Z cyklu „Czytając Baumana”:
Obaliliśmy świat prawdziwy: jakiż świat jeszcze pozostał? Może pozorny?… Ależ nie! Wraz ze światem prawdziwym obaliliśmy także świat pozorny. Fryderyk Nietzsche
Otóż „simulacrum” zawiera w sobie nowy model rzeczywistości, nowy rodzaj komunikacji, a także nowe rozumienie sztuki jako czystej gry symbolicznej — realnej nierzeczywistości. Anna Jamroziakowa
Jak możliwe jest dzisiaj pytać o kulturę? I nie idzie nam tutaj o takie pytanie, które sięga do szczegółowych przejawów tego, co zwykliśmy ujmować jako kulturę właśnie. Przejawy są; każdy kiedyś miał okazję widzieć chodnik po którym szedł, bądź drzwi, w które wchodził. Pytanie które nas nurtuje jest pytaniem natury filozoficznej — stara się uchwycić kulturę w całości jej przejawów.
Kto bowiem widział kulturę? Poprzez swą znikomość w doświadczeniu (jak szybko — albo: jak rzadko jest inaczej — wspólne obiadowanie przy stole staje się tylko najadaniem) kultura jest właśnie „realną nierzeczywistością”. A jeśli tak, to jakiego rodzaju pytanie zadać temu co jako szczegół żyje pełnią życia (np. obraz w galerii), a jako całość jest ewentualnie emocjonalnym przeżyciem, lub sferą gier politycznych? Czy jest kultura, jak chcieli tego badacze do połowy dwudziestego wieku, systemem porządkowania doświadczenia — instytucją nakazującą jak żyć, w jakie formy obecności społecznej wlewać własną magmowatość, nieokreśloność tożsamości, aby spełniać marzenia „swojego wieku” i być kimś? Mój czas, moje miejsca, to pojęcia, sposoby myślenia, które posiadają korzenie głęboko w gruncie statycznego ujęcia kultury. Same w sobie są podnoszeniem do poziomu konieczności przypadkowości miejsca i czasu narodzin, mieszkania, pracy, śmierci. Pokolenie staje się wobec tego niezręczną cezurą badawczą. Tym bardziej zatem próby odpowiedzi na wyzwania czasów.
Czy jest może kultura nieuchwytnym w pojęciach polem sił, które tu i ówdzie znajdując dogodne warunki początkowe, wybuchają z intensywnością wystarczającą na wyzwolenie energii zapoczątkowującej możliwą komunikację, lub, by na chwilę popaść w patos, możliwe człowieczeństwo? Byłaby ona wtedy przestrzenią nieustannego mieszania się kodów różnych strategii bycia, które same w sobie mają źródło w tej właśnie wybuchowej mieszaninie. I choć każdy z nich posiada swą arkadię, jest ona jednak niemożliwa w powrocie, a zarazem nieustannie w jakiś sposób obecna w nowych wcieleniach napotykanych strategii (tradycji).
Jest bowiem kultura, to pewne, „realną nierzeczywistością”. Ale ma również inną twarz — jest instytucją. Dopiero w owej dwuwymiarowości dopełnia się jej byt. Jest w końcu możliwością sposobu bycia jednostki we wspólnocie, a wspólnot w świecie.
Czy istnieje język, w którym można mówić o kulturze w sposób nie zatracający jej dwuwymiarowego sensu? Jakie cechy winien spełniać taki język, aby wpisując się w istotę kultury, zarazem mógł śmiało służyć poszczególnym przejawom kultury?
Próby takiego używania odnajdujemy w twórczości Zygmunta Baumana. Autor podejmuje temat kultury z perspektywy życzliwości dla ponowoczesnych stylów bycia. Dla niego kultura, w znaczeniu tradycyjnym, jest ładotwórcza, ale ocenia on ów fakt negatywnie, wykazując że ładotwórcze myślenie kultury jest zarzewiem wszelkiego totalitaryzmu i wykazuje, że takie myślenie jest charakterystyczne dla nowoczesnego projektu kultury. Główną winę w tym względzie przypisuje tej świadomości, która przekonała mieszkańca świata, że kultura jest projektem, a więc że jest pewnym planem, który należy zrealizować w tym złym świecie, aby osiągnąć świat lepszy. Plan oczywiście jest planem elitarnej „grupy” artystów/filozofów/władców przeznaczonym dla egalitarnych mas. W krok za tym musi iść stwierdzenie, bardzo mocno zresztą eksponowane przez Baumana, że podstawowym wykwitem nowocześnie myślanej kultury są awangardowe praktyki artystyczne, które doskonale wchodzą w „koalicje” programowo-strategiczno-taktyczne z socjalizmem, z założenia mającym być krytyką teraźniejszości w imię lepszej (komunistycznej) przyszłości. Tak rozumianej kulturze nowoczesnej, która będąc świadkiem/reżyserem przyczyniła się do Holocaustu i Kołymy, przeciwstawia Bauman kulturę ponowocześnie myślaną.
Ponowoczesne myślenie kultury (o kulturze?) charakteryzuje się kilkoma cechami. Spróbujmy je przedstawić tak, aby przeciwstawiać różnice między nowoczesnością, której charakter wstępnie określiliśmy, a ponowoczesnością, która się z tego porównania wyłoni.
Kultura nowoczesna była kulturą produkcji i precyzji technologicznej. Konsumpcja była strategią zupełnie bezwartościową. Liczyła się tylko walka o lepsze jutro. W odróżnieniu od tej, ponowoczesność raczej odwróci kolejność i będzie promowała kierunek: od produkcji do konsumpcji.
Nowoczesność stara się w najbardziej skrajnych wyrazach wprost, a w pozostałych w sposób ukryty, opracować pewien schemat, sposób życia, który najlepiej służy drodze do lepszego jutra. Ponowoczesność z kolei chce zróżnicowania stylów życia. Stawia na prywatyzację i subiektywizację przekonań i światopoglądów.
Kolejną cechą ponowoczesnej kultury jest estetyzacja życia. O ile nowoczesność nie pozostawiała człowiekowi miejsca na wytworzenie siebie na swoją własną miarę, o tyle dla ponowoczesności charakterystyczne są autokreacja i eksperymentowanie z własnym życiem.
Nowoczesność zamykała „innych” w różnego rodzaju zakładach (gettach), ponowoczesność z kolei jest otwarta i nastawiona na inność i odmienność.
Nowoczesność dąży do jednej, jedynie słusznej i ponadnarodowej kultury, podczas gdy dla ponowoczesności wielokulturowość funkcjonuje na prawach ideologii.
Ponowoczesność jest czasem dominacji mediów. To one wyznaczają sposób myślenia człowieka ponowoczesnego. Pojawia się możliwość „simulacrum”, czyli znaku bez odniesienia, kopii bez oryginału, mapy bez terytorium; w tej perspektywie wyłania hiperrzeczywistość jako świat kultury ponowoczesnej. Dla nowoczesności media funkcjonowały jako najlepszy nośnik jedynie słusznej ideologii.
Kultura nowoczesna, jako projekt, nie mogła sobie pozwolić na niespójność i stał za nią określony program aksjologiczny. Ponowoczesność cieszy się z wewnętrznej niespójności kultury, z braku określonego standardu jednoczącego i dominującego motywu, wyraźnego centrum aksjologicznego czy światopoglądowego. Decentracja jest podstawową strategią kultury ponowoczesnej.
Powyższa charakterystyka myślenia o kulturze Zygmunta Baumana jest, ze względu na panoptyczny charakter kultury nowoczesnej, promocją ponowoczesnych strategii kulturowych. W związku z tym jest zrozumiałe, że porusza się ono życzliwie głównie w obrębie antyładotwórczego myślenia o kulturze.
Nie można jednak twierdzić, że nie otrzymujemy zarazem sposobów myślenia o kulturze, które wyraźnie kierują się na nowoczesne aspekt kultury. Ponowoczesna bowiem perspektywa namysłu nad kulturą jest perspektywą przebolenia (jak ująłby to Gianni Vattimo) nowoczesności i dlatego pozwala sobie na „ponowne” używanie pojęć charakterystycznych dla nowoczesności. Oczywiście pojęcia te są pozbawione metafizycznego (w sensie Heideggerowskim) zaplecza (balastu) i w tym znaczeniu można uznać, że wyczerpują znamiona Rortyowskich słowników finalnych.
© 2007 Karol Zamojski
verte.art.pl > Myśl > Czytając Baumana > Czy kultura jest odpowiedzią na jakieś pytanie?
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski