Fantastyka naukowa jest literaturą niezwykłą. Opowiada o rozumieniu świata, który otacza człowieka, o tym, że jest to świat wielowymiarowy i złożony, o tym, że jest on zawsze widziany oczyma KOGOŚ, kto otwiera się na doświadczanie jego złożoności i różnorodności, a czyni to z różnych pozycji uczestnika współczesnej kultury.
Przez cały XX wiek opowiadania SF opisywały świat przyszłości jako arenę spotkań człowieka z Tajemnicą Wszechświata. Zaawansowane technologicznie maszynerie kosmiczne przemierzały galaktyczne przestworza w nadziei zdobycia kolejnych trofeów cywilizacyjnych cennych z perspektywy świadomości epoki nowoczesnej. Chodziło w tym o powiększanie przestrzeni dla ówcześnie rozumianych działań racjonalnych. Celem zbrojnych ekspedycji śródorbitalnych czy badań naokołoziemskich było zapewnienie bezpieczeństwa jednej jedynej koncepcji porządku świata, w której najważniejsze są: czystość, harmonia elementów, prosta linia postępu.
Optymizm poznawczy prezentowany w prozie lat 60-tych i 70-tych ustąpił miejsca próbom bardziej krytycznego oglądu rzeczywistości. Dawna wizja ładu straciła przywilej, nadany w zakresie egzekwowania parametrów ontologicznych projektowanego świata: m.in. sposobu przedstawiania konstrukcji przestrzennych, wrażenia bliskości bądź obcości danego układu, czy też stopnia spójności jego elementów. Dotyczy to również opisu politycznych i kulturowych więzi łączących mieszkańców Ziemi oraz innych planet i kolonii rozsianych po całym Kosmosie. Dawna wizja ładu w doświadczeniu piszącego nabrała walorów względności, bo stała się na różne sposoby odrealnionym uniwersum, w zderzeniu z którym negocjowany był zakres jednostkowej wolności. I tak, na fali napięć pomiędzy tym, co jest jednostkowym doświadczeniem kultury a tym, co w nowoczesnym ujęciu presuponuje wrażliwość naukową, wypłynęły te same motywy myślowe, typowe dla poetyki SF, którym nadane zostały jednak nowe sensy. Inaczej zagospodarowana jest przestrzeń publiczna, bo zakłada potencję innych możliwych kierunków działania, inaczej opisywana jest sfera doznań seksualnych bohaterów, która urosła do roli jednostkowego fantazmatu, wyrazistego za sprawą silnych przekazów kulturowych. W ostatnich dziesięcioleciach opowiadania SF przekazują sugestywne projekcje lęków przed możliwościami zmian w naszym świecie, które nastąpić mają być za sprawą dalszego rozwoju inżynierii informatycznej, biotechnologii oraz badań nad sztuczną inteligencją. Poczucie zagrożenia ze strony przyszłości wiąże się z odczuwalnym współcześnie kryzysem wiedzy naukowej w sensie episteme, czyli wiedzy pewnej, doskonałej, będącej formą odzwierciedlenia rzeczywistości.
Tradycyjnie fantastyka naukowa rozumiana jest jako artystyczne przetwarzanie teorii naukowych, gdzie nauka to ogół wiedzy ludzkiej, ułożonej w zespół zagadnień, wyrażonej w sądach prawdziwych.1 Teoria naukowa stanowi reprezentację zewnętrznego świata, który jest obecny w sensie czystym i, krok po kroku, odsłania przed człowiekiem Prawdę. Jeśli jednak w doświadczeniu autora kumuluje się wielość prawd, bo kryteria decydujące o tym, co jest racjonalne a co nieracjonalne zaczynają różnić się między sobą, co dalej, różne są też wzorce aktywności poznawczej, widoczne chociażby w odmiennych sposobach kreowania przestrzeni publicznej, w innych gestach posługiwania się symboliką kulturową, wówczas zmienia się perspektywa poznawcza. Najlepsze pole do obserwacji stwarza metadyskurs, inaczej dyskurs konstytuujący, używając terminu Maingueneau, który stanowi, ale sam nie jest stanowiony, który odwołuje się do Absolutu, do źródła uprawomocniającego.2
Każda teoria, bez względu na interpretację kulturowego kontekstu decydującego o jej naukowości, odwołuje się zawsze do jakiegoś metadyskursu filozoficznego. Perspektywa scjentologiczna przyjęta tradycyjnie w badaniach nad językiem i poetyką utworów SF pokazuje przede wszystkim, że bardzo ważne w doświadczeniu zarówno autorów, jak i badaczy jest to, co w pismach krytycznych nazywa się uprawomocnianiem wiedzy, w tym wypadku dbałość o to, aby każdy głoszony sąd wypowiadany przez autora umacniał status teorii naukowej jako jedynej godnej reprezentacji niezależnej od niej rzeczywistości. Nie są to sądy, które chciałyby być uważane za bezsporne fakty nauki, ponieważ są nieweryfikowalne, ale sposób przekazu nawet z gruntu fałszywej teorii przyrodniczej również wskazuje na miejsce tworzenia jakieś praktyki kulturowej.
Ważnym przejawem takiej praktyki mającej swoje źródło w formach racjonalności o zamkniętej strukturze (m.in. logocentryzmie) jest tzw. eksperymentowanie myślowe, które w twórczości SF polega na stawianiu hipotez, czyli prezentowaniu sądów przypuszczających. W „Jednolitej Teorii Czasoprzestrzeni” napisanej przez Adama Wiśniewskiego-Snerga, uznanej za traktat pseudonaukowy, hipotetyczność projektowanego świata totalizuje przekaz na poziomie metaopowieści, co ma swoje odbicie w strukturze języka:
Czasoprzestrzeń jest czterowymiarowym miejscem, które nazywam też wszechświatem, ponieważ zakładam, że znajduje się w nim wszystko, co istnieje. A miejsce to zajmuje tylko jeden przedmiot! Teoria moja opiera się na przekonaniu, że cała czasoprzestrzeń jest wypełniona jednolitym tworzywem i że tylko ono ma postać substancji, natomiast reszta form bytu sprowadza się do zjawiska falowego ruchu w tym ogromnym ośrodku czterowymiarowym.3
Gwarancją powodzenia eksperymentu myślowego w fantastyce naukowej nie jest mniej lub bardziej efektowne przekroczenie ram dyskursu naukowego, w tym sensie, że głoszonej przez autora tezy nie sposób zweryfikować. Eksperyment jest udany, jeśli uruchamia dyspozycje wyobraźni społecznej, dotyczące tego, jak należy myśleć i z jakiej pozycji myśleć jest najlepiej, aby nie natrafić na mieliznę niepewności. Służy temu wzmacnianie zbiorowego przekonania o roli Metanarratora, który (jakoby) reprezentuje rzeczywistość, stojąc poza nią, ponad nią lub obok niej.4 W opowiadaniach SF ciekawość naukowa prowadzi Metanarratora różnymi drogami ku prawdzie, nigdy jednak drogami rozrzuconymi bezwładnie, bo każdy napotkany wektor ma zakodowany w sobie obraz spójnej regularnej struktury. Bardzo ważne w tym doświadczeniu jest poczucie zadowolenia, które wynika ze zrozumienia dla danej formy racjonalności. Być może dlatego, że z pozycji piszącego człowieka skupionego na sobie i na tekście, każde wyrażenie uczestnictwa w kulturze jest wyzwalające, bo niesie obietnice oczyszczenia z nagromadzonych w człowieku podejrzeń, że władze poznawcze nie są lojalne wobec jego pragnień (o tym, jak dokonywana przez podmiot interpretacja myśli, czynów i uczuć znajduje oparcie w autorytecie „obiektywnej” nauki, omawiane w kontekście zawiązanej relacji władzy, demaskatorsko pisze Foucault5). Formą wyrażenia uczestnictwa jest symboliczne tworzenie sfery sensu, które zawiera fundamentalny przekaz: moje doświadczenia są ważne dla mnie, bo poznając świat, odnajduję swoje pragnienia, a przez to działania skupione wokół mojej aktywności poznawczej sprawiają mi przyjemność. Taką sferę sensu w fantastyce naukowej uruchamiają w dużej mierze wyobrażenia odnoszące się do utrwalonych kulturowo źródeł wiedzy, Prawodawców w dziedzinie wiedzy oraz form instytucjonalizowania zarówno wiedzy, jak i kompetencji prawodawczych. Analiza dyskursywna korpusu tekstów SF traktuje każdą taką aktualizację zbiorowych sądów jako przyjęcie przez podmiot pewnej postawy społeczno-ideologicznej.
Na poziomie dyskursywnym, określającym zarówno tekst, jak i warunki jego tworzenia, metodyczny projekt uporządkowania wspomnianej sfery sensu wiąże się z wyodrębnieniem tzw. gatunków dyskursywnych. Dlaczego?
Każda współczesna głębsza analiza powiązania praktyk semiotycznych z kontekstem społecznym i instytucjonalnym zakłada, że oprócz systemu językowego rozpoznajemy jeszcze inne kody semiotyczne, których zadaniem jest organizowanie ludzkiej mowy, czyli tworzenie dyskursów. Gatunków, typów, form wypowiedzi uczymy się równolegle z nauką języka6, co implikuje analogię do syntaksy, nie jest to poniekąd kierunek obiecujący poznawczo. Anna Wierzbicka opisuje genry jako jeden z lepszych kluczy do kultury7, ponieważ, podobnie jak język, odbijają one świadomość społeczną, tworzą mapę miejsc w obrębie wypowiedzi, które: podporządkowują teksty [pisane w dowolnej konwencji gatunkowej — przyp. JMT] różnym regułom instytucjonalnym, gatunkowym i poprzez odmienną ich semantyzację prowadzą do odmiennych interpretacji.8
Korpus tekstów SF może być podstawą do wyodrębnienia takich gatunków, jak: wykład naukowy, raport, konsultacja, artykuł encyklopedyczny… Niemniej w polu dyskursywnym dla tej odmiany prozy z dyskursem naukowym fundowanym na jednym dominującym typie aktywności poznawczej, konkurują inne dyskursy, również zainteresowane produkcją wiedzy, ale określające jej dostępność na całkiem innych zasadach. Przykładem jest myślenie magiczne, manifestujące się w takich formach tekstowych jak przepowiednia, objawienie, zaklęcie…
Niektóre gatunki dyskursywne wydają się mniej, a niektóre bardziej przewidywalne dla konwencji SF. To akademickie stwierdzenie wydaje się jednak zubożające z jednego względu: gatunek dyskursywny interpretowany jest zawsze w odniesieniu do jakiejś społeczności, a zatem kultury. Warto porównać to z trafną uwagą Michela Foucaulta, że aktualna dystrybucja dyskursu nie musi być tożsama z dystrybucją w poprzednich epokach.9 Nie ma jakiegoś spisu genrów właściwych danej odmianie literatury, wszystkie rozpoznane postacie ewoluują, czasem zanikają. Tak, jak zmienia się wrażliwość poznawcza piszących, tak samo odkształceniom ulega konwencja SF.
Przejawem zmian dokonujących się w fantastyce naukowej jest pogłębienie poziomów intertekstualności tych tekstów. Przy pomocy tej kategorii można z powodzeniem tłumaczyć rzucającą się w oczy mnogość odwołań do tekstów i symboli kulturowych. Autorzy pozwalają na swobodne ścieranie się znaczeniowe pozornej kakofonii głosów napływających z uniwersum. Można w tym dostrzec pewną właściwą naszej kulturze jakość praktyk semiotycznych, których podstawowym wyznacznikiem jest podjęcie postmodernistycznej gry, polegającej na rozbijaniu tradycyjnych form, tematów, obrazów, opowieści i narracji. Elementy przywłaszczone z różnych stylów wprowadzone zostają do niekończącej się gry, zamazującej konwencjonalne znaczenia i lubującej się we wszelakiej wtórności znaczeń, gwarantując czytelnikowi — uczestnikowi tychże praktyk komunikacyjnych prawdziwe pokłosie intertekstualnych niespodzianek. Zaproszenie do współtworzenia nie powinno być jednak rozumiane jako, li i jedynie, prowokowanie środkami intertekstu. Zaproszeniem jest otwartość tekstu. Wielość odczytań przekazu literackiego stanowi słuszne założenie, bez względu na stosowalność kategorii postmodernistycznej gry i, co istotne, wymyka się próbom narzucenia prawomocności orzeczeń co do stopnia fikcyjności, bądź prawdziwości świata przedstawionego, czyli kwestii kluczowych w przypadku SF. Ujmując to słowami Kingi Dunin, nie istnieje taki punkt widzenia, z uwagi na który można by orzekać o zgodności naszego poznania z rzeczywistością. Jesteśmy natomiast skłonni zawierzać własne odczytania tekstu perspektywie najbardziej wrosłej w nasze doświadczenie rozumienia świata, zdolnej scalić całą naszą dotychczasową wiedzę i arsenał drzemiących w nas przed-sądów: jeśli trafimy na odpowiednią dla nas literaturę, za jej pomocą opowiemy sobie świat, jednocześnie tworząc go i poznając.10 Stąd tak ważną motywacją dla odczytania krytycznego, akcentowaną z punktu widzenia doświadczeń kulturowych człowieka epoki symulakry, jest rozumienie tekstu jako czynnika konstruowania tożsamości, co oznacza właśnie możliwość jego odczytania z wielu pozycji dyskursywnych i zarazem podmiotowych jednocześnie (istotą dyskursywności jest uwikłanie w podmiotowość uczestników komunikacji). Stąd każda próba określenia kontekstu interpretacyjnego dla wycinków prozy SF mogłaby, moim zdaniem, obronić się jako aktualne wyzwanie rzucone wyobraźni zbiorowej dotyczące chociażby umowności granic zawodowstwa i amatorstwa w literackim fachu, rozumienia ikonosfery i jej wpływu na porządek znaczeniowy tekstu literackiego (komiksy, filmy SF, gry komputerowe), wreszcie sposobom krytycznego rozpoznania materiału kulturowego, z którego widz-czytelnik konstruuje swoją podmiotową tożsamość oraz strategii konstruowania.
Są to istotne przesłanki za tym, aby widzieć w fantastyce naukowej klucz do zrozumienia współczesności: nieoceniony potencjał twórczego przerabiania zewsząd domagających się naszej uwagi kodów (pop)kultury.
© 2006 Joanna Maria Tyka
1 S. Gajda, Podstawy badań stylistycznych nad językiem naukowym. Wrocław 1982, s. 85.
2 Halina Grzmil-Tylutki odwołuje się do wypowiedzi Maingueneau, publikowanej w jego pracy Presentation, Langages, w 1995 r., zob. H. Grzmil-Tylutki, Francuski i polski dyskurs ekologiczny w perspektywie aksjologii; Kraków 2002, s. 21.
3 A. Wiśniewski-Snerg, Jednolita Teoria Czasoprzestrzeni, zob. strona poświecona pisarzowi: snerg.vi.pl.
4 O intelektualnych nawykach epoki nowoczesnej zob. J. Marzec, Dyskurs, tekst i narracja. Szkice o kulturze ponowoczesnej, Kraków 2002, s. 43.
5 M. Foucault, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, tłum. T. Komendant, Warszawa 1998.
6 H. Grzmil-Tylutki, Francuski i polski…, dz. cyt., s. 16.
7 A. Wierzbicka, Język-umysł-kultura, Warszawa 1999. Za: Tamże, s. 16
8 Tamże, s. 16.
9 Uwagi Foucaulta przytoczone w pracy polskiej badaczki dyskursu ekologicznego, patrz: Tamże, s. 17.
10 K. Dunin, Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesnosci, Warszawa 2004, s. 24.
verte.art.pl > Literatura > Eseje > Dyskurs, metadyskurs, gatunek dyskursywny
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski