Z cyklu „Szekspir — obcowanie z geniuszem psychologii”:
Rzadko zdarza się, by pisano i mówiono tak wiele o osobie, o której wiele nie wiemy. William Shakespeare jest jedną z mniej odkrytych gwiazd na firmamencie światowej dramaturgii. Jego biografia jest tyleż wypełniona faktami historycznymi, co anegdotami i domysłami historyków literatury. Jednak bezsprzecznym pozostaje, iż tajemniczy stratfordczyk jak nikt inny odcisnął piętno na wszelkiej dziedzinie wyrazu artystycznego. Jego sztuki przetłumaczono na ponad 180 języków – przepisywano je, pisano na nowo, stylizowano, parodiowano je, unowocześniano i postarzano. Słowo Shakespeare’a stało się inspiracją dla reżyserów filmowych, teatralnych, operowych, twórców baletu, musicalu, malarstwa i rzeźby.
Wielu zapewne zapyta, w czym tkwi tajemnica wielkiego sukcesu prostego człowieka ze Stratfordu nad Avonem? W jaki sposób syn kaletnika wyrósł na jednego z najbardziej wpływowych dramaturgów świata? Co sprawia, iż zarówno siedemnastowieczni, jak i współcześni artyści, sięgając po jego słowa, czynią je podstawą swej pracy?
Odpowiedź tkwi w charakterze jego dzieł – tyleż uniwersalnych, co konkretnych i przepełnionych archetypami. Tyleż historycznych i realnych, co fantazyjnych i magicznych. Jego sztuki nie imają się czasu i miejsca, języka czy postaci – przetłumaczone na język japoński, osadzone we współczesnych slumsach będą nie mniej prawdziwe i poruszające. Niezależnie od czasu i miejsca, zaprezentowania ich wzbudzą w widzu niezwykle silne emocje. Odnalezione w nich namiętności i niezwykłe scenerie pobudzą wyobraźnie człowieka każdego wieku i każdej narodowości. Odkrywany na nowo w XX i XXI wieku, William Shakespeare nie traci swej renesansowo-barokowej duszy, jego sztuki nadal zapewniają mu centralne miejsce w panteonie gwiazd literatury światowej. Dzięki zaś repertuarowi filmowemu, teatralnemu i operowemu stał się znakomitym spadkobiercą słów Horacego: non omnis moriar, albowiem pozostaje wiecznie żywy w pamięci swych odbiorców.
Dziś dzieła Williama Shakespeare’a prezentowane są na całym świecie – dzięki Wielkiej Brytanii dotarły nawet do świata arabskiego. Liga Państw Arabskich i UNESCO opłaciły przetłumaczenie całego kanonu na języki arabskie – związana jest z tym nawet legenda, jakoby Stratfordczyk był Arabem o imieniu Sheikh al Subair (w tłumaczeniu: „prickly pear”, opuncja figowa). Dramaty elżbietańskiego mistrza słowa wystawiane są także w Indiach, Japonii (teatr kabuki, teatr shingeki) i całej Europie. Rozmaitość krajów, do których dotarła sława Shakespeare’a, wywiera olbrzymi wpływ na sposób interpretacji jego dzieł. Wiek XX przyniósł polityczne rozumienie sztuk, w Rosji i Chinach dominowała wówczas marksistowska interpretacja. Wiek XXI sprzyja aspektom socjologicznym i psychologicznym (zwłaszcza homoseksualnym). Orson Welles w 1937 roku wykorzystuje Juliusza Cezara w geście protestu przeciwko rozwojowi faszyzmu, w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia powstają postkolonialne interpretacje, lata siedemdziesiąte sprzyjały pojawieniu się wątków feministycznych, koniec XX wieku przyniósł zaś odtwarzane wątki płci i seksualności.
Uniwersalność sztuk otwiera przed reżyserami nowe pola wyobraźni, zachęca do przekraczania granic – stąd niezwykle erotyczny, kataloński spektakl „Makbet”, rapowa „Komedia omyłek”, orientalna „Tragedia Ryszarda II”, musicalowa tragedia „Romeo i Julia”. Wreszcie sam William Shakespeare zostaje bohaterem głośnego filmu „Zakochany Szekspir” w reżyserii Johna Maddena. Film, będący fikcją opowiadającą o życiu dramaturga, otworzył nowe możliwości przed reżyserami, a jego sukces zachęcił do kolejnych produkcji.
Najmłodsza dziedzina wyrazu artystycznego czerpie pełnymi garściami z kanonu dzieł Shakespeare’a. Interpretacje filmowe są tyleż oparte na konkretnych sztukach, co w ogóle na charakterze twórczości dramaturga. Powstało ponad 420 pełnometrażowych filmów będących interpretacjami jego dzieł, co uczyniło dramaturga najczęściej filmowanym autorem wszechczasów (w każdym języku). Postacią, która zawładnęła „szekspirowskimi” filmami, był z pewnością sir Laurence Olivier1. Urodzony w 1907 roku angielski aktor i reżyser teatralny zdobył sławę dzięki rolom w filmie i teatrze. W 1949 roku został dwukrotnie uhonorowany Oscarem za film „Hamlet”: za najlepszy film oraz najlepszą rolę męską. Kilkadziesiąt lat później, w 1978 roku Akademia Filmowa doceniła jego kunszt aktorski, wręczając Oscara za całokształt pracy aktorskiej. Jako aktor zadebiutował w „Królu Henryku IV części II”, jako reżyser filmowy w 1944 roku filmem „Henryk V”.
Sir Laurence Olivier rozpoczął swoją przygodę z Shakespeare’m od roli w „Królu Henryku IV części II”. Jego sędzia Płytek, trzęsący się i niedomagający staruszek, wspominający zabawy z Falstaffem, rozśmieszał i wzruszał. Aktor zagrał również Hotspura oraz Henryka Percy’ego w „Królu Henryku IV części I”. Listę postaci, których odegrania podjął się w trakcie długoletniej kariery, otwierają Malwolio z „Wieczoru Trzech Króli”, Parolles we „Wszystko dobre, co się dobrze kończy”, zamykają zaś największe kreacje aktorskie: króla Henryka V, Tytusa Andronicusa, Hamleta, Otella, Antoniusza (w tragedii „Antoniusz i Kleopatra”), Koriolana, Ryszarda III. Ten ostatni w wykonaniu Oliviera przerażał i fascynował – nikt później nie dorównał jego kreacji. Warto dodać, iż tragedia „Ryszard III” zaintrygowała wielu reżyserów i aktorów, począwszy od 1912 roku, a skończywszy na faszystowskiej adaptacji dokonanej przez Richarda Loncraine’a z 1995 roku. Interpretacji dramatu podjął się nawet sam Al Pacino – jego „Sposób na Ryszarda” z 1996 roku pokazuje aktorów starających się wystawić tę sztukę.
„Tragedia Ryszarda III” nie była jedyną, po którą chętnie sięgali artyści. Równie popularną wśród reżyserów filmowych i teatralnych okazał się dramat „Król Henryk IV część I”, do której sięgnął między innymi Orson Welles w 1965 roku. Film „Dzwony o północy” opowiadał dzieje Falstaffa i księcia Henryka, począwszy od „Tragedii Ryszarda II”, a skończywszy na „Życiu Henryka V” (Orson Welles nakręcił również w 1937 roku „krwistą” wersję Juliusza Cezara, posługując się odwołaniami do rodzącego się faszyzmu). Reżyser zagrał w nim rolę Falstaffa (postać ta przez lata przyciągała znakomitych aktorów, między innymi Johna Goodmana i Ralpha Richardsona), zaś wybitny „szekspirowski” aktor John Gielgud – Henryka IV. Z kolei Gus Van Sant wykorzystał motyw z kroniki do stworzenia nowoczesnego filmu „Moje własne Idaho” z 1991 roku, z młodymi aktorami w rolach głównych: Keanu Reevesem oraz Riverem Phoenixem.
Jedną z najczęściej prezentowanych kronik Shakespeare’a było z pewnością „Życie Henryka V” (już w 1859 roku Charles Kean wystawia pełen przepychu spektakl o potędze imperium). W latach trzydziestych XX wieku kronika służyła jako hymn patriotyczny na cześć Anglii, głównie za zasługą Ralpha Richardsona i Laurence’a Oliviera. Rozgłos zapewnił sztuce także film Kennetha Branagha z 1989 roku (reżyser podjął się realizacji także innych utworów, stworzył między innymi musicalową wersję „Straconych zachodów miłości” w 2000 roku oraz gwiazdorsko obsadzoną i rozerotyzowaną adaptację „Wiele hałasu o nic” z Emmą Thompson i Michaelem Keatonem).
Najtrudniejszą do zrealizowania stała się jednak dla reżyserów tragedia „Tytus AndroniKus” – sposób na ujęcie przemocy w kinie odnaleźli między innymi Sam Peckinpah w „Nędznych psach” oraz Quentin Tarantino w „Pulp Fiction”, a nader wszystko Julie Taymor w „Tytusie” z Anthonym Hopkinsem i Jessicą Lange. Zaś najczęściej adaptowaną sztuką jest z pewnością „Hamlet” – najwcześniejsza filmowa interpretacja pochodzi z 1907 roku i należy do francuskiego reżysera Georges’a Melis’a. Po tragedię sięgnęli również August Bloom, Hindus Kishore Sah, Laurence Olivier, Grigorij Koznicew, Franco Zeffirelli, Tom Stoppard i Kenneth Branagh. Podobny los spotkał dramat „Król Lear”, którego realizacji podjęli się Peter Brook, Akira Kurosawa (głośny film „Ran”, w których trzy córki zostały zastąpione synami), Jean-Luc Godard i Kristian Levringe.
Najwybitniejsi reżyserzy filmowi sięgali po sztuki Shakespeare’a: Ernst Lubitsch, Joseph Mankiewicz (oscarowa adaptacja „Juliusza Cezara” z 1953 roku, z Marlonem Brando i Johnem Gielgudem, oraz „Kleopatra” z 1963 roku, z Elizabeth Taylor i Richardem Burtonem), Max Reinhardt, Ingmar Bergman, Akiro Kurosawa (filmy: „Tron we krwi” – na podstawie „Makbeta” – i „Ran”) oraz Franco Zeffirelli. Głośne adaptacje tego ostatniego wzbudzały wiele kontrowersji: „Poskromienie złośnicy” z 1966 roku, „Romeo i Julia” z 1968 roku, „Hamlet” z Melem Gibsonem w roli głównej, czy najsłynniejszy „Otello” z Placido Domingo w tytułowej roli wielkiego zazdrośnika. Film został w całości oparty na tekście sztuki stratfordczyka oraz na operze Verdiego.
Filmowe adaptacje wzbudzają niekiedy kontrowersyjne odczucia – na ile scenografia, efekty specjalne i niedopowiedzenia ukryte za kamerą odsłaniają prawdziwy dramat Shakespeare’a, dramat stworzony dla teatru. Od XVII wieku po dziś kolejni aktorzy i trupy teatralne zmagają się z wymagającym tworzywem. Powstają kolejne inscenizacje: klasyczne, rapowe (adaptacja „Komedii omyłek”: „Bomb-itty of Errors”), kyogeńskie, a nawet voodoo. Współczesna grupa RSC (Royal Shakespeare Company) nieustannie wystawia słowa sztuk na próbę, tworząc rozmaite możliwości ich przedstawienia: rock’n’rollowe, jak „Wesołe kumoszki z Windsoru” (akcja umieszczona w zakładzie fryzjerskim), niezwykle kolorową „Komedię omyłek”, ponurą i przerażającą „Tragedię Ryszarda II” (z Jeremym Ironsem w roli głównej), kostiumowe „Wiele hałasu o nic”, pełen okrucieństwa „Wieczór Trzech Króli” (w reżyserii Johna Bartona), czy mrocznego „Peryklesa” (z wiszącymi nad sceną odciętymi głowami) i zaangażowanego politycznie „Hamleta” (w reżyserii Petera Halla, z 1965 roku).
Po sztuki elżbietańskiego mistrza dramatu sięgali najwybitniejsi twórcy teatralni: Barry Edelstein, Lindley Posner, Peter Hall, John Barton, Robert Atkins, Edward Ravenscroft, Orson Welles, Ingmar Bergman (wyreżyserował „Opowieść zimową” oraz trzykrotnie „Makbeta”), Bertolt Brecht (marksistowska inscenizacja „Koriolana” z 1953 roku) i Peter Brook. Ten ostatni zasługuje na szczególną uwagę – urodzony w 1925 roku nowojorczyk od lat zaskakuje niecodziennymi inscenizacjami, pełnymi odważnych pomysłów i ciekawych eksperymentów. Przez wiele lat kojarzony był z RSC, później założył własną grupę w Paryżu. Zachwycała jego niezwykła adaptacja „Straconych zachodów miłości” z 1946 roku, oparta na obrazach Watteau, pełna świetlnych efektów. Zaskoczyła inscenizacja „Tytusa Andronikusa” z 1955 roku, w której reżyser uniknął epatowania okrucieństwem, posługując się symboliką (zamiast kikutów Lawinii przywiązał do jej nadgarstków długie czerwone, aksamitne wstążki oznaczające upływ krwi). Brook wystawił także między innymi „Sen nocy letniej”, „Miarkę za miarkę”, „Zimową opowieść”, „Tytusa Andronikusa” oraz „Króla Leara”. W swoim dorobku posiada także wybitne adaptacje filmowe „Miarki za miarkę”, „Hamleta” oraz „Króla Leara”. W 2004 roku został uhonorowany przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu tytułem doktora honoris causa.
Sztuki Shakespeare’a zachęcają do nietypowych ujęć i interpretacji. Japoński teatr Mansaki Company, posługując się stylem aktorskim, opartym na 600-letniej tradycji komicznej kyogen, wystawił „Komedię omyłek”, w której aktorzy poruszali w bardzo wystylizowany sposób. Z kolei Fiodor Komissarżewski w 1938 roku, wystawiając tę samą sztukę, użył komiksowych dekoracji, wywołując wrażenia halucynogenne. Peter Brook, adaptując „Sen nocy letniej”, wykorzystał elementy sztuki cyrkowej oraz popisy akrobatyczne i żonglerskie. Niecodzienną inscenizację zobaczyli również widzowie stratfordzkiego teatru w 1960 roku, za sprawą Petera Halla, który adaptując komedię „Troilus i Cressida”, posłużył się alegorią zimnej wojny i seksualnej rewolucji (scena została obsypana piaskiem, by przypominać z jednej strony piaskownicę, z drugiej zaś – pustynię). Równie odważną okazała się musicalowa adaptacja „Romea i Julii” w reżyserii Leonarda Bernsteina, pod tytułem „West Side Story”, czy wielojęzyczna wersja „Hamleta” Petera Brooka, w której każdy aktor mówił w swoim języku (na scenie zawitał między innymi język angielski, japoński oraz ki-swahili). Jednak jednym z najciekawszych projektów był „Makbet” w wersji voodoo, wystawiony w 1936 roku przez Negro Theatre Project z Harlemu, której reżyserem był wspomniany już wyżej Orson Welles.
Historia inscenizacji filmowych i teatralnych nierozerwalnie wiąże się z sylwetkami najwybitniejszych aktorów ról szekspirowskich. Nie sposób wymienić wszystkich, jednak na szczególną uwagę zasługują: Will Kemp (z trupy aktorskiej, do której należał sam Shakespeare – niezapomniany Falstaff), Edmund Kean (mistrz ról tragicznych: Jago i Otello; zmarł w trakcie przedstawienia), Laurence Olivier, Orson Welles (elektryzujący Brutus w „Juliuszu Cezarze”), Ellen Terry, John Gielgud oraz Fiona Show (obsadzona w 1995 roku przez Deborah Warner w roli Ryszarda II).
Wśród znakomitych aktorów odgrywających role Szekspirowskich bohaterów znaleźli się także współcześni artyści: Dustin Hoffman (Shylock w „Kupcu weneckim”), Katharine Hepburn (Porcja w „Kupcu weneckim”), Jeremy Irons (Ryszard II), Emma Thompson (Beatryks w „Wiele hałasu o nic”), Gwyneth Paltrow (Rozalinda w „Jak wam się podoba”), Anthony Hopkins („Tytus Andronikus”) oraz Peggy Ashcroft, Lynn Fontanne, Elizabeth Taylor, Meryl Streep, Ben Kingsley, Helen Mirren, Ralph Fiennes, Laurence Fishbourne, Judi Dench, Timothy Dalton, John Cleese i wielu innych.
Dzieła Williama Shakespeare zostały uwiecznione nie tylko w filmie i teatrze – znakomitym medium okazała się dla nich opera. Dawniej jedynie odgrywana, dziś jest wykorzystywana także w filmach (Franco Zeffirelli). Najwybitniejsze przedstawienie tematu szekspirowskiego jest zasługą Henry’ego Purcello oraz Verdiego. Pierwszy jest autorem operowej wersji „Snu nocy letniej” z 1662 roku pod tytułem „Królowa elfów” – wykorzystanej w balecie „The Fairy Queen” w The Royal Opera Mouse w 1957 roku. Do tejże komedii Shakespeare’a uwerturę skomponował również Felix Mendelssohn w 1826 roku, operę – Benjamin Britten oraz balet – John Neumeier. Z kolei Verdi jest twórcą opery „Falstaff”, która zaczarowała widzów La Scali w 1893 roku, oraz opery „Otello” z 1887 roku (najbardziej wymagająca partia tenora we włoskim repertuarze operowym), wykorzystanej przez Franco Zeffirellego w 1985 roku.
Kompozytorami zafascynowanymi dziełami stratfordczyka byli również: Antonio Salieri, autor „Falstaffa”, Arrigo Boito, twórca libretta do opery Verdiego „Falstaff”, Fiodor Komissarżewski wystawił „Wesołe kumoszki z Windsoru” jako operetkę. Tragedia „Romeo i Julia” stała się inspiracją dla opery Belliniego „Capuleti e i Montechi” i Gounoda „Romeo et Juliette” oraz baletu „Romeo i Julia” Prokofiewa. W 1816 roku Rossini skomponował „Otella” dla opery w Neapolu, a Boito stworzył libretto do opery Verdiego. Inspiracją dla opery Haendla „Juliusz Cezar” również była tragedia stratfordczyka. Podobnie dla „Marc’Antonio e Kleopatra” Johanna Hasse’a czy „Antony and Cleopatra” Samuela Barbera.
Shakespeare, wybitny dramaturg i znawca serc, jest zagadką frapującą od wieków literatów i literaturoznawców. Jego twórczość pozostaje niepojętą na tle spuścizny europejskiej zagadką2. Choć stratfordczyk prawie nigdy nie zaczynał pracy od niczego, choć wykorzystywał istniejące w kanonie utwory – jak nikt potrafił uczynić z raz opracowanego tematu dzieło na wskroś oryginalne3.
Shakespeare budzi zachwyt i podziw, będącymi jednak nierzadko jedynie bezpośrednią konsekwencją konwencji i rodzaju przyzwyczajenia, by zachwycać się tym, co modne i piękne. Jego sztuki bywają tyleż podziwiane, co niezrozumiane – by w pełni docenić i prawidłowo odczytać wartość Szekspirowskich dzieł, należy wejść w jego świat. Bowiem, jak napisał Ludwik Wittgenstein, jeśli Szekspir jest wielki, to tylko w ramach całego zbioru swych dramatów, które tworzą swój własny język i świat4.
Zagadka Shakespeare’a wiąże się z antagonistycznym charakterem jego dzieł, będących z jednej strony uniwersalnymi, z drugiej zaś pełnymi konkretnych postaci i wzorów zachowań. Stratfordczyk jest pisarzem kontrastów, trafiającym w serca ludzi uczonych i laików, obytych w świecie i mieszkańców wsi i prowincji. Swymi sztukami potrafi wywoływać jednocześnie uśmiech i płacz, groteskę i tragizm. Łączy świat koronowanych głów z biedotą ich służby, świat filozofii z wulgarnością, religię z namiętnościami5.
Shakespeare urzeka wyjątkowością i zagadkowością, urzeka antropologicznym ujęciem psychologicznym człowieka. Jego spuścizna fascynuje fenomenem uczuć, ujętych w sztukach o ludziach i świecie – sztukach wychodzących poza kanon i ramy dramatu renesansowego. Stephen Greeenblatt określa go mianem „wirtuoza słów”, artysty posiadającego pełnię władzy nad językiem6. Ludwik Wittgenstein stwierdził, iż „był on twórcą języka”7, lecz jedynie języka. Według badacza, Szekspir nie stworzył postaci prawdziwych i naturalnych, jego słowo nie tchnęło w nie życia, gdyż „nie dochowuje wierności naturze”8. Jednak któż inny tak wyraziście opisał mroczną stronę człowieka uwikłanego w nieustający konflikt rozumu i namiętności? Określenie dramaturga zaledwie mianem językoznawcy byłoby fatalnym uproszczeniem – Shakespeare jawi się czytelnikowi, niezależnie od epoki, w której jest czytany, jako geniusz słowa i treści.
Adaptacja owego geniusza przysparza wielu wybitnym artystom problemu – współczesna szekspirologia nie zawsze potrafi odnaleźć właściwy klucz do jego sztuk. Shakespeare stał się obecnie źródłem wielu interpretacji i nadinterpretacji, a „szekspirologia żywi się nie tylko Szekspirem, ale sama sobą”9. Mnogość badań nad twórczością dramaturga przynosi wizję Stratfordczyka: egzystencjalisty, strukturalisty, chrześcijanina, marksisty, ukrytego homoseksualisty. Współczesny Shakespeare jest samotny wśród literatury zachodniej, brak dla niego wystarczająco klarownego odniesienia. Wszelkie umiejscawianie go zdaje się być czynionym na siłę i prowadzi do błędów.
Shakespeare pojawił się w twórczości reżyserów filmowych, teatralnych i operowych jako zjawisko – niepojęte i zagadkowe; nie tylko jako intrygujący człowiek, wybitny dramaturg i geniusz namiętności, lecz przede wszystkim jako fenomen, wzbudzająca ciekawość zagadka, nieopisane zjawisko. Zjawisko, z którym obcowanie jest prawdziwym zaszczytem i przywilejem ludzi łaknących wiedzy – gdyż, jak napisał Ben Johnson, obcujemy z „cudem naszej sceny” i „gwiazdą poetów”10. Alina Kowalczykowa napisała kiedyś, iż istnieją zaledwie trzy „wielkie źródła poezji: Biblia, Homer i Szekspir”11, jednak to Shakespeare jest najbardziej upamiętnionym geniuszem w twórczości artystycznej.
© 2009 Karolina Kubiak
Bibliografia:
OD REDAKJI
Na temat szekspirowskich adaptacji filmowych polecamy również:
*Sylwia Kołos, Nowe kino szekspirowskie. Adaptacje sztuk Williama Szekspira w kinie lat dziewięćdziesiątych, Rabid, Kraków 2007.
1 Autor znamienitego zdania: „Dawniej oczekiwano w napięciu na nową książkę lub operę. Dziś ludzie oczekują w napięciu na nowy model samochodu”.
2 Z zagadkowością Szekspira związana jest anegdota dotycząca kongresu szekspirologów, który został uwieńczony prelekcją Zagadka Szekspira autorstwa Jorge Borgesa. Leciwy już mężczyzna wygłosił referat, z którego – z powodu nisko umieszczonego mikrofonu – do słuchaczy docierało tylko jedno słowo, powtarzające się niczym mantra: „Szekspir, Szekspir, Szekspir…” – zob. J.Kott, Zagadka Szekspira, [w:] Kamienny potok. Eseje, Londyn 1986.
3 O roli istniejących już tekstów w twórczości Szekspira wiele napisał Stephen Greenblatt w swej monografii Szekspir. Stwarzanie świata, Warszawa 2007 – autor podkreśla zwłaszcza role interludiów moralnych i średniowiecznych moralitetów w tworzeniu upersonifikowanego zła w sztukach Stratfordczyka.
4 L.Wittgenstein, Uwagi o religii i etyce, przeł. M.Kawecka, Kraków 1995, s. 202.
5 Zob. S.Greenblatt, op. cit., s. 9.
6 Znaczącymi dla twórczości Szekspira były szkolne lekcje łaciny, w czasie których godzinami ćwiczył antyczne sztuki Terencjusza i Plauta – por. S.Greenblatt, op. cit., rozdział I: Sceny pierwotne.
7 L.Wittgenstein, op. cit., s. 202.
8 Ibidem, s. 203.
9 J.Kott, op. cit., s. 9.
10 Por. S.Greenblatt, s. 15.
11 A.Kowalczykowa, Manifesty romantyzmu, Warszawa 1995, s. 278.
verte.art.pl > Literatura > Szekspir… > Szekspir wiecznie żywy – w filmie, teatrze i operze
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski