Najnowszy kryminał Marka Krajewskiego „Erynie” obfituje w wątki bliskie dziedzinie, którą studiował autor – filologii klasycznej. W przeciwieństwie jednak do roli motywów arabistycznych w „Śmierci w Breslau”, nie zajmują one głównej roli, roli motoru napędzającego fabułę, a raczej stanowią kwestie poboczne, budując napięcie i puszczając do uważnego czytelnika „perskie oko”.
Zagadki nie stanowi zapewne tytuł powieści – erynie to greckie boginie zemsty, których imiona stanowią jednocześnie podtytuły dla kolejnych części książki. Nieprzypadkowo jednak żongluje Krajewski owymi imionami – pierwsze sto stron poświęconych jest Alekto, czyli „Niestrudzonej”, i to właśnie na kartach tych stron śledczy Popelski drąży tajemnicę śmierci małego Henia Pytki, posuwając się często do środków, których szanowany policjant nie powinien używać. Druga część kryminału pisana jest pod imieniem Megajry (Megery), czyli „Wrogiej”, która jest najlepszą z możliwych patronek dla wydarzeń, w ramach których Popielski (swoją drogą także były student filologii klasycznej) dowiaduje się, że zabójca wziął sobie na cel jego wnuka oraz gdy dochodzenie do prawdy coraz bardziej się komplikuje, stając się wrogim głównemu detektywowi. Powieść kończy się pod egidą Tyzyfone-„Mścicielki” – Popielski ostatecznie mści się na zabójcy(ach), ale nie dowiaduje się, co stało się z jego wnukiem, Jerzykiem.
Tak jak istniały trzy boginie zemsty, tak w „Eryniach” czytelnik ma do czynienia z trzema zemstami lub przynajmniej próbami zemst – pragnie jej zarówno zabójca, jak i Ignacy Pytka, jak i wreszcie sam detektyw Popielski.
Rozszyfrowanie zależności pomiędzy mitologią grecką a sytuacją fabularną i stanem psychicznym bohaterów stanowi jedynie dodatkową informację, dopełniającą interpretację kryminału i na pewno jest źródłem satysfakcji czytelnika, ich niezauważenie nie zaburza jednak przebiegu akcji i dlatego nie można mówić o dominującej roli wątków klasycznych w powieści. Ich dobieranie nosi jednak znamiona znacznej celowości – wystarczy spojrzeć na pseudonim zabójcy, który podobnie jak biblijny Herod skazywał na śmierć bezbronne dzieci. Sam Popielski znany jest natomiast lwowskim mediom jako „poskromiciel Minotaura”, co wskazywałoby na fakt, iż również poprzedni kryminaliści, z jakimi spotykał się znany śledczy, otrzymywali klasyczne przydomki. Zagadka Minotaura nie zostaje rozwiązana, ale doświadczenie mitologiczne pozwala sądzić, iż mógł być to tajemniczy zabójca, mordujący swoich niezapowiedzianych gości. Książka pełna jest podobnych nawiązań, również do klasyki literatury omawianej na studiach wspólnych głównemu bohaterowi i autorowi książki – komisarz Edward Popielski wspomina na początku śledztwa swoją maturę w stanisławowskim gimnazjum klasycznym (tekst Liwiusza o Horacjuszu Koklesie1 oraz fragment dialogu „Iljon” Platona), ponadto nie zajmuje się „niuansami filozoficznymi pisarzy starożytnych (...), czuje się mężczyzną o siłach i potrzebach seksualnych młodzieńca, który chędoży jak sylen” – jak widać Krajewski wykorzystuje motywy klasyczne nie tylko z własnego umiłowania do studiowanej dziedziny, ale także w celu stworzenia przeciwwagi dla nieco mrocznej, ciężkiej atmosfery kryminalnego półświatka Lwowa – motywy literackie i mitologiczne stanowią osnowę dla ironicznych porównań i metafor, jednocześnie będąc nicią porozumienia pomiędzy niektórymi z bohaterów. To właśnie znajomość łaciny oraz duchowa wspólnota doświadczeń pozwoliły Popielskiemu na szybkie nawiązanie kontaktu ze studentem Jerzym Grabińskim (postacią bardzo ważną dla rozwiązania zagadki morderstwa Henia Pytki), którego śledczy spotyka, gdy ten studiował „Syntaksę”, usiłując tłumaczyć „Commentarii de bello Gallico” Cezara, w szczególności poszukując czasownika, który tworzy participium perfecti w formie sublata. Poszukiwania te wywołują u policjanta falę wspomnień i autorefleksji, w wyniku której wyjawia on, iż jest niezwykle uparty, co może stanowić wskazówkę dla czytelnika, że komisarz nie spocznie, póki nie odnajdzie Heroda.
„Erynie” pełne są aluzji do antyku – od cytatów i łacińskich wtrętów po rozbudowane metafory, których interpretacja, choć niekonieczna w przypadku najnowszego kryminału Marka Krajewskiego, daje czytelnikowi dużo satysfakcji, pozwalając na prowadzenie własnego, klasycznego dochodzenia.
© 2010 Dominika Jędrzejczyk
verte.art.pl > Literatura > Recenzje > O motywach klasycznych w „Eryniach” Marka Krajewskiego
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Monika Mohylowska