Wdowa jest zawsze samotna. Musi liczyć tylko na siebie. Dowodzą amerykańskie seriale: „Trawka”, „Sześć stóp pod ziemią” oraz „Gotowe na wszystko”. Nancy, Ruth i Bree – trzy bohaterki, trzy odmienne obrazy wdowieństwa, trzy nowe biografie.
Mąż pierwszej, 30-kilkulatki, umiera niespodziewanie na zawał serca. Nancy (Mary Louise Parker) zostaje z dwoma synami – 10- i 15-latkiem, samochodem w leasingu, domem na przedmieściu i pustym kontem. Z braku lepszych pomysłów na szybkie zdobycie gotówki zaczyna handlować marihuaną.
Nathaniel, mąż 50-letniej Ruth (Frances Connor), ginie w wypadku samochodowym. Ta dziedziczy polisę oszczędnościową oraz ogromny dom pełniący jednocześnie funkcję zakładu pogrzebowego. Mieszka w nim z trójką dorosłych dzieci.
Bree (Marcia Cross), atrakcyjna 40-latka, po śmierci Rexa przejmuje zgromadzoną przez niego fortunę oraz całkowitą kontrolę nad nastoletnią córką i synem. Trudno jej odnaleźć się w nowej roli, zwłaszcza że po piętach depczą jej detektywi podejrzewający ją o otrucie męża oraz natarczywy adorator.
Amerykańscy producenci są odważni: tchnęli życie w postać, która w popkulturze miała status widma. Wdowa stała się pełnokrwistą bohaterką telewizyjną na wzór rozwódek czy singielek, które od lat nie opuszczają szklanych ekranów. W wymienionych serialach przełamano na różne sposoby pokutujący do dziś wizerunek nadopiekuńczej i płaczliwej wdowy. Dewotki w czerni. Figura osamotnionej kobiety gwarantuje dynamikę fabuły, gdyż śmierć może zostać wykorzystana jako katalizator zmian i nagłych zwrotów akcji. Okazuje się bowiem, na przekór społecznym wyobrażeniom, że wdowa, przynajmniej ta amerykańska, jest gotowa na wszystko. Gotowa, by poradzić sobie z przeklętym, pośmiertnym spadkiem po mężu. Nie zawsze są nim wyłącznie dolary, nieruchomości lub długi. Co w związku z tym wdowa może po nim odziedziczyć? I co właściwie się dzieje, gdy umiera kochanek, ojciec, żywiciel rodziny?
Tata by tak nie zrobił
Dzieci. Spuścizna po mężu. Najcenniejsza, bo na zawsze wiążąca kobietę z nieobecnym mężczyzną. To we wspólnym synu Ruth ciągle może odnajdować ślady Nathaniela. Zapisane w genotypie zachowania, gesty, grymasy, ustawicznie wywoływać będą jego wspomnienie. Często odległe od tego, jakie mają albo (jakie) chcą pielęgnować dzieci. Wdowa-matka staje przed karkołomnie trudnym zadaniem – wychowania w pojedynkę. Najczęściej naiwnie wierzy, że połączy macierzyństwo z ojcostwem i stanie się rodzicem totalnym. Dzieci Nancy szybko wytrącają ją z tego przeświadczenia. Z tęsknoty, nierzadko wyrażonej w przykry dla matki sposób, podkreślają niezastąpioność męskiej głowy rodziny. Zaczyna się wielowymiarowa batalia – o pamięć, o wpływy, o utrzymanie albo odnowienie autorytetu. Twórcy serialowi pokazują, jak wdowieństwo staje się bezwzględnym testem zdolności matczynych. Gdy umiera mąż, wdowa dokonuje wglądu w przeszłość. Zależnie od kondycji rodziny, oceny siebie jako matki, postanawia albo utrzymać między sobą a dziećmi panujące status quo, albo w pozytywistycznym zrywie – rozpocząć pracę u podstaw. Pierwszy model, zaraz po śmierci męża, próbuje realizować Nancy. Regularnie ogląda zawody sportowe Shane’a, bierze udział w szkolnych zebraniach, pyta Silasa o jego dziewczynę. Choć coraz słabiej jej to wychodzi, nadal pragnie być kumplem.
Ale rekonesans własnego macierzyństwa prowadzi wdowy do zmian. Chcą wypełniać braki, nadrabiać zaległości – uwagi, czułości, wiedzy. W miejsce ukochanego, którego już nie ma, przychodzi świadomość. Także ta bolesna – własnej nieudolności. Wraz ze śmiercią Nathaniela Ruth zdaje sobie sprawę, że prawie nie zna własnych dzieci. Neurotyczka bez silnego autorytetu matki. Raczej robot do prac domowych niż przyjaciółka. Dlatego, jak wiele kobiet w podobnej sytuacji, próbuje zreorganizować swoją obecność. Oto, myśli wdowa, wielkie budowanie. Dzieci, podajcie cegłę, zbudujemy nowy dom. Ale one nie zawsze chcą brać udział w odbudowie. Wdowa musi być cierpliwa i odnawiania postanowień. Nancy: nie spóźnię się na karate Shane’a. Ruth: dotrę do Claire. Bree: nie pokażę słabości.
Wdowieństwo to ustawiczna aktywność obciążona ryzykiem nadopiekuńczości. Zdarza się, że owdowiała matka przemienia się w hipermatkę. Obsesja zapanowania nad rodziną, przeraźliwy strach o własne dzieci czynią z niej osobę przewrażliwioną. Bree chce decydować, z kim mogą spotykać się jej córka i syn. Ruth traktuje swoje dorosłe dzieci jak przedszkolaki. Zawsze wyręczane z domowych prac, stopniowo zostają zwolnione z obowiązku uczenia się samodzielności. Słabość tę nierzadko potrafią świetnie wykorzystać. Tym bardziej że wdowa-dobra mama, jeśli ma, zawsze da. Nancy rozpieszcza swoje dzieci pieniędzmi, które daje im na każde zawołanie. Brak czasu i utraconą kontrolę nad domem wykupuje dolarami. Sponsoring pomaga jej zagłuszyć matczyne poczucie winy. Ale dzieci wszystko widzą. Choć tym, co wdowa najsprawniej potrafi przed nimi ukrywać, jest ból po stracie. Tęsknotę za Judah, Rexem, Nathanielem bohaterki wypłakują, gdy nikt ich nie widzi za zamkniętymi drzwiami swoich sypialń.
Opiekunowie lub potwory – w nich, zależnie od wieku, więzi lub jej braku, zamieniają się potomkowie swoich zmarłych ojców. Wdowa może liczyć na ich wsparcie albo spotkać się z odtrąceniem. Synowie i córka Ruth są silniejsi od matki. Zwalniają ją z obowiązku podejmowania ważnych decyzji, reagują na jej wybuchy histerii i płaczu. Można powiedzieć, że czasami wdowa staje się dzieckiem własnych dzieci. Ale nie zawsze „pociechy” niosą matce pociechę. Jeśli przed śmiercią męża darzyły ją niechęcią, negatywne uczucie nagle nie stopnieje. Jak w przypadku Bree. Zawsze pełniła rolę rodzinnego kaprala, a utrata Rexa nie zamieni jej nagle w dobrą matkę. Samo wdowieństwo nie czyni z kobiety bohaterki, nawet jeśli często wymaga wielkiego heroizmu.
Dlatego pierwsze przykazanie wdowy brzmi: bądź silna. Nie pozwól sobą pomiatać. Nie poddawaj się. Wszystkie seriale pokazują, że rodzicielstwo w pojedynkę to bolesny wysiłek. Wymaga ciągłej konfrontacji z emocjami dzieci, często obracającymi się przeciw matce. Rozpoczyna się walka o uwagę, a naczelnym argumentem padającym z ust potomków jest: tata by tego nie zrobił. Dzieci stają się aliantami umarłego męża, broniąc go przed żywą matką. Czasami nakładają na siebie poczucie odpowiedzialności, jak 10-cioletni Shane, który drewnianym mieczem chce bronić rodziny. „Trawka”, „Gotowe…”, „Sześć stóp…” odsłaniają jeszcze jeden mechanizm – osierocone przez ojca dzieci sprawdzają, na ile mogą sobie pozwolić względem matki. Nancy nie nakłada na synów żadnej dyscypliny. Ruth zostaje zdominowana. Bree zaszantażowana przez Andrew. Seriale mówią: wdowieństwo to przede wszystkim sprawdzian charakteru.
Nie można zdradzić zwłok
Oznajmia swojemu psychoterapeucie Bree podczas rozmowy o romansie z nowym mężczyzną. Wcześniej opowiada, jak podczas każdej próby seksualnego zbliżenia z George’em, dostaje wysypki. Lekarz stawia diagnozę: powodem są nieuświadomione wyrzuty sumienia wobec Rexa.
I tu rodzi się pytanie, które zadają sobie wszystkie bohaterki: czy można być niewierną w stosunku do umarłego? Ile czasu musi dać sobie wdowa, by nie czuć wyobrażonego spojrzenia męża? Odpowiedź, rzecz jasna, nie może być jednoznaczna, bowiem dyktowana jest przez jednostkowe poczucie osamotnionej kobiety. Seriale odsłaniają bardzo powszechną reakcję – przeżycie ostatecznej utraty na samym początku powoduje załamanie indywidualnych potrzeb, także (zwłaszcza?) seksualnych. Ona chce skoncentrować się na roli matki i strażniczki domowego ogniska. Potrzebuje duchowej sublimacji. Często w projektowanej przez nią walce o utrzymanie więzi z ukochanym wytwarza w sobie nowy kręgosłup moralny. Dlatego Ruth po śmierci Nathaniela rozstaje się z kochankiem, fryzjerem Hiramem, po dwuletnim romansie. Choć teraz mogłaby sobie pozwolić na pełny nieukrywany związek, kończy go, w poczuciu odzyskiwanej wierności.
Wdowa jak najdłużej ma być bezcielesna. Wraz ze śmiercią małżonka, zarówno kobieta, jak i społeczeństwo nakładają na nią, niewypowiedziany wprost, obowiązek czystości. Niedzielenia się sobą z innym niż mąż mężczyzną. Tak myśli Nancy, atrakcyjna kobieta przed czterdziestką, która mimo wielu nadarzających się sytuacji rezygnuje z potencjalnych zbliżeń. Choć chętnych – poczynając od jej dilera, przez pracownika marihuanowej piekarni, po przyszłego męża Petera – nie brakuje. Kiedy niedługo po śmierci Judah przyjeżdża do bohaterki jego brat, wręcza szwagierce w prezencie wibrator. Rozumie, że Nancy nie straciła swoich seksualnych potrzeb, ale nie dopuszcza myśli, że mogłaby erotyczne napięcie rozładować z rzeczywistym kochankiem. Mimo że Bree w dwa miesiące po śmierci Rexa zaręcza się z George’em, przejmuje się opinią publiczną. Nie czuje się dobrze ze świadomością, że przyjaciółki i sąsiadki widują ich razem, więc ukrywa swój związek. Postulat nietykalności nałożony zostaje także przez relację z dziećmi. Przejęta ich wolą i uczuciami, często nie chce wprowadzać nowego człowieka do swojego życia. Tak dzieje się z Andrew, synem Bree, który nie akceptuje wyboru matki, przywiązany do wyidealizowanego obrazu ojca. Jedynego mężczyzny u jej boku, który nie będzie dla niego obcy.
W końcu ból zaczyna mijać. Wtedy kobieta zaczyna dostrzegać siebie w lustrze. Potrzebuje męskiej uwagi. Szuka wsparcia i przyjaciela w osobie innego partnera. On pomaga osamotnionej odbudować poczucie atrakcyjności i wiarę w siebie. Pozwala czuć się bezpiecznie. Tak dzieje się w przypadku Nancy, która po odrzuceniu wielu prób zbliżenia ze strony Petera, pewnej nocy sama do niego przychodzi. Pierwszy raz po śmierci Judah robi to, daje jej ulgę. Podobnie jest z Ruth. Chce zrobić coś tylko dla siebie i rozpoczyna pracę w kwiaciarni. Tam znajduje adoratora – Nikolaja. Później nawiązuje krótki romans z młodym pracownikiem domu pogrzebowego, Arthurem. Aż poznaje George’a, przyszłego męża. Choć związki te okazują się w większości pomyłką, najpełniej budują w niej przeświadczenie, że jest ładna, potrzebna, zdolna do czułości.
Wdowa uświadamia sobie, że może znowu się realizować, a czarny welon nie jest wiecznym przykazaniem. Mimo że zmarły mąż zawsze będzie dla niej i dla dzieci punktem odniesienia, ona ma prawo patrzeć w przyszłość. Seriale odsłaniają tabu żałoby, która w końcu mija. Żałoby, która nie zabrania zakochać się kolejny raz.
Bogaci ojcowie mają spadkobierców
Bogaci ludzie częściej mają spadkobierców niż dzieci. Tak jak Rex van De Kamp. Osierocił córkę i syna, dla których pieniądze ojca stanowią szansę na wyjście spod kurateli matki. Jego fortuna reguluje zależności pomiędzy wdową a dziećmi, a właściwie jest jedynym powodem, dla którego wciąż ze sobą rozmawiają. Wraz z utratą męża, Bree zyskała władzę nad Danielle i Andrew – to ona decyduje, czy przepisane na nich fundusze zostaną przekazane wcześniej, niż przewiduje testament.
Wydaje się, że producentom amerykańskim udziela się czasem tęsknota za pocztówkowym, kolorowym światem lat 50. I mimo że nie ma do niego powrotu, o czym sami doskonale wiedzą, próbują ocalić choć jeden z jego filarów: relacje ekonomiczne między kobietami i mężczyznami. We wszystkich wymienionych serialach wybrano model tradycyjny, żeby nie powiedzieć – konserwatywny. Dlatego, pomimo różnic dzielących bohaterki, obraz nowej rzeczywistości finansowej, z jaką muszą się zmierzyć po śmierci mężów, jest w trzech przypadkach dość spójny.
Żona, a potem wdowa, za życia i po śmierci męża pozostaje od niego zależna. Od spisanego testamentu, polisy ubezpieczeniowej, oszczędności bądź ich braku. Wdowieństwo na wszystkich postaciach wymusza rozpoznanie własnego potencjału, staje się sprawdzianem z przedsiębiorczości. Ruth, Bree oraz Nancy nie posiadają innych kompetencji niż bycie żonami, matkami i gospodyniami. Przed śmiercią mężów pełniły role ozdób domu, były swoistymi majordomusami. Niespodziewanie muszą przejąć funkcję mężczyzny – żywiciela i zarządcy. Z obiema kiepsko sobie radzą, dlatego Bree miesiąc po śmierci Rexa zaczyna umawiać się z innymi mężczyznami i ponownie wychodzi za mąż. Nancy zaś, aby zapewnić dzieciom wysoki standard życia, rozkręca handel marihuaną, w którym biorą udział również koledzy Judah. Sama nie jest w stanie kontrolować przedsięwzięcia, choć przejawia „typowo męski” dryg do interesów. Pomimo sukcesu, brak jej dyscypliny pieniężnej – spełnia każde życzenie synów, ulega szantażowi gosposi. Natomiast nowa sytuacja życiowa i zawodowa upoważnia ją do powołania polityki finansowej na własnych warunkach. W tym sensie wdowieństwo byłoby szansą na emancypację.
Polisa od męża daje Ruth siłę w starciu z dziećmi. Jako zwyciężczyni w grze o spadek ma moc manipulowania decyzjami Davida, Nate’a i Claire, nie tyle uzależnionymi od matki, co od gotówki. Pośmiertny prezent od Nathaniela okazuje się być jej najmocniejszym argumentem w dyskusji.
Tarapaty, w jakich znajdują się bohaterki „Trawki”, „Gotowych na…” i „Sześć stóp…”, wynikają z patriarchalnych stosunków panujących w ich rodzinach. Śmierć partnera unaocznia, iż małżeństwo to kontrakt, system wymiany dóbr. Gdy umiera jeden z jego uczestników, cały system się załamuje. Oprócz małżonka kobieta traci zwykle kilka zer na koncie, i utrata ta bywa nierzadko równie paraliżująca jak śmierć ukochanego. Nieumiejętność zarządzania kontem, znalezienia pracy charakterystyczna dla Nancy, Bree oraz Ruth to rezultat wcześniejszego zniesienia z nich jakiejkolwiek odpowiedzialności za ekonomiczny komfort rodziny. Z kasą (lub bez) po mężu, bez pracy i autorytetu, wdowa zostaje zmuszona, by wyjść z domu.
Nie stowarzyszam się
Single zamieszkują centra miast – Nowego Jorku („Seks w wielkim mieście”), Los Angeles („The L Word”), Bostonu („Ally McBeal”). Rodziny królują na przedmieściach. Czasem trafiają się tam rozwodnicy lub singielki, jak Susan Mayer czy Eddie Britt z „Gotowych na...”. Przedmieścia sprzyjają ponownym zamążpójściom, ożenkom, miłosnym intrygom, narodzinom dzieci. Nuda peryferii przyczynia się bowiem do nagłych wybuchów namiętności między sąsiadami. Czy dotyczą one wdów, jaki fragment miasta im jest przeznaczony?
Wdowa nie wyprowadziła się ze starej okolicy, mimo że już do niej nie pasuje. Bree i Ruth próbują powrócić do tego, co było wcześniej, ale im bardziej się starają, tym gorzej im to wychodzi. W związku z tym egzystencja na przedmieściu, w otoczeniu pozostałych rodzin, staje się trudna do zniesienia. Jednak jeszcze mniej odpowiednie wydaje się centrum – wszak dla wdowy wraz ze śmiercią partnera kończy się w pewien sposób życie, więc i na peryferiach życia, na przedmieściach powinno być jej miejsce. Ale dla przedmieścia wdowa stanowi zagrożenie. Młoda, jak Nancy, wodzi na pokuszenie męskich sąsiadów. Ściąga niebezpieczeństwo na siebie, a przez to i na całe otoczenie. Bree po śmierci Rexa wpadła w alkoholizm i przez nieuwagę naraziła na wypadek dzieci Lynette Scavo. Wdowa samą swoją obecnością przypomina o śmierci, o której niepodobna myśleć w rodzinnej i sielskiej dzielnicy. Dlatego najlepiej, gdy ponownie wyjdzie za mąż.
Problem w tym, że wdowa jest towarzysko nieatrakcyjna. Na dodatek, wcale nie chce być interesująca. Wtórna singielka, ale zbyt mocno obciążona przeszłością, dziećmi i domem zamieszkałym przez widmo zmarłego wybranka. Nie stowarzysza się, nie zastawia sideł na kolejnych mężczyzn, w przeciwieństwie do Susan i Eddie. Jej doświadczenia nie przystają do przeżyć singielek i rozwódek, więc nie ma ich z kim dzielić. Ze wszystkim musi poradzić sobie w pojedynkę, i ma rację. Tylko że ona dobrowolnie wybiera swoją samotność. Przyjaciółki Bree oferują jej pomoc, rozmawiają z nią o śmierci Rexa. Do Ruth przyjeżdża siostra. Opiekę nad synami dzieli z Nancy jej szwagier. Wdowa jednak, przynajmniej na początku żałoby, chce odgrodzić się od ludzi. Nancy zaś tak koncentruje się na zarabianiu pieniędzy, iż siłą rzeczy oddala się od jedynej koleżanki. W związku tym, kogo, oprócz dzieci i najbliższych krewnych, ma wdowa? Do kogo może się zwrócić?
Wydaje się, że wartki rytm serialowy dobrze oddaje dynamikę sąsiedzkich i przyjacielskich relacji, w jakie są uwikłane Ruth, Nancy i Bree. Każdy odcinek oznacza konkretne wydarzenie, a śmierć zawsze pozostaje tylko jednym z wielu. Uczucia i sympatie bohaterów ulegają nieustannym wahaniom. Czas, który wdowa zwykle odczuwa jako boleśnie rozciągnięty, w serialu ulega ściśnieniu. Dlatego też hierarchia wątków zmienia się w szybkim tempie. To, co na początku było ważne, w przeciągu kilku odcinków zostaje zapomniane lub zepchnięte na dalszy tor. Idzie o to, by życie wdowy nie zaznaczało się wyłącznie w retrospekcjach, by z powodzeniem mogła konkurować z singielkami i rozwódkami, których życie miłosne jest ciągłym poligonem walki, o uwagę widzów. W 6. sezonie „Gotowych na…” Bree jest szczęśliwą żoną Orsona Hodge’a i osoby, które nie śledzą przygód bohaterek od pierwszego odcinka, mogą nigdy nie dowiedzieć się o poprzednim mężu pani Hodge. Tym samym czas serialowy oddaje dynamikę żałoby oraz dalszego życia dotkniętej stratą.
Co dostaje wdowa w spadku? Nowe życie. Śmierć męża zmienia wszystko i jeśli nie okazuje się przeżyciem zbyt traumatycznym, paradoksalnie, uświadamia własne, wcześniej nierozpoznane możliwości. Jego odejście, w odróżnieniu od odejść żyjących partnerów, to doświadczenie totalne, obejmujące wszystkie aspekty egzystencji – jednostkowej i społecznej. Nawet jeśli kobieta zbuduje swój „kolejny” dom, to w jego cieniu zawsze majaczył będzie duch męża i wyobrażenie wspólnego, nierealizowanego już istnienia.
© 2010 Dorota Kowalkowska, Natalia Pamuła
verte.art.pl > Film > Eseje > Wdowy. Gotowe na wszystko?
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Monika Mohylowska