniesione we współczesny Petersburg, najazdy kamery są cytatami reżysera i odwołują się do jego poprzednich filmów. Jurij Andruchowycz powiedział kiedyś, że ktoś, kto zauważa takie aluzje w dziele, jest odbiorcą idealnym, i że takich nie bywa… sic! (rusycyzm). Spojrzał zatem na moją przyjaciółkę (również fanatkę) i stwierdził, że jednak bywają. Wydaje mi się, iż nad fenomenalnością tych obu obrazów trzeba by było się pochylić i uczynię to z całą pewnością, jednak już dziś oddaję w ręce (oczy) czytelników niniejszą rekomendację. Najkrótszą, jaką udało mi się stworzyć…

© 2010 Maria Natalia Kistowska

verte.art.pl > Film > Recenzje > „Ironia losu” i jej kontynuacja – krótko o fenomenie pewnej noworocznej taśmy filmowej

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski