> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№28 październik 2006

Ból szczegółu… („portret”, „tato”, „kamienie” oraz „zapach” Sławomira Skibickiego) Karolina Sałdecka

W twórczości artysty można wyróżnić pewne etapy czasowe oraz, nazwijmy je w ten sposób, tematyczne. Kiedy obserwuje się przejście pomiędzy kolejnymi etapami, za każdym razem można odnieść wrażenie, że poeta zmienia twórczą drogę, mówiąc inaczej, zmienia „skórę”. Jest to jak najbardziej naturalne zjawisko w życiu poety takiego, który opowiada swoją historię, a raczej wiele historii splecionych z jego wątkiem. Opowiada bowiem o tym, co nieustannie się zmienia, opowiada siebie. Tworzy zatem biografię oglądaną za każdym razem w innym świetle, oczami czytelnika i samego poety.

Pisałam już o doświadczeniu niepokoju, który rozpościera się w poetyckiej przestrzeni wierszy Sławomira Skibickiego. To jednak nie ostatni element poezji autora „kamieni”, jaki można by rozważać. W przedstawionych tutaj wierszach Skibickiego chciałabym zwrócić uwagę na czysto cielesną, złożoną z wielu szczegółów sferę poetyckiej rzeczywistości. Somatyczne przeżycia łączą się z głębokimi przeżyciami duszy. Uwaga poety skupia się bowiem na czyichś ustach, włosach, pniu drzewa, a szczegóły te stają się punktem wyjścia dla refleksji o bliskości i nieobecności drugiego człowieka (utwór „zapach”), znaczeniu słów („kamienie”), o miłości, tej obecnej i wygasłej („amor”), utwory te przede wszystkim stanowią próbę uchwycenia uczuć, opowiedzenia ich. Skibicki staje się naszym przewodnikiem po świecie przeżytych zdarzeń, zapamiętanych widzeń i wrażeń, a swoją rolę pełni w sposób niezwykły, nieprzewidywalny. Jego niezwykłość jako narratora poetyckiej opowieści o sobie polega na wydobyciu z prostej codzienności elementów, wokół których rysuje się skupienie. Tymi szczegółami u Skibickiego stają się często dłonie, włosy, usta. Wydaje się, że powiązanie tych elementów z głęboką refleksją stanowi wyraz bólu. Nie mam tutaj na myśli bólu wyłącznie duchowego, ponieważ autor dochodzi do takiej siły opisu, że ból z duchowych powraca w somatyczne granice i staje się nie tyle niewyrażalny, ile wręcz niepojęty. Słowa-kamienie spadają z ust obciążone nieodkrytym znaczeniem i pustką zarazem, kształty postaci tkwią w pamięci pełne i wyraźne, a jednocześnie rozmywają się, jak gdyby myląc obecność z nieobecnością.

Dlatego polecam uwadze czytelników, tym razem nieco inną, co nie znaczy wolną od niepokoju, poezję Sławomira Skibickiego, zanurzoną w szczegółach codzienności i przenikniętą ich bólem.

© 2006 Karolina Sałdecka

verte.art.pl > Literatura > Eseje > Ból szczegółu…

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski