> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№18 grudzień 2005

Getta przed bramami raju („Psożercy ze Svini” Karla-Markusa Gaußa) Jarosław Bytner

Parokrotnie, latem i zimą, miałem okazję podziwiać Słowacki Raj, kładkami zawieszonymi przy skałach nad ziemią, przejść tę urokliwą część Zachodnich Karpat. Za każdym też razem w drodze, na każdym z przystanków, przy których zatrzymywał się autobus, pojawiały się nieme postacie Romów. Jakby nieobecnych, bezgłośnie wpatrzonych w szyby, w twarze podróżnych, w dal, w góry. Nie mogę powiedzieć, że miałem wówczas ochotę wysiąść zapytać, co u nich słychać i jak się żyje. Wakacje, Słowacki Raj, i wspomnienie romskich kobiet, które na ulicach mego miasta nie ustawały w wysiłkach, by przepowiedzieć mi przyszłość, kategorycznie nakazywały nie opuszczać miejsca w autobusie. Może jednak niepotrzebnie chowam się za ironię, przecież — wiadomo — prawdziwe powody były inne.

Gauß, wcale nie wolny od obaw i rozterek, wysiada z autobusu i zapraszany czy nie, wchodzi między Romów, odwiedza ich domostwa, przenika do świata nieobecnych. I przede wszystkim stara się wyjaśnić jego istotę oraz prawa w nim obowiązujące. Czym jednak można wytłumaczyć politykę państwa wobec swoich obywateli opierającą się na konsekwentnym rasizmie i apartheidzie? Oto pytanie z kategorii retoryczno-naiwnych i taka, równie bezradna, odpowiedź: przecież tak właśnie jest i prawie nikomu to specjalnie nie przeszkadza. I choć wszystko rozumiemy, i wszystko już się stało, także w naszej historii, to opis wysiedlenia Romów ze śródmieścia Koszyc w latach — sic! — dziewięćdziesiątych XX wieku przywołuje najczarniejszy z totalitarnych scenariuszy: Pewnego dnia na teren ciemnej, rozsypującej się starówki wjechały autobusy z policjantami jednostki specjalnej. Mieszkańców wyprowadzono z domów i bez ceregieli, nie zważając na ich lamenty, przetransportowano trzy kilometry dalej do Luníka IX (20-21). Równie przerażające były pomysły władz komunistycznych, które starały się — zatroskane o los Romów, jak szyderczo zauważa Gauß — rozwiązać ich problemy z chorobami i nadmierną płodnością: Dlatego w lipcu 1977 roku Ministerstwo Zdrowia wydało dyrektywę, która miała przynieść rozwiązanie w obu przypadkach: marnego zdrowia i niezdrowego społecznie tak dużego przyrostu naturalnego. Romskie kobiety, które trafiały do szpitala z powodu choroby lub porodu, sterylizowano wbrew ich woli albo i bez ich wiedzy. Inne, które nie miały powodu uciekać się pod opiekę lekarską, żeby stracić to, co w ich społeczności stanowiło największą wartość, to jest zdolność płodzenia i rodzenia dzieci, pracownicy opieki społecznej zwabiali do szpitali zapewnieniem, że sterylizacja działa tylko przez kilka lat i jest rekompensowana znaczną sumą trzydziestu tysięcy koron (13).

Reportaże Gaußa przedstawiają współczesną Słowację dramatycznie podzieloną przepaścią, której żadna ze stron nie chce, ani nie jest w stanie przekroczyć. Oto w środku Europy ludzie budują sobie lepianki, często żyją bez prądu czy wody, pozbawieni jakiejkolwiek infrastruktury i usług publicznych. Bezbronni wobec żywiołów: jak w 1998 roku we wsiach Jarovnice i Svinia powodzi, która zabiła kilkadziesiąt osób, a setkom zmiotła ich prowizoryczne domostwa, bezradni wobec bezwzględności słowackich sąsiadów, którzy państwową i międzynarodową pomoc, choć nie poszkodowani w czasie katastrofy, rozdzielili między sobą. To, że podczas plebiscytu w 2001 roku tylko osiemdziesiąt dziewięć tysięcy obywateli przyznało się do romskiego pochodzenia, wiąże się z tą długą historią krzywd i prześladowań. Nawet bowiem ludzie wrogo nastawieni do Romów zakładają, że na Słowacji żyje ich cztery razy tyle (80). Łatwo więc policzyć, jaki procent społeczeństwa Słowacji został zamknięty w gettach, zepchnięty na obrzeża miast i wiosek, zmarginalizowany. Statystyką objęto także inne dziedziny: Wedle oficjalnych spisów z roku 2003 bezrobocie wśród Romów wynosiło 87,5% w skali krajowej, ponad połowa uczniów klas specjalnych z ułatwionym programem nauczania pochodzi z rodzin romskich, a w wielu szkołach do takich klas chodzą wyłącznie dzieci Romów.1

Austriacki pisarz opisuje relacje nie tylko pomiędzy Słowakami i Romami, ale wyjaśnia także zawiłości w społecznej, kastowej strukturze tych ostatnich. Tak więc dla czytelnika Gaußa rozróżnienie Romów od Cyganów nie stanowi już jakiegokolwiek problemu, wie też, oczywiście, kim są tytułowi psożercy. Jak również, że ci nieliczni spośród Romów, którzy skończyli wyższe uczelnie znaleźli się w podwójnej izolacji: odrzuceni przez własną społeczność i niezaakceptowani przez słowacką. Gauß peregrynuje szlakiem romskich skupisk na wschodzie, przez Koszyce i Preszów, trafia na Spisz, a wędrówki te sprzyjają nie tylko obserwacjom reporterskim, ale stają się pretekstem do rozważań nad historią i współczesnością Słowacji. Tak też słowacko-romskie spektrum zostaje poszerzone, a reportaż często zastępują partie eseistyczne, przeważnie poświęcone narodom tworzącym tradycję i teraźniejszość Słowacji: Niemcom, Rusinom, Węgrom, Żydom. Przypominają o nabytej przez dziesięć wieków umiejętności wspólnego, wielonarodowego współistnienia w obrębie Królestwa Węgierskiego, państwa Habsburgów, Czechosłowacji i w końcu niepodległej Słowacji, już w szeregach Unii Europejskiej oraz NATO. Książka Gaußa przypomina o tym, że bez Romów ten rodzinny portret nie jest kompletny, i — paradoksalnie — w sprzeczności z wielowiekową tradycją tolerancji, europejskimi normami czy zwykłym poczuciem człowieczeństwa, w centrum Europy, ludzie wciąż żyją w gettach.

© 2005 Jarosław Bytner

1 Za: Romowie na Słowacji, prasa i polityka, romapage.hu.

verte.art.pl > Literatura > Recenzje > Getta przed bramami raju

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski