> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№24 czerwiec 2006

Wskażemy ci właściwe kierunki („But I’m a Cheerleader” Jamie Babbit) Dorota Zdanowicz

Kontrast. Kontrast kolorów, pomiędzy „normalnym światem” a światem w „True Directions”. Brązy bez wyrazu skonfrontowane zostały z jaskrawością przede wszystkim różu i błękitu. Wszystko to, by porównać świat niby bliższy nam, a w zasadzie Ameryce lat dziewięćdziesiątych, ze światem wyimaginowanym, nieistniejącym naprawdę. Jamie Babbit ten kolorystyczny zabieg posłużył pokazaniu bezsensowności uczestniczenia w różnego rodzaju grupach mających na celu zapobiegać problemom społecznym.

Kolorystyczna konstrukcja klamrowa. Świat nieistniejący zdaje się być zamknięty, wchłonięty przez świat rzeczywisty, co sprawia z kolei wrażenie funkcjonowania stereotypów z części środkowej w świadomości społeczeństwa.

Film zaczyna się od przedstawienia głównej bohaterki. Po raz pierwszy widzimy Megan podczas treningu cheerleaderek i zaraz po nim, jak spotyka się ze swoim chłopakiem. Wyraźnie widać podczas tego spotkania, że nie wszystko jest w porządku w życiu bohaterki i powoli zaczyna zarysowywać problem, którego rozwinięcie nastąpi w dalszej części filmu. Megan nie lubi całować swojego chłopaka i uważa to za obrzydliwe. Mimo to postępuje wbrew sobie, bo wierzy, że tak powinno być.

Narracja w filmie jest całkowicie obiektywna, mimo iż zdarza się, że kamera przyjmuje punkt widzenia bohaterki, jak na przykład w jednej z pierwszych scen, w samochodzie, gdy spędza czas ze swoim chłopakiem, robiąc to, co tylko on uważa za przyjemne — całując się.

Podczas tej miłej tylko dla jednej strony rozrywki, Megan myśli o koleżankach cheerleaderkach. Widzimy myśli bohaterki, ale to nie sprawia, że utożsamiamy się z nią, tylko lepiej jesteśmy w stanie zrozumieć, co się z nią dzieje. Nasz wgląd w jej myśli jest tak samo obiektywny jak w resztę filmu. Dzięki takiemu zabiegowi widzimy, że historia Megan nie jest jedynym tematem filmu, o czym wspomnę w zakończeniu analizy.

Czas akcji filmu nie jest określony — ani przez najzwyklejsze podanie daty, ani przez inne zabiegi, dzięki którym moglibyśmy go określić. Po strojach postaci możemy domyślić się, że rzecz dzieje się w niedalekiej przeszłości — pod koniec lat dziewięćdziesiątych. 1999 rok — rok powstania filmu jest cenną wskazówką, ale niestety niepewną i nie należy się nią kierować.

Miejsce akcji, podobnie jak jej czas, również jest nieokreślone. Megan mieszka w miasteczku, którego nazwa nie pojawia się w filmie. Nie ma niczego, co wskazywałoby konkretne miejsce, lub jego przybliżone położenie geograficzne. Rugby, w które gra chłopak Megan najpopularniejsze jest w Stanach Zjednoczonych i dlatego jesteśmy w stanie określić chociaż kraj, w którym rozgrywa się akcja.

Gdy rodzice posyłają córkę do ośrodka „True Directions” („Właściwe kierunki”) usytuowanego poza miastem, również nie mamy bliższych danych odnośnie miejsca, w którym się on znajduje oprócz tego, że w okolicy znajduje się miasteczko, z którego przywieziono Megan.

Nieokreślony czas i miejsce akcji są częstym zabiegiem używanym przez reżyserów. Służy to uniwersalności i ponadczasowości ich filmów. Zwraca większą uwagę na poruszany problem i sugeruje, że nie dotyczy on tylko jednego miejsca i tylko jednego czasu.

„But I’m a Cheerleader” podzielony jest na kilka części: wstęp, część środkowa, podzielona na pięć rozdziałów, kroków, jakie musi przejść uczestnik obozu rehabilitacyjnego (Przyznanie się od swojego homoseksualizmu, Odkrywanie na nowo swojej tożsamości płciowej, Terapia rodzinna, Odkrywanie płci przeciwnej, Symulacja życia seksualnego) i zakończenie. Część środkowa wyraźnie oddzielona jest za pomocą kolorystyki filmu od pozostałych, co nie pozostaje bez znaczenia.

Pierwsze sceny filmu rozgrywają się w szkole, potem w domu. Dzięki temu poznajemy bohaterkę, jej główne cechy charakteru. Uczestniczymy we wspólnym, rodzinnym posiłku, widzimy jej pokój.

Po treningu cheerleaderek, który widocznie sprawia jej satysfakcję, Megan spotyka się ze swoim chłopakiem — kapitanem drużyny. Widzimy, że dziewczyna odnosi sukcesy w szkole. Jest popularną i wzorową uczennicą. Nie je mięsa, jest bardzo religijna — tak samo jak jej rodzina. Normalna dziewczyna z dobrego, katolickiego domu. Jej pokój wygląda jak każdy inny pokój nastolatki. Wieczorami Megan czyta książkę i grzecznie kładzie się spać, aby następnego dnia wstać na czas do szkoły.

Pewnego dnia, gdy Megan przechodzi przez kolejny dzień, dokładnie tak samo, jak przez wiele poprzednich, zauważamy, że coś się zaczyna wokół niej dziać, czego wcześniej nie było. Rodzice czekają aż wyjdzie z domu, aby mogli odbyć specjalną naradę, koleżanki z drużyny jej unikają, przyjaciółka kradnie zdjęcie kobiety, wycięte przez Megan z kolorowego pisma, z jej szafki. Gdy chłopak odwozi ją do domu, samochód porusza się nienaturalnie wolno. Coś wisi w powietrzu, czego Megan się jeszcze nie domyśla.

W tym samym czasie pod jej dom podjeżdża samochód z jednym z trenerów z ośrodka „True Directions”. Megan wraca do domu i odbywa poważną rozmowę z rodzicami i przyjaciółmi, podczas której zostaje jej obwieszczone, że jej zachowanie nie jest naturalne, że jest lesbijką. Zostają użyte argumenty: wegetarianizm, zdjęcia kobiet w szafce szkolnej, plakat ikony homoseksualizmu — Melissy Etheridge, motyw waginalny w obrazach i dekoracji, fakt, iż nie lubi całować się ze swoim chłopakiem.

Aby „uleczyć” homoseksualne skłonności Megan, zostaje ona wysłana do ośrodka „Właściwe kierunki”. Tu właśnie rozpoczyna się druga część filmu — proces uzdrawiania, a zarazem zmienia się kolorystyka filmu. Wcześniej żywe kolory zostały użyte tylko podczas treningu cheerleaderek, natomiast, gdy w domu Megan panowały ponure odcienie brązów. Megan jednak się wśród nich wyróżnia. Nosi kolorowe ubrania. Tak samo kolorystycznie wyróżnia się w szkole, ale jest to już mniejszy kontrast.

Gdy wkraczamy w świat „True Directions”, wszystkie kolory się zmieniają. Nie ma już bladych odcieni. Wszystko jest jaskrawe, wyraźne, żywe. Ośrodek, do którego trafia Megan wygląda jak z bajki. Bohaterka wkracza w inny świat.

Wita ją ubrana w różowy kostium dyrektorka ośrodka, wraz z synem, ubranym na niebiesko. W tym miejscu wszystko jest poukładane ze szczególną pieczołowitością, włączając w to uniformy — różowe dla dziewczynek, niebieskie dla chłopców, co szczególnie pasuje do kolorystycznych stereotypów.

Scenografia świata fantastycznego nie jest niedopracowaniem ze strony reżysera, a środkiem użytym celowo po to, by pokazać, że to wszystko jest wymysłem społeczeństwa, które nie wie dokładnie jak wyglądać powinien świat, w jakim się znaleźć maja wynaturzeni ludzie.

„True Directions’’ został wykreowany przez twórców filmu na podobieństwo ośrodków odwykowych dla alkoholików lub narkomanów, jednak w odróżnieniu od owych placówek, w „True Directions” uczy się osoby homoseksualne jak mają pasować do stereotypów i spełniać funkcje charakterystyczne dla danej płci.

Jaskrawy świat „True Directions” — nierealny, sztuczny, co prawda dający się zorganizować, ale niemający prawa bytu w rzeczywistości, skonfrontowany jest ze światem spotkań grupowych, dla ludzi w „ciężkim” położeniu społecznym — ludzi, których córka nie zamierza poprzez rehabilitację stać się heteroseksualna i dołączyć do znormalizowanego świata, gdzie każdy ma swoją wyznaczoną rolę w społeczeństwie i każde odchylenie od normy nie jest mile widziane.

Pierwsza rozmowa z dyrektorką przeraża Megan. Ma się przyznać do własnego homoseksualizmu, któremu zaprzecza. Dyrektorka twierdzi, że to naturalny odruch i konfrontuje ją z resztą pensjonariuszy, którzy w rozmowie uświadamiają Megan, że naprawdę jest lesbijką.

Charaktery schodzą na drugi plan, zmieniają się w większym lub mniejszym stopniu w stereotypy. W „True Directions” Megan poznaje grupę ludzi, którzy dzielą z nią ten sam problem. Każda z osób znajdujących się w ośrodku posiada tak zarysowane cechy charakteru, że nie odbieramy ich jako jednostki, ale jako stereotypowe postaci.

Rzeczywistość staje się umownym, abstrakcyjnym lub poetyckim tłem.

Tylko ubranie Megan odznaczało się od „bezwyrazowej papki” reszty świata. Dziewczyna wyraźnie odznaczała się pośród różnych odcieni brązów i szarości ją otaczających.

Rzeczywistość „True Directions” jest schematyczna.

Dyrektorka ośrodka zdaje się nie dostrzegać „niewłaściwej” orientacji swojego syna — nie widzi belki w swoim oku, a dostrzega maleńką drzazgę w oku drugiego — typowe zachowanie większości społeczeństwa.

W filmie nie chodzi o ukazanie problemu nieakceptowanego i nie rozumianego przez ludzi homoseksualizmu. Film neguje uczestnictwo we wszelkiego rodzaju zrzeszeniach ludzi, mających pomóc im w rozwiązaniu problemów, które w zasadzie nie są rozwiązywalne, bądź ich rozwiązanie jest indywidualne i nie należy ich łączyć w jedno, bo w gruncie rzeczy nie są takie same. Mimo błahej formy film przedstawia ciekawe spostrzeżenia.

© 2006 Dorota Zdanowicz

verte.art.pl > Film > Recenzje > Wskażemy ci właściwe kierunki

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski