Na pytanie kim jest twój tata? mały Grześ Wasowski odpowiadał: pąkozytorem. Ta i wiele innych opowieści o mniej popularnej części tandemu Przybora-Wasowski znajdzie się w książce Dariusza Michalskiego „Starszy Pan A. Opowieść o Jerzym Wasowskim”.
Z włosami tu i ówdzie przyprószonymi siwizną. W eleganckim żakiecie, sztuczkowych spodniach. W cylindrze i z goździkiem w butonierce. W Kabarecie Starszych Panów figurował jako Pan A, ale — jak napisał Dariusz Michalski w posłowiu do swojej książki — historia naszej kultury potraktowała go, jakby był panem Iks, Igrek albo i Zet. Jerzy Wasowski był twórcą muzyki do programów Kabaretu czy do Divertimenta. Ale to nie wszystko. Z wykształcenia — inżynier akustyk. Uprawiał zawód lektora, spikera, wykładowcy na tajnych kompletach (u państwa Zamoyskich), był aktorem Miejskich Teatrów Dramatycznych. Napisał musical, komponował piosenki dla dzieci, piosenki kabaretowe i wojskowe, przeboje estradowe. Wobec tak wszechstronnych umiejętności i niezaprzeczalnego talentu dziwić może jedynie, że Wasowski przetrwał w pamięci potomnych przede wszystkim dzięki niezapomnianej kreacji Pana A w Kabarecie Starszych Panów. Przez całe lata usuwany był w cień panteonu aktorów i kompozytorów. Po przeszło dwudziestu latach od śmierci Pana A ukazała się książka dokumentująca jego osiągnięcia i dokonania.
Dariusz Michalski wpisał się w modną ostatnimi czasy tendencję do budowania biografii metodą cytatowo-kolażową. Z fragmentów wywiadów, wspomnień, książek, z rozmów z Marią Wasowską i dostępnych dokumentów utkał opowieść o Starszym Panu A. Swoją historię podzielił tematycznie, uwzględniając ważne w życiu Wasowskiego etapy i role. Znajdziemy tu zatem rozdziały poświęcone teatrowi i scenie, telewizji i filmowi, piosenkom, pracy radiowej, kabaretowi, najbliższym współpracownikom (Przybora, Młynarski, Dziewoński). Ale pojawią się również sfery prywatne — opowieść o dzieciństwie, ojcu, żonie, synu, domu rodzinnym. Jednym słowem — kompendium wiedzy o Wasowskim. Dariusz Michalski sporo się musiał napracować, żeby z ogromu informacji o świecie kultury i muzyki rozrywkowej XX wieku wyłuskać maleńkie wzmianki o Starszym Panu A. Wasowski bowiem przez całe życie pozostawał nieco na uboczu, stronił od gwiazdorstwa. Niezwykle skromny, przesadnie wobec siebie krytyczny — usuwał się w cień. I w książce Michalskiego często niknie, jakby przytłoczony, przesłonięty ilością faktów czy dat. Zatraca się pomiędzy kolejnymi wspomnieniami i świadectwami „tamtych czasów”. Wasowski nie należał do ludzi, którzy lubią się chwalić. W lapidarnym życiorysie pomijał błahe według niego zajęcia, nie wspominał o drobiazgach. A jednak Michalskiemu udało się zrekonstruować mnóstwo dokonań Pana A.
Gdyby nie było Wasowskiego, nie byłoby też wielu powszechnie znanych polskich piosenek. Utwory z dawnych lat przetrwały w naszej świadomości, sporo szlagierów potrafimy jeszcze zanucić, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że twórcą muzyki do nich był właśnie Jerzy Wasowski. Tak więc opowieść o Starszym Panu A staje się jednocześnie historią polskiej powojennej piosenki.
Książka Michalskiego wzrusza, bawi (z uwagi na sporą ilość anegdot a także — dowcipny, cięty styl opowiadania Marii Wasowskiej), a przede wszystkim — dokumentuje życie i twórczość Starszego Pana A.
© 2006 Izabela Mikrut
verte.art.pl > Literatura > Recenzje > Pąkozytor
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski