> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№71 maj 2010

Okrutne arcydzieło („Flammen & Citronen” Ole Christiana Madsena) Jacek Szafranowicz

Wydawać by się mogło, że „Płomień i Cytryna” to jeden z tych filmów, dla których nie zgarnąć Oscara w kategorii najlepszy film zagraniczny to jak splunąć z odległości metra do basenu i nie trafić. A jednak film Ole Christiana Madsena miał ambicje znacznie większe, aniżeli być kolejnym dydaktycznym filmikiem-plakatem, który pragnie uświadomić światu, że druga wojna światowa była be. Trafne banały nigdy nie szkodzą, ale czasem trzeba solidnie potrząsnąć, żeby powiedzieć coś autentycznie ważnego, i pewnie dlatego „Płomień i Cytryna” nie spodobał się wówczas Akademii do tego stopnia, że nie dostał nawet nominacji. Nie ma się zresztą co dziwić. Ten oparty na faktach rasowy kryminał, osadzony w okupowanej Danii, często budzi grozę. Opowiedziany chłodnymi, statycznymi zdjęciami bez patetycznego soundtracku, ukazuje mordercze poświęcenie duńskiego ruchu oporu w imię wolności, zakończone druzgocącą porażką, źle zrozumiany mógłby nawet zostać uznany za niehumanitarny. Nie ma happy endu, tu nikt nikomu nie stawia pomników; tu człowiekowi ciemne oblicze natury ludzkiej wyłazi wszystkimi otworami ciała i prędzej czy później z każdego wychodzi skurwysyn.

Charakteropatia panoszy się jak wesz, która żre jednakowo wszystkich. Jest krwawo i bez skrupułów – dobre metody w zwalczeniu przeciwnika to tylko te skuteczne. Trup ściele się więc gęsto i każdy strzela najchętniej bez kultury, czyli w kark albo w plecy, i często poprawia ze trzy razy, żeby było pewne, że co martwe, jest martwe. W tym piekle każdy chce jednego: przetrwać, i choćby miał przekupywać, manipulować faktami, sprzedawać współpracowników, wola życia pociągnie go na dno kurewstwa. Niektórzy z członków ruchu oporu szukają dla siebie odrobiny uczucia i zrozumienia, ale ze strachu przed utratą czujności wolą pozostać sami i mimo otumanienia przez poczucie winy i psychiczne wycieńczenie, walczą do końca, albo, tuż przed nalotem gestapo, z godnością popełniają samobójstwo przez połknięcie trucizny…

To poruszające studium ludzkiej słabości sięga do źródła ohydy wojny: ukazuje pułapkę, w jaką wpada człowiek chcąc przerosnąć przeciwnika w brutalnych metodach walki, tracąc w międzyczasie poczucie własnej tożsamości. Wojna bowiem to bezsensowna spirala nienawiści, w którą jeden wciąga drugiego i wbrew jego woli wyciąga z niego to co najgorsze. „Płomień i Cytryna” ma odwagę powiedzieć, że „zwycięstwo” to puste hasło z podręcznika, na wojnie tracą wszyscy, siejąc spustoszenie niezależnie od tego, po której są stronie.

Madsen to okrutny talent. Ale dziś tylko takie talenty posuwają w kinie sprawy do przodu. Perfekcja!

© 2010 Jacek Szafranowicz

verte.art.pl > Film > Recenzje > Okrutne arcydzieło („Flammen & Citronen” Ole Christiana Madsena)

z Google

© 2004-2010 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Monika Mohylowska