> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№4 październik 2004

„Piękny i nieczuły” (?) — analiza i interpretacja dramatu Jeana Cocteau Małgorzata Zamojska

Utwór Jeana Cocteau pt. „Piękny i nieczuły” jest dziełem specyficznym ze względu na prostotę swej budowy. Nieskomplikowana w swej strukturze akcja dramatu rozgrywa się w ciągu najwyżej dwóch godzin nocnych w hotelowym pokoju. Celowe ograniczenie czasu i przestrzeni dramatu oraz uczestnictwo w nim tylko dwóch osób powoduje, że pozornie mamy do czynienia z przedstawieniem zwyczajnej scenki rodzajowej, którą można by opisać w paru słowach. W związku z tym potencjalny widz lub czytelnik dramatu Cocteau odnosi wrażenie, że w utworze tym nie dzieje się nic szczególnego. Bohaterka dramatu telefonuje do lokalu, w którym spodziewa się zastać swego ukochanego, aby przynaglić go do powrotu „do domu”. Odkłada jednak z rozdrażnieniem słuchawkę, nie dowiedziawszy się, gdzie „piękny i nieczuły” Emil spędza noc i czy długo jeszcze trzeba będzie się niepokoić o to, że nie wraca „do domu”. W chwilę później bohaterka odbiera telefon od siostry Emila i udaje, że Emil „od dawna jest, oczywiście, że jest w domu — tylko akurat w łazience” i nie może podejść do telefonu… Natomiast kiedy bohaterka dramatu Cocteau wreszcie słyszy, że Emil wraca, „popycha naprzód wskazówki zegara”, próbuje ukryć telefon, próbuje udać, że czyta książkę… Kiedy wchodzi Emil informuje go, iż dzwoniła jego siostra, żeby się upewnić czy Emil jest już „w domu”, a ponieważ Emila nie było ani „w domu”, ani u Totora, zatem nasza bohaterka próbuje się dowiedzieć gdzie też jej ukochany był. Bez skutku. Rozpoczyna się długi monolog, z którego dowiadujemy się, iż Emil prawdopodobnie spędzał czas z jakąś inną kobietą, która z resztą w końcowej scenie dramatu telefonuje do Emila, ale Emil (podobnie jak poprzednio, gdy dzwoniła jego siostra) nie podchodzi do telefonu, mimo tego, że „wrócił do domu” i „nie korzysta już z łazienki”, gdyż tym razem po prostu… śpi. Po czym zbudzony przez naszą bohaterkę, która powiadamia go, że telefonował „jego kociak”, ubiera się i wychodzi.

Tak w przybliżeniu wygląda akcja utworu, którą można by nazwać banalną a nawet nieciekawą, gdyby „piękny i nieczuły” Emil reagował w jakikolwiek sposób na wymówki, narzekania i sugestie jego partnerki. Emil jednak milczy, leży na tapczanie, pali papierosa, czyta gazetę, śpi. Po czym… ubiera się i wychodzi.

W tym samym czasie, jak już wspomniałam, jego partnerka prowadzi długi monolog, w którym na zadawane Emilowi pytania musi odpowiadać sobie sama. Ze względu na tak zarysowaną akcję utworu mówienie bohaterki równoważy się z milczeniem Emila. Emil przez cały czas trwania dramatu pozostaje słuchaczem — niekoniecznie biernym, lecz działającym, tzn. reagującym gestem, co ma duże znaczenie dla odbioru i interpretacji całego dramatu. Paradoksalnie milcząca w dramacie postać Emila jest postacią główną, determinującą cały utwór. Brak jego reakcji słownej na wymówki partnerki nie jest naturalny i nienacechowany, lecz tkwi (podobnie jak słowa wypowiadane przez jego partnerkę) w tekście dramatu. Jego milczenie jest ważniejsze z interpretacyjnego punktu widzenia dla wymowy utworu, choć oczywiście jest ono w opozycji wobec słów (bezimiennej niestety) bohaterki dramatu Cocteau i właśnie jej słowami określane i interpretowane.

Mimo to milczenie Emila jest pewnym znaczącym zachowaniem, które jest równie bogate pod względem informacyjnym jak wszelkie inne formy działania postaci dramatycznej, która to postać posługuje się np. słowem, ruchem, gestem, mimiką. Warto zauważyć, że postać dramatyczna działa nie tylko za pomocą słów, ale także brakiem słów, gdyż milczenie Emila rozgrywa się w pewnej surowo zakrojonej sytuacji dramatycznej i tę sytuację determinuje.

W tym miejscu należy zapytać, „do kogo postać dramatyczna, reprezentowana w utworze Cocteau przez Emila, milczy?” Bowiem milczenie postaci rozgrywa się w zaprojektowanym przez autora układzie dramatu i znacząco wpływa na ten układ. Milczenie Emila kształtuje się w kierunku świata przedstawionego w dramacie, w opozycji do wypowiedzi jego partnerki i jest przyjętą przez bohatera postawą wobec wypadków rozgrywających się na scenie. Dlatego można zaryzykować sąd, iż Emil jest zarówno współuczestnikiem dramatu jak i głównym jego widzem — słuchaczem monologu kobiety, człowiekiem istniejącym w sytuacji znaczącej nieobecności. Zarówno jego partnerka (postać ze świata przedstawionego), jak i publiczność oczekują odpowiedzi Emila na kierowane do niego pytania, ale (zamiast odpowiedzi werbalnych) obserwują jedynie pośrednie działania, które „mówią” za bohatera. Jednocześnie Emil czasem zdaje się nie słyszeć wygłaszanych do niego słów lub po prostu śpi i w ten sposób znajduje się jakby poza akcją toczącą się na scenie.

Emil, jako jedna z dwóch działających postaci utworu, w odróżnieniu od swojej partnerki, nie wyraża swej roli słowami, ale brakiem słów. Jego wszelkie zachowania nie zwerbalizowane w tekście utworu są opisane w didaskaliach, które mówią o jego stanach psychicznych, które zostają przez niego samego (jako postać dramatu) wyrażone środkami pozasłownymi. Konstrukcja dramatu opiera się zatem na dwóch rolach — tej, która zostaje wypowiedziana przez bohaterkę dramatu za pomocą słów oraz tej, która zaprojektowana dla bohatera nie zostaje wypowiedziana.

Kwestie wypowiadane przez kobietę przeciwstawiają się ciszy, która pełni funkcję swoistego bodźca dla tekstu wypowiedzeniowego, jest rodzajem swoistej prowokacji. Trzeba tu jednak zauważyć, że zapadające po słowach lub poprzedzające je milczenie Emila nie jest naturalne (jako np. brak głosu), lecz jest istotną, nacechowaną semantycznie częścią utworu. W tym milczeniu, ważniejszym dla interpretacji dramatu, mieści się bowiem zawartość myślowa i uczuciowa należąca do tekstu. Dlatego milczenie Emila jest wymowniejsze niż kwestie wygłaszane przez jego partnerkę.

Milczenie jest zatem swoistym dramaturgicznym chwytem zastosowanym przez autora, który wprowadza postać niemą dla uwypuklenia słów postaci kobiecej, ale także dla podkreślenia jej samotności i rozpaczy. Jednak — według mnie — milczenie Emila, tak drażniące jego partnerkę, nie jest w całości spowodowane świadomą i celową, a nawet lekceważącą lub złośliwą odmową reakcji słownej, niechęcią do konwersacji, która to postawa pozornie cechuje tytułowego bohatera. Właściwie nie odmawia on odpowiedzi na zadawane mu pytania, ale odnosi się do nich po prostu z lekceważeniem. Jego bierna postawa kontrastuje znacząco z czynną postawą jego partnerki, a jego niewzruszone, spokojne (aż do granic wytrzymałości widza) milczenie z egzaltacją potoku słów wypowiadanych przez kobietę.

Potok jej słów, który natrafia na milczenie Emila, traci do pewnego stopnia spójność. Jej wypowiedź rozmija się tematycznie z celem, jaki ma spełnić (uzyskanie informacji o miejscu niedawnego pobytu Emila), staje się pełna dygresji, aby stworzyć w końcu monolog zewnętrzny [sformułowanie moje — MW], w opozycji do wewnętrznego, milczącego monologu Emila. Emil w istocie również „mówi”, jego milczenie jest także swoistym monologiem (niewypowiedzianym, a zatem wewnętrznym), równie bogatym w treści, co monolog zewnętrzny (wypowiedziany) jego partnerki.

Treść niezwerbalizowanego monologu Emila staje się zarówno dla widza, jak i jego partnerki swoistą zagadką, gdyż jako jego odbiorcy możemy przypuszczać, że albo na zarzuty swej „ukochanej” odpowiada w myśli, albo po prostu ich nie słucha i myśli o czym innym, co wydaje mi się osobiście bardziej prawdopodobne. To, o czym Emil myśli w chwili, gdy kierowane są do niego słowa, pytania, wykrzykniki, pozostaje zagadką, ale jest kluczowym problemem dla interpretacji całego dramatu. Spójność interpretacji wymaga zarówno od widza, jak i od czytelnika wybrania jednego wytłumaczenia dla milczenia Emila, dlatego przyjmę, że — w moim rozumieniu — milczenie Emila jest „myśleniem o czymś innym”, co w konsekwencji doprowadza mnie do przyjęcia, że treścią dramatu Cocteau są dwa, a nie jeden, przeciwstawione sobie monologi postaci.

Takie zestawienie i przeciwstawienie monologów — niemego i wypowiadanego — dwóch postaci będzie zatem potraktowane przeze mnie jako najdoskonalszy sposób wyrażenia i ukazania przez autora samotności obojga bohaterów. Bohaterowie ci są parą ludzi mających siebie całkowicie dość. Wyraża to lekceważące milczenie Emila, ale także potok słów wypowiadanych przez jego partnerkę, która jest zrozpaczona nie tylko późnymi powrotami swego życiowego partnera „do domu”, ale postawą, którą Emil przyjmuje wobec niej. Postawę Emila bohaterka tłumaczy sobie jako lekceważenie, nieliczenie się z jej uczuciami, mściwą satysfakcję partnera, który przypuszczalnie spotyka się z inną, w dodatku starszą od niej samej kobietą i zapewne nie dba już o uczucia naszej bohaterki, która jednakowoż nadal go kocha.

Miłość jej jest jednak bardzo egoistyczna i zaborcza, a także do pewnego stopnia absurdalna. Bowiem czy jakikolwiek człowiek (niekoniecznie mężczyzna) chciałby być kochany taką miłością, która polegałaby na robieniu ciągłych wymówek, scen zazdrości, snuciu podejrzeń etc. przy równoczesnym udawaniu przed całym światem, że wszystko jest „w porządku”, a „Emil to anioł. Jest wobec mnie bez zarzutu” lub ściszaniu głosu w trakcie robienia ukochanemu awantury? Czy traktowanie Emila jako człowieka „pięknego i nieczułego” a priori, który specjalnie każe czekać na siebie i traktowanie tego czekania jako „chińskiej tortury”, która doprowadza do obłędu i przez którą ma się ochotę zabić… „chwycić za rewolwer i strzelić”, jest zdrowym podejściem, zdrową miłością? Czy podejrzewanie Emila o wszystko, co najgorsze łącznie ze zdradą, jest uzasadnione? Czy nazywanie Emila kłamcą, niegodziwcem etc. oraz udowadnianie mu w takiej atmosferze, że się go bardzo kocha i to jest powodem niepokoju, który przeradza się w chorobliwą zaborczość i chęć sprawowania kontroli nawet nad jego snami, o które też należy być zazdrosnym niemal tak samo jak o jawę, jest uzasadnionym brakiem zaufania?

Jeśli, jako odbiorcy tekstu lub widzowie dramatu, udzielimy negatywnych odpowiedzi na wyżej postawione pytania, to okaże się, że powodem milczenia i braku reakcji Emila na wszystkie kierowane do niego pretensje, jest ich bezzasadność, absurdalność, napastliwość i zazdrość kobiety, która po prostu nie potrafi kochać. Jeśli uznamy, że kierowane do niego pretensje Emil traktuje jako bezzasadne, to jego milczenie nie będzie w całości sygnałem lekceważenia i mściwej satysfakcji, ale sygnałem tego, iż „nie ma o czym mówić”, nie ma potrzeby niczego „ukochanej” tłumaczyć. Biorąc to wszystko pod uwagę, również wyjście Emila po telefonie „jego kociaka”, należy interpretować nie jako całkowite potwierdzenie podejrzeń życiowej partnerki wobec niego, ale jako naturalną reakcję, niejako „danie za wygraną”. Uzasadnia to czynnik psychologiczny, gdyż często chęć do zdrady rodzi się właśnie w odwecie na nieuzasadnione podejrzenia partnera. Być może zatem Emil wyprowadzony w końcu z równowagi, zły, że „ukochana” obudziła go ze snu… ubiera się i chce wyjść, aby wreszcie potwierdzić jej absurdalne przypuszczenia i podejrzenia, gdyż ma w danej chwili zarówno ich, jak i swej partnerki życiowej po prostu dość! W tej sytuacji jego partnerka wycofuje swe wszystkie oskarżenia i błaga Emila o pozostanie z nią. Ale Emil „odpycha ją i wychodzi, głośno zatrzaskując drzwi”. To odepchnięcie bohaterki i trzaśnięcie drzwiami należy odczytać symbolicznie i domyślać się, że Emil przypuszczalnie już nigdy do niej nie wróci, gdyż być może dopiero w tej chwili uświadomił sobie, że wspólne życie z taką kobietą jest niemożliwe, po prostu nie-do-znie-sie-nia. Przekornie potwierdził zatem podejrzenia partnerki, która swymi wymówkami sprowokowała go sama do zachowania o jakie go podejrzewała.

Warto zwrócić uwagę, że Emil „wychodzi, głośno zatrzaskując drzwi”, co poniekąd również świadczy o jego niewinności, gdyż człowiek, wobec którego podobne podejrzenia byłyby uzasadnione starałby się załagodzić podobną sytuację, zwerbalizowałby swą postawę, wytłumaczył nieobecność, kłamałby, podając miejsce całonocnego pobytu. Gdyby Emil tak postąpił, ręczę jako kobieta, że jego partnerka byłaby zachwycona i przynajmniej do rana spokojna. Jednak Emil, czując się niewinny, nie ma ochoty uspokajać partnerki, w myśl męskiej zasady „nie ma o czym mówić”, a jego rozdrażnienie całą sytuacją przejawia się właśnie w owym głośnym trzaśnięciu drzwiami, w którym daje upust swym niekoniecznie pozytywnym emocjom.

Oczywiste jest to, że porzucona bohaterka dramatu Cocteau nie rozumie zarówno milczenia Emila, jak i powodów jego wyjścia. Jedno i drugie tłumaczy sobie opatrznie, jako potwierdzenie jej wszystkich podejrzeń oraz dowód na niegodziwość i nieczułość Emila. Wszelkie próby „porozumienia się” z Emilem kończą się niepowodzeniem, w jej przekonaniu spowodowanym niegodziwością jego charakteru, a nie napastliwością i bezzasadnością jej podejrzeń.

Odwrotność reakcji Emila (milczenie zamiast usprawiedliwiania się etc.), którą bohaterka dramatu prowokuje, jest skutkiem niepowodzenia stosowanej przez nią strategii komunikacji: niewłaściwie dobieranych słów i nadmiaru ekspresji, która charakteryzuje wypowiedź tej postaci. W skutek czego, bohaterka staje się ofiarą wypowiadanych przez nią samą słów, które doprowadzają ją do rozpaczy, do skrajnego wyczerpania emocjonalnego. Krótko mówiąc: cała analiza sytuacji wyrażona słowami, jak i cała próba sprowokowania Emila do rozmowy, nie przynosi pożądanych rezultatów. W tym sensie emocjonalny nastrój bohaterki zostaje wyrażony za pomocą banalnych zwrotów, np. „Pan domu wyobraża sobie, że może robić co chce, a niewolnica ma tu siedzieć zamknięta na trzy spusty…” lub „No, popatrz tylko: ja mówię, mówię, każdy inny na twoim miejscu już dawno odłożyłby gazetę, odpowiedział mi, wytłumaczył, albo zbił mnie. Ty — nie.” Poza tym czekając pozornie na odpowiedź Emila, bohaterka sama potrafi odpowiedzieć sobie na postawione Emilowi zarzuty w myśl zasady, że ona „wie wszystko najlepiej”, np. „Gdzie byłeś? [zauważmy, że w tekście nie ma w tym miejscu pauzy] Telefonowałam do Totora, dowiedziałam się, że właśnie wyszedłeś — na pewno z jakimś kociakiem. Na pewno z tą prukwą, z którą chodzisz spać, kiedy mi mówisz, że koledzy zapraszają cię do Marsylii. Nie przecz… znam cię dobrze i ją też. Wiem, co mówię.” lub „To tobie brak opanowania. Nie, nie oszalałam. Widzę przecież, że drży ci noga i zbielały ręce. Dławisz się z wściekłości, bo wiesz, żeś winien”. Cały monolog utrzymany jest w takiej paradoksalnej atmosferze, w skutek czego nie jest możliwe, aby mógł przekształcić się w partnerski dialog.

Wypowiedź bohaterki wskazuje na nie wyrażanie przez nią emocji prawdziwych i indywidualnych, a wyznania miłosne wypowiadane przez nią są dla odbiorcy powtarzanymi, wytartymi frazesami, które mają usprawiedliwić powód urządzenia partnerowi sceny zazdrości. Wściekłość i rozpacz powodują, że bohaterka tylko pozornie dystansuje się wobec całej sytuacji, np. „A ja? może nie jestem opanowana? No, proszę! Jestem samym opanowaniem. Wzorem opanowania. (…) Inna na moim miejscu dawno już by wyrwała ci tę gazetę i zmusiła, żebyś jej coś odpowiedział. A ja nie. Postanowiłam zachować spokój — i zachowam.” W dalszym ciągu wypowiedzi ten udawany spokój przekształca się w nieskrywaną już furię: „Emil! Przysięgam ci, że zrobisz ze mnie morderczynię. Przysięgam ci. (…) Posłuchaj mnie uważnie. Mogłam się powstrzymywać, mogłam mówić do ciebie nie tracąc cierpliwości. Ale moja cierpliwość się kończy. Uprzedzam cię, że jeżeli za trzy minuty… Uważaj, będę liczyć do trzydziestu. A gdy powiem „trzydzieści” i ty nie odłożysz gazety, to — uprzedzam cię — zrobię coś okropnego.” Podobny ton „prośby i groźby” jest obecny w całej wypowiedzi bohaterki i zanika na chwilę tylko wtedy, gdy Emil nie odebrał telefonu od „kociaka”, co zostało mu poczytane za bardzo taktowne i czułe: „Nigdy bym nie pomyślała, że się okażesz taki taktowny. Umarłabym ze wstydu, gdybyś rozmawiał z tą kobietą. Emil… Irytuję cię? Przyznaj?… Daruj mi… Pocałuj…” I wtedy bohaterka odsuwa gazetę i przekonuje się o tym, że Emil po prostu… śpi, co doprowadza ją do szewskiej pasji. Dopiero, gdy Emil chce wyjść, kobieta (wręcz chorobliwie bojąca się samotności) błaga go, aby został, a wtedy będzie ją mógł zdradzać z kim chce… etc.

Chorobliwy strach przed samotnością oraz nieuzasadnione podejrzenia wpływają znacząco na to, w jaki sposób bohaterka dramatu Cocteau formułuje swe myśli. Za pomocą słów wypowiada stereotypowe zwroty niewiele mówiące o jej uczuciach, a nawet próbujące je zakamuflować. Dlatego cała scena ukazana w dramacie jest w pewnym stopniu niezrozumiała i absurdalna zarówno dla widza jak i dla Emila. Jego milczenie jest w tym dramacie bardziej wymowne niż słowotok jego partnerki. Słowotok ten paradoksalnie także milczy, gdyż nie wywiera na odbiorcy żadnego wrażenia, poza odmową udzielenia informacji, wściekłością, lekceważeniem i niechęcią, które to uczucia partnerka wyzwala w Emilu. Emil milczy, ale nie w sposób „piękny i nieczuły” — milczy, bo jest zmęczony, a cała sytuacja pewnie wydaje mu się do pewnego stopnia po prostu śmieszna.

Warto w tym miejscu zauważyć, że odczytanie w powyższy sposób zachowania bohaterów burzy pewien stereotyp sugerowany przez tytuł. Emil nie jest ani piękny, ani nieczuły — o zniesieniu pierwszej z cech bohatera tytułowego świadczy sugestia autora dramatu: „Wchodzi Emil. Jest to tak wspaniały żigolak, że niewiele już trzeba, by nim przestał być”; natomiast o zakwestionowaniu drugiej cechy świadczy przedstawiona wyżej przeze mnie interpretacja oraz to, iż odczytując dramat dosłownie i traktując Emila jako właśnie bohatera „pięknego i nieczułego”, a bohaterkę dramatu jako piękną i czułą, jakże rozkochaną w Emilu, wypaczylibyśmy sens całego utworu oraz pozbawilibyśmy go głębi psychologicznej w myśl jakiegoś źle pojętego feminizmu, który każe uznawać Emila za czarny charakter przedstawiony w monologu bohaterki dramatu Cocteau, mimo tego, że z mojej interpretacji wynika, iż tytułowy bohater jest piękny, bo czuły…, ponieważ zupełnie nieświadomie doprowadza swą partnerkę do rozpaczy. I czyż Emil nie jest po prostu uroczy?!

© 2004 Małgorzata Zamojska

verte.art.pl > Literatura > Eseje > „Piękny i nieczuły” (?)

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski