> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№53 listopad 2008

Odarta z rajstop moralności („maria Awaria” Marii Peszek) Maria Natalia Kistowska

I oto jest… nowa, świeża, jeszcze pachnąca, tak samo seksualna i sensualna jak zawsze, jeśli nie bardziej… Mowa o indiańskiej płycie Marysi Peszek, która ukazała się w miesiącu październiku. Na to wydawnictwo czekałam od jej wiosennego koncertu w Poznaniu, gdzie obiecała, że pojawi się ponownie, razem z nowym materiałem. Dreszcze przeszyły me ciało… Słysząc piosenkę „Rosół”, miałam ochotę wić się po podłodze… Ale tupałam tylko nóżką, spokojnie siedząc, jak cała reszta narodu.

Kolekcjonerka wzwodów

Myślę, że homoseksualna część publiczności szaleje słuchając tej płyty… Moi sąsiedzi zapewne też, tylko mają inne powody, słuchając o wydepilowanych kroczach czy wzwodach. Maryś pojawiła się na polskiej scenie artystycznej w 2005 roku, mowa oczywiście o jej dokonaniach muzycznych, bo one właśnie są przedmiotem tych moich zachwytów. Od tamtego czasu mówi się o niej ARTYSTKA bez zająknięcia, robi i mówi, co chce. Mówi mało, więcej śpiewa i podnieca. Właśnie tak! Maria śpiewa w tak podniecający sposób, że nie można słuchać jej jak chilloutowych brzmień… obok. To ona wkręca nam sensualizm w głowę… Gejsza bez kimona… Maria Awaria… Barwa głosu przecudnie wibrująca, a jednocześnie taka prosta… Czasem wręcz dziecinna. Dwa lata temu, po jej koncercie, kłóciłam się z kolegą, który twierdził, iż Maria jest kompletnie aseksualna… Teraz go rozumiem — facet się bał… Najzwyczajniej w świecie bał się tego, co Maria robi z ciałem na koncercie, a robi… oj, robi…

Koncert, który odbył się 19 października w poznańskim klubie Eskulap, był kompletnie niedopracowany organizacyjnie — i chętnie poznałabym autora / autorkę tego bałaganu. Publiczność nie zawiodła, chociaż wyczuwało się pewnego rodzaju napięcie, zniecierpliwienie. Osobiście byłam wściekła… Przeszło mi (wszystkim przeszło), kiedy oto Maria Peszek ściągnęła spodnie… i tańcowała w majtkach. Ale o tym za chwilę.

Maria Peszek zaliczyła pewien progres, choć spotkałam się z opiniami, iż jest to regres. W każdym razie, trzeba przyznać, że to swego rodzaju rozwój… Spokojna płyta „Miastomania” (2005) była co prawda erotyczna, ale jak sama Maria twierdzi: introwertyczna i minimalistyczna1. „maria Awaria” to płyta tak bezwstydna jak tylko jest to możliwe, chwała autorce za nią — myślę, że jest lepsza niż najlepszy magazyn z gołymi ciałami i nawet najsmaczniejszy film dla dorosłych. Dlaczego więc nowa płyta może się nie podobać? Może właśnie dlatego, że w naszą kulturę tak silnie wpisana jest religia — mamy obowiązek pokuty, pokory, często słyszymy słowo „grzech”2. Moim zdaniem pokutą dla każdego zakompleksionego Polaka powinna być lektura „Bezwstydnika”, czyli książeczki z tekstami piosenek Marii Peszek. I może wtedy wszyscy byliby milsi? Mniej sfrustrowani…?

Mam dwa ulubione utwory, jednym z nich jest „Superglu”. To zmysłowa ballada klejowa, która przykleja do odbiornika brzuchy słuchaczek… Brzuchy — bo właśnie tam czuć motyle, gdy słucha się tego utworu. Jest tak delikatny i tak bardzo emocjonalny, że kiedy pomyślę o osobie, którą kocham, mam ochotę płakać, bo ona także jest moim klejem i skleja mnie nieustannie… A potem myślę już tylko o łonie… Założenie Marii było właśnie takie — żeby po przesłuchaniu tej płyty chciało się kochać… Pani Prezes, melduję wykonanie zadania! Drugim ukochanym moim utworem, typowo peszkowym, jest „Rosół”, a to dlatego, że jest tak zabawny, w ten właściwy Marii, inteligentny sposób. To właśnie kochają w niej słuchaczki i słuchacze. Rosół z siebie robię i podaję Tobie, wprost do ust — mój niedzielny biust…3 Piekielnie dobre połączenie rzeczywistości ze sferą seksualną. Widzę już obrażone i zniesmaczone miny kur domowych… A szkoda, bo jak widać, z niedzielnego rosołu można zrobić pretekst do…

Nie umiem żyć w mono, wybieram stereo, a w ogóle lubię love w dolby surround4 — śpiewa Marysia. Cała płyta to seksualne uniesienie, w rytm piosenek można poruszać biodrami, bardzo rytmicznie uprawiając miłość…

Płytę otwiera utwór, którego tytuł został wybrany przez publiczność poznańską wiosną tego roku, podczas koncertu. Mieliśmy wybór pomiędzy tytułami: „Miś” oraz „Polarny Miś”.Pozostał ten pierwszy. Misiowa piosenka namawia do złego — aby słuchacz zdarł z Marii futro, potem jest już tylko gorzej… Artystka oddaje nam się bezwstydnie, nie broniąc się ani przez moment. Dalej pojawia się arktyczny wzwód, i w tym miejscu telewizja publiczna przerywa nadawanie…5

A ileż prościej byłoby, gdyby ludzie… uprawiali seks… słownie, fizycznie i w umysłach… Mój kot na słowo „seks” odzywa się niczym Marysiny Reks z piosenki o tym samym tytule. Ma to po kimś?

Wracając do majtek… Maria Awaria, ściągając spodnie, paradując w majtkach, była przecudowna, odważna, wyzwolona, bez kimona… Biała koszulka, białe majtko-bokserki i maleńka osóbka śpiewająca, krzycząca… z zaznaczonymi na czerwono sutkami, strzałkami biegnącymi w stronę łona… Nic szczególnego. Demon seksu? Nieeeee, dziewczątko z mikrofonem… KOBIETA, właśnie o to słowo chodzi. Kobieta Wolna, o sile ekspresji równającej się nieskończoności, obracająca w ustach… słowa. Emanująca wszystkimi uczuciami dostępnymi w palecie bezwstydu. Peszek jest indywidualistką, podobno (nie)śmiała poza sceną, rozbija mury naszego wstydu, pokazuje to, co większość ukrywa — ciało! Pokazać ciało w piosence to jak pisać ciałem, do czego namawiała H. Cixous. Maria pisze ciałem siebie od pierwszego dźwięku wydobytego ze zminimalizowanej ostatnio, niestety, klatki piersiowej. Bezwstydność zdaje się być grzechem, a może właśnie warto być bezwstydnym i tak jak Maria zdjąć czasem te „upupiające” spodnie moralności?

To miała być recenzja… Jednak mocno mi się wydaje, iż nie da sie zachować recenzyjnych zasad tylko dlatego, że chodzi o płytę. Maria Awaria dalece różni się od płyt normalnych — to jest prawdziwa literacko-muzyczna rzeźba słowno-seksualna… Brzydkie słowa to: rajstopy…6, może więc po przeczytaniu tego tekstu warto je zdjąć? Ja swoje właśnie rozerwałam… i tańcuję w rytm hujawiaka.

© 2008 Maria Natalia Kistowska

1 M. Peszek, wywiad z artystką, [w:] „Rzeczpospolita”, rp.pl/artykul/192223.html.

2 Tamże.

3 M. Peszek, Rosół.

4 M. Peszek, Miłość w systemie dolby surround_feat. Edek.

5 TVP oprotestowała moją nową piosenkę, bo padają w niej słowa „arktyczny wzwód”. Polacy są inteligentniejsi i bardziej otwarci, niż to zakładają decydenci w radiu czy telewizji („Rrzeczpospolita”, dz. cyt.).

6 M. Peszek, Ładne słowa to.

verte.art.pl > Muzyka > Recenzje płyt > Odarta z rajstop moralności

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski