Prezydent jaki jest, każdy widzi. A tym, którzy nie widzą, powiem. Otóż prezydent jest: obrażany, atakowany, krytykowany, szkalowany, wyśmiewany i poniżany. Z każdej stony sceny politycznej, każdej strony świata i każdej strony internetowej. Przywykliśmy już do ciągłych ataków z udziałem Adama Mechanika czy Donalda Sztruksa. Dlatego nie ma się co dziwić, że w kolejce do obrażania prezydenta ustawiła się też reprezentacja piłkarska. Wszak nienawiść jest zaraźliwa, a piłkarze, jak wiemy, kąpią się razem.
Prezydent przekręcił nazwisko Rogera [Perejro — przyp. TK], przekręcił moje. Jeśli tacy ludzie mają jeździć na mecze, wolę grać przy pustych trybunach. (…) To wszystko było żenujące.1 — kipiał nienawiścią Artur Borubar podczas jednego z wywiadów. Rozumiem frustracje zawodników, którzy chcieli osiągnąć sukces, a sukcesu nie było — ripostował prezydencki minister Michał Kamionka.
Osobiście nie mam tyle taktu, co minister Kamis, więc powiem wprost panu Borsukowi, co o nim myślę. Panie Borowik! Niech nam pan tu oczu nie mydli, że broni pan dobrego imienia swojego kolegi Pinokio. Bo imię w wypowiedzi prezydenta było dobre, tylko nazwisko złe. Nazwijmy rzecz po imieniu. Jest pan chory z nienawiści, panie Borówa!
Proszę to przekazać kolegom z drużyny. Panu Marcinowi Wasylowi, Michałowi Żebrakowi, Jackowi Brzdąkowi, Pawłowi Goleniowi, Wojciechowi Łabędziemu, Dariuszowi Dudzie, Mariuszowi Lawendowskiemu, Jackowi Krzywnukowi, Maciejowi Żurawiowi, Euzebiuszowi Smoleniowi. Oraz trenerowi Benhurowi. Niemców byście lepiej atakowali, a nie naszego prezydenta Kaczyńca! Bo prezydentowi Kaczkowskiemu, jako głowie państwa, należy się szacunek. A jeśli tak nie jest, to nie nazywam się Tomasz Kojot!
© 2008 Tomasz Kojder
verte.art.pl > Myśl > Felietony > Awantura o Artura, czyli wara od Borubara!
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski