> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№20 luty 2006

Deus ex machina dla „białych kołnierzyków” („Najlepszy Ogórek, czyli kalendarz na każdy rok” Michała Ogórka) Emilia Walczak

Nie jest tajemnicą, nawet Poliszynela, że ludzie nie czytają książek. Nie mówię oczywiście o tych okularnikach, którzy kryją się gdzieś grotach, powojennych bunkrach, kanałach albo w czeluściach swoich małych mieszkań — bo oni są, ponieważ ktoś jednak książki kupuje, ktoś czasem chodzi do bibliotek i chroni je przed zamknięciem, ktoś bawi się w bookcrossing. Lecz nikt nigdy nie widział tych śmiałków…

W tej sytuacji przychodzi społeczeństwu z pomocą Michał Ogórek, niczym deus ex machina dla „białych kołnierzyków”. Wydaje zbiór swych najlepszych, opisujących trafnie polską rzeczywistość, felietonów pod postacią „kalendarza” (przypomnę, że felieton felietonowi nie równy — poziom Ogórka (poziom ogórka!) wysoko przewyższa na przykład poziom Krystyny Jandy — nie ujmując aktorce — piszącej o rozmazującym się wciąż tuszu do rzęs). A więc robi to wszystko Ogórek z myślą o tych smutnych Homo sapiensach, których widzimy na co dzień w szkole, pracy. Ech, nawet w domu. Bo tutaj felietonów jest dokładnie tyle, ile dni ma rok, a więc — tym samym — jest to książka, która starcza nam (wam, im) na całe 365 dni! Jeden dzień — jeden artykuł, co by się zbytnio nie przemęczać, nie nadwerężać oczu i ledwie zipiącego już orzecha włoskiego w czaszce, a w badaniach opinii publicznej z czystym sumieniem móc wyznać, że owszem, czytam. A jeśli nie jest to w „Najlepszym Ogórku…” artykuł, to satyryczny rysunek autorstwa Jacka Gawłowskiego albo też pewna nie lada gratka dla filatelistów. Dzięki nim (tym dodatkom, nie filatelistom) jeszcze prościej przebrnąć przez kolejną stronnicę tej niebywałej „cegły”. Lecz tą cegłą czyni książkę także gruba, porządna okładka, nie tam żadna szara tekturka z odzysku — znak rozpoznawczy trefnych wydawnictw kieszonkowych. Wszystko to razem sprawia, że rzecz naprawdę warta jest tych „czterdziestu i czterech” złotych polskich. (Łatwo mi mówić, ja książkę dostałam. I to z imienną dedykacją i autografem autora!) Kupujcie szybko, dopiero luty, jeszcze rozłożycie sobie jakoś ten styczeń na raty!

© 2006 Emilia Walczak

verte.art.pl > Literatura > Recenzje > Deus ex machina dla „białych kołnierzyków”

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski