> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№63 wrzesień 2009

Czesław śpiewa, ludzie teksty piszą („Debiut” Czesław śpiewa) Maria Natalia Kistowska

Czyżby polska publiczność zaczęła słuchać tekstów, czyżbyśmy się zrobili wykształci-uchy? Elita czytelnicza, elita słuchaczy… Wprost wierzyć się nie chciało, że na najbardziej popowym i fatalnie poprowadzonym festiwalu TOPtrendy pierwsze trzy miejsca zajęły tak zacne osoby jak Ania Dąbrowska, Marysia Peszek i Czesław śpiewa! Ludzie, którzy tworzą muzykę do słuchania, dźwięki, przy których miło posiedzieć z winem, w ręczniku czy dresowych spodniach z ukochaną osobą lub przy najwykwintniejszym polskim daniu, czyli kurczaku, ze znajomymi, sącząc rozmowę i spijając sobie z dziubków szczerość, a nie złośliwości. Bez wątpienia jest to muzyka inna, mniej zależna; inteligentna alternatywa dla wykształciucha, który przejeżdżając obok knajpy z tzw. rąbanką, ma ochotę wysadzić ją w powietrze lub odegrać Rejtana przy wejściu, krzycząc: dlaczegoście nam to zrobili? „Nam” oznacza tu oczywiście jego samego i resztę inteligentów, zmęczonych popkulturą kojarzoną z wielkim biustem, wysokim (!) IQ, kolorem różowym i śmiechem tak charakterystycznym, że nie ma wątpliwości, kto wydaje z siebie te parsknięcia. I choć uwielbiam Dodę za jej bezpretensjonalność i absurd postaci, to myślę, że potrzeba na nią wykreowana jest jednak przez nastolatki; dobrze, że artystka (oj, mam wątpliwości co do tego słowa w tym miejscu) dba o swoich fanów i co najważniejsze – faktycznie umie śpiewać. A co z słuchaczami 20+, 30+? Prócz tego, że nadal słuchamy Niedźwiedzia i nucimy stare i jare przeboje? Kiedy na scenę wkroczyła Maria Peszek, zrobiło się głośno od inteligencji przebijającej przez złośliwe komentarze o plecach szerokich jak Jan Peszek. Ludzie zaczęli słuchać muzyki, powinnam raz jeszcze podkreślić najważniejsze tutaj słowo: słuchać.  

Pierwsze miejsce na festiwalu przypadło, zgodnie z wolą publiczności, właśnie Czesławowi, artyście, który pojawił się w Polsce całkiem niedawno i spowodował, że jego piosenki nucone są w tramwajach i na ulicach. W gościach cytaty z Czesława gonią cytaty z Peszek. Cała Polska czyta piosenki? Zamiast kolorowego magazynu – książeczka z płyty? Zastanawiające, gdy przyjrzałam się bliżej publiczności zgromadzonej na festiwalu i poznałam wyniki głosowania, poczułam, że coś tutaj nie pasuje – publiczność, która zebrała się, by uczestniczyć w tym „wydarzeniu”, czyli TOPtrendach, z całą pewnością nie była tą publicznością, która głosowała. Jeżeli popatrzymy na pierwsze pięć miejsc, okaże się, że teksty i osobowość zaczęto w Polsce doceniać, Nosowska z projektem N/O, wieczna Rodowicz i wspomniana trójka: Dąbrowska, Peszek (tudzież Awaria) oraz Czesław Mozil. Na oficjalnej stronie festiwalowej możemy przeczytać, iż nikt nie spodziewał się wygranej teatralnego popu tworzonego przez Czesława. Ten „polski Duńczyk” nie rozpoczął swojej kariery od zdobycia rynku polskiego, wcześniej brał udział w innym projekcie, moim zdaniem równie udanym – Tesco Value. Ilość sprzedanych egzemplarzy płyty „Debiut” (ponad 60 tys.) świadczy o tym, że jednak ktoś to kupuje i do tego zawzięcie wysyła SMS-y, żeby poprzeć coś innego niż do tej pory. Budujące! Czesław śpiewa i jego płyta „Debiut” to kilkanaście utworów, przy których śmiejemy się i płaczemy jednocześnie. Teatr kilku aktorów, internautów tworzących teksty, Czesława – z jego nie do końca szczęśliwą polszczyzną i miękkim akcentem – mieszanka genialna. Płyta nadaje się do słuchania w tramwaju – polecam ogromnie. Zabawne, absurdalne teksty, z lekko infantylną oprawą muzyczną, pobrzmiewający akordeon i zachrypnięty artysta. Jest to niewątpliwie coś oryginalnego, do tej pory niepowtarzalnego; tak jak Maria Awaria, Czesław stworzył nową jakość na polskiej scenie muzycznej, która, jak się okazuje, warta jest uwagi, co więcej: kilku złotych plus VAT za krótką wiadomość tekstową.

Teksty, które wyśpiewuje Mozil, są składanką rymów i kilku sensów naraz, poruszają dość rozległą tematykę, na przykład – nazwijmy to – „niezgodności małżeńskiej” w piosence „Pożycie małżeńskie”; utwór kończy się jednak dość pozytywnie, osamotniona kobieta postanawia znaleźć sobie lepszy model, przetestować go dokładnie i… zrzucić zbędne kilogramy. W bajkowej piosence o żabce Czesław wyśpiewuje nam historię królewny zamienionej w żabkę, którą ratuje całus księcia, czyli samakowitości dla fanów genderów, zamiana ról kulturowo usankcjonowanych, tym razem paskudną i śmierdzącą żabę cmoka i przytula królewicz, ostatecznie ich miłość sprawia, iż udaje im się odkuć z betonu, w którym utknęli – to i dużo więcej czeka na Was w piosence „Żaba tonie w betonie”. Najpopularniejszą i chyba jedną z bardziej abstrakcyjnych piosenek jest „Maszynka do świerkania”, historyjka o aparacie – starym gracie, którego naprawy podejmuje się pewna pani. Wzięła go w ramiona, stwierdzając,iż narzędzie to piekielne… Każda próba opisania tych bajecznie dziwnych piosenek kończy się fiaskiem, bo nie da się opowiedzieć i oddać ich abstrakcji ani uroku. Posługując się słowami Kasi Nosowskiej: cześć i sława dla Czesława! W każdym tekście kryją się konteksty i odwołania do współczesności, z całym jej rozmachem (choć chciałoby się napisać: zamachem) i kiczem. Myślę, że można nazwać projekt Czesława przedsięwzięciem niepowtarzalnym, na miarę artystów takich jak CocoRosie – albo ich kochamy, albo nie rozumiemy. Chwała tym, którzy Czesia słuchają ze zrozumieniem, wstyd za tych, którzy szydząc, nie potrafią nawet zacytować. Czesław z powodzeniem może być lekiem na nudę i stagnację, a także… przyzwyczajenie!

© 2009 Maria Natalia Kistowska

verte.art.pl > Muzyka > Recenzje płyt > Czesław śpiewa, ludzie teksty piszą („Debiut” Czesław śpiewa)

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski