> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№53 listopad 2008

„Strojenie instrumentów” Jerzego Kuci w kontekście refleksji Jacques’a Rancière’a nad estetyką Agata Rosochacka

Animacja Jerzego Kuci zaczyna się od czystej (choć drżącej, niejednolitej) bieli, którą naruszają dwa elementy — dźwiękowy (ostry dzwonek budzika) oraz schematyczna postać — człowiek będący tylko swoim zarysem, błądzący w tej białej przestrzeni, w natarczywości rozedrganego dźwięku. Gdy odnajduje źródło hałasu, budzik, i wyłącza go, biała przestrzeń kadru dookreśla się w coraz więcej szczegółów pokoju. Sama postać również staje się mniej schematyczna, chociaż nie zostanie ubrana w wystarczającą dla indywidualności, jednostkowości, ilość detali. I choć dopiero w kolejnych ujęciach nasz punkt widzenia zrówna się ze spojrzeniem bohatera, to już ta początkowa scena orientuje nas, że znajdujemy się w świecie subiektywnym, wrażeniowym. Oczywiste jest, że początkowa rozedrgana biel oddaje rozbudzanie się bohatera, który musi odzyskać szczegóły siebie i otoczenia, żeby powołać się do życia w tym nowym dniu.

Bardzo efektowne jest przejście do bezpośrednio już subiektywnej narracji. Dźwięk tłuczonego szkła i pęknięte lustro, rozszczepiające postać bohatera na dwie rozchybotane, odrywające się od siebie i znów łączące połowy. Od tego momentu oglądamy już świat jego oczyma — a raczej — jego spojrzeniami, jego zmysłowością. Bo rzeczywistość, w którą wkraczamy, nie jest nam dana jako niepodległemu i jednolitemu podmiotowi. Postrzeganie widza jest rozchwiane i niewyraźne, rzeczywistość, którą oglądamy, jest wiązką wrażeń: impulsów zewnętrzności i projekcją wewnętrzności. Ale trzeba podkreślić, że jest to opozycja pozorna. W pękniętym lustrze bohater nie rozpadł się na dwie opozycyjne tożsamości — realną i wyobrażeniową. Chwieje się pomiędzy nimi, choć żadna z nich nie jest stabilnie biegunowa.

Animacja Kuci oscyluje między (co ważne) względną analogicznością do świata realnego (i tego, jak postrzega go bohater) a zaburzeniami tej wrażeniowej realności, zaburzeniami, które są, paradoksalnie, momentami bezpiecznymi. Jak w tekście Jacques’a Rancière’a, który pisze, że obraz oznacza dwie różne rzeczy. Po pierwsze jest prostą relacją, która wytwarza podobieństwo do oryginału: niekoniecznie jego wierną kopię, ale po prostu coś wystarczającego, aby zająć jego miejsce. Po drugie jest to gra operacji, które tworzą to, co nazywamy sztuką, czyli mówiąc dokładnie, zakłócenie podobieństwa.1

Francuski filozof pisze, że współczesna sztuka utraciła wspólną miarę: niewspółmierność stanowi cechę dystynktywną sztuki naszych czasów, jej właściwością jest rozdział między zmysłową obecnością i znaczeniem2. Dla Rancière’a, siłę dzisiejszej sztuki stanowi wspólne doświadczenie bezmiaru i chaosu3. Ów brak wspólnej miary oznacza, że nie ma już wspólnej realności, której stabilny obraz mogłaby przedstawiać sztuka. Przestrzenią wspólnego doświadczenia może być jedynie powszechne odczucie chaosu i braku miary, ustalonych narzędzi kultury, za pomocą których można by je przedstawiać. Jednak nawet te próby oddania chaosu i bełkotu świata, które są jakąś spotworniałą formą mimetyzmu4, próbą podobieństwa, odniesienia się do wspólnego doświadczenia, muszą być zaburzane, przerywane niepodobieństwem, niepodobieństwem do chaosu. Te brzmiące w pierwszej chwili paradoksalnie wnioski autora „Estetyki jako polityki”, w pojedynczych interpretacjach okazują się być bardzo poręcznymi narzędziami.

W „Strojeniu instrumentów”, od momentu pękniętego lustra i przejęcia przez widza spojrzenia bohatera, oglądamy świat z siodełka motocykla. Bohater odpala motor i jedzie ulicami, lasem, a obok niego przepływa świat w ciągłym, ruchomym, rozmytym obrazie. To, co widzi, jest niezwykle płynne; formy rozmywają się w ruchu i co jakiś czas pozwalają domyśleć się w sobie samochodów, ludzi, budynków. Ale obiekty te są tylko chwilowymi wrażeniami z ulic, są płaskie i nie posiadają cech nadających im jednostkowość, wyjątkowość. Obraz tej rzeczywistości jest chłodny i obcy, niepokojący w swoim ciągłym ruchu i zmienności. Świat podlega nieustającej przemianie, chaotycznej i groźnej.

Z ulic miasta wjeżdżamy w las, który jest równymi rzędami drzew mijającymi nas miarowo, rytmicznie. Po chwili rzędy drzew zmieniają się w rzędy maszerujących równo żołnierzy. Tu już wyraźnie wkracza projekcja wewnętrza, burząca dotychczasową quasi-mimetyczność. Od tego momentu na obrazy wrażeniowej realności nakładają się obrazy wewnętrzne, takie jak: jabłka, gruszki, drewniany konik, koty, skrzypce, buty. Interpretowałabym je jako powracające obrazy pamięci, wspomnienia, które chwilowo dominują swoją widzialnością zmysły bohatera.

Ciekawsze wydaje mi się jednak to, że te obrazy-wspomnienia unieruchamiają animację Kuci. Pamięć powraca w obrazach statycznych i obdarzonych wrażliwszą, bardziej szczegółową kreską. Ich nieruchomość i wyjątkowość wyraźnie kontrastuje z wrażeniami z rzeczywistości, która jest rozbuchana, nieprzewidywalna i wciąż zmienna. Gdy wdziera się ona do świata zastygłych obrazów pamięci, jest niepokojąca. Ma siłę niszczenia tej stylistyki martwej natury, w której przedstawione są wspomnienia.

Podobnie dzieje się w warstwie dźwiękowej „Strojenia instrumentów”, gdzie spierają się ze sobą odgłosy zbierane z otaczającego świata i muzyka, która uspakaja te dźwięki w spójną melodię i która odpowiada raczej projekcjom wewnętrznym.

Możemy interpretować animację Jerzego Kuci jako próbę oddania owej nieprzystawalności, niespójności (której bezpośrednim obrazem jest przepołowiony w pękniętym odbiciu lustra bohater, rozbijający się na części i z powrotem zlepiający w chyboczącym, ponawianym ruchu) samego podmiotu, tego-który-patrzy, jak i świata, do którego utraciliśmy Rancière’owską wspólną miarę, odpowiednie zmysły, narzędzia do przedstawiania go.

W tym kontekście ciekawie można zinterpretować tytuł tego filmu. „Strojenie instrumentów” oznaczać by mogło nieodzowność ponawiania próby, żeby ogarnąć świat. Na poziomie wewnątrzfilmowym byłaby to nieustanna próba bohatera w „dostrajaniu” swoich zmysłów („instrumentów”) do pochwycenia świata. Skoro rzeczywistość jest chaosem, ciągłym ruchem i zmiennością, bohater próbuje „dostroić” swoje widzenie do zapamiętanych obrazów z dzieciństwa, bo one niosą ukojenie swoją statycznością i rozpoznawalnością. (Kształty ze świata zewnętrznego są ruchliwe i zagadkowe, obce. Przedmioty ze wspomnień są obrazami ciepłymi i o raz ustalonej tożsamości).

Tak zinterpretowany świat bohatera jest ambiwalentny, ponieważ z jednej strony ruchliwa zewnętrzność, która wdziera się w obrazy pamięci, jest nieustannie zmienna i niszcząca — groźna. Z drugiej strony, obrazy wspomnień to martwe natury — bezpieczne, oparte na określonych zasadach, ale — pozbawione życia.

Można jednak zinterpretować „Strojenie instrumentów” jako metawypowiedź artystyczną. Skoro (jak pisze Rancière, ale i wielu innych) sztuka straciła stały punkt odniesienia, jakim była statyczna rzeczywistość, którą można było przedstawiać, bądź jej zaprzeczać, jej dzisiejszą naturą jest paradoksalność i sprzeczność pomiędzy tym, co pozostało z mimetyzmu, i niepodobieństwem. W tym kontekście animację Kuci można czytać jako wypowiedź na temat samego aktu tworzenia. Dzisiaj musi on być ciągłym „strojeniem instrumentów”, po rozbiciu tożsamości artysty5 — odbija on w swoim pękniętym lustrze medium ciągłą sprzeczkę: czy mówi o wrażeniach ze świata, czy jest sztuką autonomiczną, odizolowaną od rzeczywistości.

Jak pisze Rancière, są to operacje, w których anuluje się jedną widzialność, by wyprodukować inną (…)6.

© 2008 Agata Rosochacka

1 J. Rancière, Estetyka jako polityka, Warszawa 2007, s. 47.

2 Tamże, s. 67.

3 Tamże, s. 74.

4 Mimesis nie jest podobieństwem rozumianym jako związek między kopią a modelem. Jest to raczej sposób postępowania dotyczący funkcjonowania podobieństw w ramach zespołu relacji między sposobami postępowania, sposobami mówienia, formami widzialności oraz podstawami zrozumiałości (J. Rancière, dz. cyt., s. 94).

5 Jako tego, który przedstawia, albo tego, który zajmuje się samą formą.

6 J. Rancière, dz. cyt., s. 99.

verte.art.pl > Film > Eseje > „Strojenie instrumentów” Jerzego Kuci…

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski