> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№13 lipiec 2005

Krzysztof Kieślowski: o człowieku Karol Zamojski

(…) Nie znoszę etykietowania… Staram się jednakowo zrozumieć ludzi, niezależnie od kraju w jakim żyją i od sytuacji w jakiej się znajdują. (…) Strach, ból, miłość, nienawiść, zawsze są identyczne. Krzysztof Kieślowski

Filmy Krzysztofa Kieślowskiego należą do dzieł najpełniej, tj. najmądrzej i najpiękniej dokumentujących kondycję człowieka pewnej epoki. Dziś nie ma wątpliwości, że Krzysztof Kieślowski już zawsze pozostanie w nielicznym panteonie prawdziwych myślicieli filmem w Polsce. Jego wielkość polega na tym, że swoimi dziełami wpisał się w najgorętsze i najważniejsze debaty swojego czasu; również w te toczone w ustawowym milczeniu. I chociaż robił filmy, jednak nie stronił od słowa. Był artystą w pełnym tego słowa znaczeniu; więc najpierw doskonałym rzemieślnikiem, potem subtelnym myślicielem i wreszcie krytycznym twórcą. Krzysztof Kieślowski ustanowił nowe standardy myślenia o człowieku.

Jaki jest człowiek Kieślowskiego? Przede wszystkim jest to człowiek żywy. Kieślowski nie robi filmów o idei człowieczeństwa, nie robi też filmów o człowieku możliwym, nie obrazuje ani przeszłości, ani przyszłości człowieczeństwa; a jednak mówi o wymiarze ponadczasowym. Człowiek Kieślowskiego jest prawdziwym, obarczonym całym smętnym doświadczeniem polskiego socjalizmu, człowiekiem z miasta. Reżyser nie sili się na wymyślanie kogoś, kogo nie zna. On tylko eksploatuje własne doświadczenie. Wie, że największym osiągnięciem filmu jest zakorzenienie człowieka w doświadczeniu. I musimy dopowiedzieć: kiedy mówimy doświadczenie, to nie mamy na myśli potocznego rozumienia tego słowa. Doświadczenie w filmach Kieślowskiego to problem filozoficzny. Autor eksperymentuje i za każdym razem pyta: co dla człowieka jest rzeczywiste? Swoistym dziełem programowym jest tutaj „Przypadek”, gdzie wyraźnie możemy zobaczyć, że każda chwila w życiu człowieka jest brzemienna jakąś określoną przyszłością. Zdążenie bądź nie na pociąg, kłótnia i przepychanka z sokistą, ostatecznie to one decydują o tym kim będę. A przecież wiemy, że to tylko model rzeczywistości, tylko wybór kilku drobnych i najmniej znaczących chwil. Każdy dzień jest zbiorem tysięcy takich chwil i małych decyzji, które na pierwszy rzut oka determinują tylko przyszłość następnej chwili. Kieślowski daje nam jednak drugi i trzeci rzut oka i perspektywę całości życia; i mówi wyraźnie: całe życie jest ważne.

Zastanawiająca jest ewolucja twórczości Kieślowskiego. Wybitny dokumentalista, niemalże każdym kolejnym dziełem podwyższający poprzeczkę wyobraźni filmowej gatunku, rozpoczyna twórczość fabularną filmami wiele czerpiącymi z poetyki dokumentalnej. Następnie jego praca zaczyna obejmować sfery doświadczenia trudniej uchwytnego w dyskursie ogólnospołecznym. Dyrektor fabryki teraz jest niepozorną instrumentalistką, która odczuwa tajemniczy związek nie wiadomo z kim. Choć sfera doświadczeń skrajnie odmienna, pytanie pozostaje to samo: co mam zrobić, co wybrać, jak zadecydować, gdzie szukać odpowiedzi, aby zostać sobą? Imperatyw kategoryczny Kieślowskiego brzmi: bądź sobą w każdej sytuacji! Kto zadaje takie pytania, kto tak wyraźnie wychwytuje tragizm kondycji człowieka, ten nie może nie zapytać o fundamenty kultury której jest dzieckiem. Kieślowski nie mógł nie zrobić „Dekalogu”. Pytanie o moralną sytuację człowieka jest pytaniem podstawowym dla myśliciela współczesnego i Kieślowski je zadaje. Nie udziela odpowiedzi, bo odpowiedź jest osobistym zadaniem każdego. Kieślowski ukazuje, pewnie jak dotąd najlepiej, co to znaczy pytać o swoje miejsce w świecie i o jakość własnej w nim obecności. Na tym polega fenomen polskiej kinematografii — kina moralnego niepokoju. Zdaje się jednak, że tylko Kieślowski o tym wiedział.

© 2005 Karol Zamojski

verte.art.pl > Film > Sylwetki > Krzysztof Kieślowski: o człowieku

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski