> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№61 lipiec 2009

Best Metal Performance (Nine Inch Nails, Międzynarodowe Targi Poznańskie, Poznań 23/6/09) Emilia Walczak

Po 20 latach Nine Inch Nails w końcu przyjechali do Polski. Zważywszy, że tak długo kazali na siebie czekać, atmosfera wokół ich koncertu była naprawdę gorąca, podekscytowani fani przyjechali do Poznania z całego kraju. Sama jechałam z Bydgoszczy, pociągiem relacji Gdynia–Wrocław, w którym spotkałam liczną ekipę z Trójmiasta – w koszulkach i czapkach z charakterystycznym logo NIN. Podobnie wyglądający tłum zalewał we wtorek poznańską starówkę. Spotkałam nawet kolegę – entuzjastę NIN – z Krakowa. Naprawdę miłe zaskoczenie.

Po otwarciu bram Targów, na terenie których odbywał się koncert (brawa za sprawną organizację!), czekała mnie kolejna niespodzianka. Wśród fanów Nine Inch Nails znalazły się zarówno 10-12-letnie dziewczynki, które przyszły na koncert z rodzicami, jak i panowie grubo po czterdziestce, dla których pierwszym przystankiem w drodze pod scenę był ogródek piwno-zapiekankowy. Wszystkich jednak łączyło jedno – chęć usłyszenia muzyki NIN na żywo. Zanim doszło do upragnionej konfrontacji, organizatorzy wystawili publiczność na ciężką próbę – spotkanie z supportem. Z około 15-minutowym opóźnieniem wystąpił Alec Empire, jeden z członków dawnego Atari Teenage Riot. Szybko okazało się, że odcinanie kuponów od dokonań ATR nie jest w stanie porwać blisko dziesięciotysięcznego tłumu, nie pomogły nawet wyznania Aleca o tym, że jego dziadek był Polakiem i został zabity przez nazistów w czasie II wojny światowej. – Jego twórczość nie trafiła do mnie. Wszystko na jedno kopyto – mówiła Joanna Jodłowska, która na koncert NIN przyleciała specjalnie z Norwegii. – I tak przyjechałam tu dla Trenta – dodała.

Kilka minut po godz. 22 – zgodnie z zapowiedzią – na scenę wyszli NIN. I grali przez dwie godziny. Biorąc pod uwagę, że po raz pierwszy występowali przed polską publicznością, był to z ich strony miły gest. Z tego samego zapewne powodu artyści zaprezentowali takie, a nie inne utwory. Wszystkie wykonane zostały żywiołowo, z ogromnym zaangażowaniem. Nie zabrakło utworów z „Pretty Hate Machine”, „Broken”, kultowych „The Downward Spiral” i „The Fragile”, czy „The Slip”. Koncert otworzył utwór „Home”, potem poleciało „Terrible Lie”, podczas którego część publiczności wpadła w ekstatyczny taniec wudu. Podobne emocje wzbudzało wykonanie „Burn” czy „Mr Self Destruct” oraz koncertowo niezawodnych, rytmicznych „Discipline” czy „The Hand That Feeds”. Ale najciekawsze muzycznie było to, czego zapewne nikt się nie spodziewał: „Metal” Gary'ego Numana (w tłumie usłyszałam komentarz: prawie jak Kraftwerk), „I'm Afraid Of Americans”, utwór, który Trent nagrał przed laty z Davidem Bowie, czy „Banged And Blown Through” Saula Williamsa.

Koncert zwieńczyło „Hurt”, śpiewane zarówno przez Trenta, gitarzystę-wirtuoza Robina Fincka (chapeau bas!), jak i tłum fanów. – Naprawdę podobało mi się, że zagrali „Hurt” – mówiła Iza Dębowska z Poznania. Nie wszyscy jednak byli tak entuzjastycznie nastawieni: – Szkoda, że nie zagrali „Starfuckers, Inc.” i „We're In This Together”, wtedy zestaw utworów, i ogólnie koncert, byłby lepszy – twierdziła Paulina Smolarek. – Trochę nie mój zestaw piosenek, ale myślę, że muzycznie było dobrze – dodał Jacek Szewczyk (oboje z Bydgoszczy). – Trent wokalnie wypadł świetnie, naprawdę dobrze śpiewa. Porażające było dla mnie wykonanie „Reptile” – żadnych brudów w brzmieniu, tak charakterystycznych dla koncertowych wykonań. Jest taka nagroda: Best Metal Performance, dałbym ją NIN za ten utwór – podsumował.

© 2009 Emilia Walczak
Recenzja – pod innym tytułem: „Fani wyjechali spełnieni" – ukazała się 25 czerwca 2009 w poznańskim wydaniu „Gazety Wyborczej”.

verte.art.pl > Muzyka > Recenzje koncertów > Best Metal Performance (Nine Inch Nails, Międzynarodowe Targi Poznańskie, Poznań 23/6/09

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski