> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№34 kwiecień 2007

Donos na siebie Karol Zamojski

Byłbym świetnym agentem. Ale nie byłem.

Będąc redaktorem naczelnym i wydawcą „verte”, jestem bardzo podejrzaną kreaturą. Nie tylko dlatego, że jestem redaktorem naczelnym i wydawcą „verte”. Podejrzliwość budzić winny dwa dodatkowe fakty: jako uczestnik życia naukowego i nauczyciel akademicki reprezentuję, z lubością — nie ukrywam — łże-elity; jako działacz samorządowy reprezentuję z kolei wrogie siły demokratyczne, mające za cel dbałość o — aż wstyd powiedzieć — jakość życia mieszkańców pewnego pięknego pojezierza: pojezierza krajeńskiego. Ponad to wszystko współpracuję z szeregiem organizacji pozarządowych — tej przestrzeni wszelkiego zła i nieprawości; co gorsza, wyznaję światopogląd (cokolwiek miałoby to znaczyć) ekologiczny.

Biorąc pod uwagę powyższe, zmuszony jestem stwierdzić, że gdyby, przy założeniu ciągłości upodobań, życie moje przypadło o trzydzieści lat wcześniej, byłbym doskonałym materiałem na STW (dla niewtajemniczonych Super Tajny Współpracownik). Bowiem na sercu leży mi dobro, które zwę wspólnym; nie potrafiłbym stać z boku procesu dokonującej się historii.

Że nie jest to gołosłowie, niech świadczą następujące fakty:

1.

Kiedy z kolegami z podstawówki kradliśmy orzechy ze szkolnego orzecha (jesienią), mimo że wszyscy się przyznali, ja twierdziłem, że mnie tam nie było, a z kolegami graliśmy w piłkę. Moja mama była wówczas dyrektorką rzeczonej szkoły. Powyższą wersję utrzymuję do dzisiaj — mama nadal nie wie, kto kradł (oprócz mnie oczywiście).

2.

Kiedy w okolicach matury wybrałem, że kolejnym etapem edukacji będzie seminarium duchowne, to nikt mi nie uwierzył — tak konspiracyjnie wszystko przygotowałem. Dopiero po roku pobytu w seminarium niektórzy uwierzyli, że tam jestem; kiedy uwierzyli — zrezygnowałem. Trudno być wiarygodnym STW, gdy ci wierzą.

Jako reprezentant łże-elit, wrogich demokratycznych sił samorządowych, niejasnej finansjery pozarządowej, oraz kłamliwych wydawców i naczelnych, uprzejmie donoszę, choć się brzydzę, że nie współpracowałem, bo nie mogłem — jestem za młody. Czego niezmiernie żałuję, bo gdybym mógł — donosiłbym. Z ogromną przyjemnością mieszałbym fakty, dane, opinie, interpretacje. Wszystko w imię przekonania, że prawda nie jest tylko jedna. Takim agentem chciałbym być. I potem mieć kłopoty w kraju absurdu i idiotów u władzy. Cóż, ja też byłem głosować…

© 2007 Karol Zamojski

verte.art.pl > Myśl > Oświadczenia lustracyjne > Donos na siebie

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski