> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№1 lipiec 2004

Dlaczego „verte”? Karol Zamojski

Wiedzeni przeczuciami…

Tadeusz Konwicki

1976

Smutne będzie życie bez krytyków. A już je widzimy przed sobą, już wynika z mgieł różnych kryzysów, różnych ruchów tektonicznych w kulturotwórstwie, różnych zawijasów powszechnej demokratyzacji naszego bytowania na wyjałowionej pecynie ulepionej z paru podstawowych pierwiastków chemicznych. Nikt nie chce być oficerem, każdy chce zostać generałem. Nikt nie chce być duchownym, każdy chce zostać bogiem. Nikt nie chce objaśniać wszechświata, każdy chce stwarzać wszechświaty.1

Michel Foucault

1988

W krytyce nie idzie o to, by powiedzieć, że sprawy nie tak się mają, jak powinny. W krytyce o to idzie, by obnażyć milczące przesłanki, rozmaitego rodzaju nawykowe, bezkrytycznie przyjmowane, niedostrzegane sposoby myślenia, na których akceptowane przez nas praktyki się wspierają…

Krytycyzm na tym polega, by te myśli wydobyć na światło dzienne i próbować je zmienić; na tym, by pokazać, że sprawy nie są tak oczywiste, za jakie się je uważa, i sprawić, by nie przyjmować za oczywiste tego, co się za oczywiste przyjmuje. Uprawiać krytycyzm to tyle, co czynić łatwe gesty trudnymi.2

Anna Zeidler-Janiszewska

1996

Wiele jednak wskazuje na to, że procesy estetyzacji kultury, w znacznej mierze związane z nowymi technikami obrazowania i komunikacji, plasują dziś estetykę na pozycjach swego rodzaju filozofii pierwszej. Obojętność wobec tej sytuacji byłaby niewybaczalnym błędem.3

Uważamy, że…

Jeśli okazuje się, że nowoczesne rozumienie człowieka i kultury nie może poradzić sobie z uchwyceniem całej rozległości sensu zarówno człowieka, jak i kultury współczesnej, to należy skupić się na krytyce tej nowoczesności. Krytyce takiej, że będzie potrafiła ona rozsadzić to, co w nowoczesnych projektach skostniałe, ograniczające i wydobyć z nich to, co źródłowe, wiecznie świeże. W ten sposób znajdziemy się w centrum tego, co wszędzie nazywa się europejskością: nieustannym krytycznym przekraczaniem siebie. Osiągniemy wówczas łagodny modernizm, którego narzędziami winny stać się dystans i ironia. I to ma być właśnie „verte”.

© 2004 Karol Zamojski

1 T. Konwicki, Kalendarz i klepsydra, Warszawa 1976.

2 M. Foucault, Politics, Philosophy, Culture: Interviews and Other Writings, Londyn 1988.

3 A. Zeidler-Janiszewska, Między melancholią a żałobą: estetyka wobec przemian w kulturze współczesnej, Warszawa 1996.

verte.art.pl > Myśl > Eseje > Dlaczego „verte”?

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski