> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№44 luty 2008

Kołysanie w stylu retro („Jukebox” Cat Power) Adam Kruk

Tytuł najnowszej płyty Cat Power odwołuje się do symbolu lat 50’ i 60’ w Stanach Zjednoczonych, do dziś kojarzącego się z zapadłymi knajpami gdzieś w miejscach, o których nikt nie marzy. Dziwacznie wielkie urządzenie, która za wrzucenie doń monety sączy w kółko rzewne kawałki, przywołując bolesne wspomnienia tego/tej, kto namiętnie te monety wrzuca. Piękne przedmioty. Bardzo filmowe. Zupełnie archaiczne w dobie muzyki mieszczącej się na mikroskopijnych fizycznie nośnikach, ubranych w iPody i laptopy.

Retro jest też zawartość „Jukeboxa” Cat Power. Czy zresztą cała jej twórczość taka nie jest? „Jukebox” składa się w całości z coverów piosenek zapomnianych, wygrzebanych gdzieś z lamusa. Piosenkarka nagrała już wcześniej jeden krążek z coverami („The Cover Record”, 2000), o ile jednak na tej wcześniejszej płycie można było usłyszeć przeróbki twórców tak różnych jak Oasis („Wonderwall”), David Bowie („Wild Is the Wind”) czy The Platters („Sea of Love”), tu mamy do czynienia z całością o wiele bardziej spójną, której słucha się jednym tchem.

Oczywiście powodem wypuszczenia kolejnego albumu z coverami, prócz faktu, iż artystka śpiewa ich na koncertach mnóstwo, był wielki sukces poprzedniej płyty Cat Power „The Greatest” (na mojej prywatnej liście najlepsza płyta 2006 roku) i chęć dotarcia do szerszej publiczności. Jeżeli „The Greatest” był arcydziełem, „Jukebox” mocno trzyma poziom, choć oczywiście brak mu tej dozy autorstwa, którym naznaczony był album poprzedni. Niemniej jednak sam wybór interpretowanych piosenek także mówi nam wiele o samej Chan Marshall (prawdziwe nazwisko Cat Power), jej inspiracjach i estetyce preferowanej.

Album otwiera „New York” z repertuaru Franka Sinatry, największy szlagier z całego materiału tam zamieszczonego, choć wyzbyty tu całego blasku estrady. Dalej zaśpiewa „Silver Stallion” country-supergrupy The Highwaymen, potem soulowe „Aretha, Sing One For Me” George’a Jacksona i „Lost Someone” James Browna. Na deser jest jeszcze „Don’t explain” śpiewane niegdyś przez Billie Holiday. Słowem — Ameryka w pigułce. I to bardziej ta południowa, czarna, bluesowa. Cat Power doskonale odnajduje się w tej estetyce. Jej łamiący się, głęboki głos wprost stworzony jest do takiego repertuaru. Ponadto biografia pełna alkoholu, narkotyków i rozpaczy predestynuje ją do śpiewania bluesów. Słuchając Chan Marshal na „Jukebox” nie sposób nie uwierzyć w jej wyrwę w sercu — ma ją też w głosie. I nawet, gdy śpiewa cudze piosenki, tak filtruje je przez siebie, że stają się jej własne.

© 2008 Adam Kruk

verte.art.pl > Muzyka > Recenzje płyt > Kołysanie w stylu retro

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski