> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№25 lipiec 2006

Emile Michel Cioran — próba obcowania z mistykiem Aleksandra Jasiek

Jestem mistykiem i dlatego nie wierzę w nic. Gustave Flaubert

Etymologia słowa mistyka to z greckiego mystikos, co oznacza dotyczący tajemnicy, pochodzące bezpośrednio od mysteswtajemniczony. Wydaje się, że Ciorana koncepcja mistyki odpowiada dokładnie tej antycznej. Bliskie jest mu bowiem to przejście granicy ciała, którego doświadcza podczas ekstazy osoba wtajemniczona czy też szaman. Dla Ciorana mistyka taka jest rodzajem przekroczenia zinstytucjonalizowanej religii: W kościołach myślę często, że religia mogłaby stać sie wielką rzeczą, gdyby nie było żadnych wierzących, a tylko religijna trwoga przed Bogiem, brzmiąca w dźwięku organów.1 Ta droga mistyczna jest intymnym, subiektywnym poszukiwaniem Boga, rodzajem mediacji między nim a nami. Jest to ścieżka dostępna nam wszystkim, ale ze względu na mozolną i ciężką pracę, której wymaga oraz strach przed wszechogarniającą pustką, która jest jej konsekwencją, niewiele osób sie na nią decyduje.

E. M. Cioran był niejako zdeterminowany, by zostać ascetą tak w swoim stylu, jak i w swojej myśli. Zrezygnował w życiu prywatnym z wszystkiego, co niosłoby ryzyko zerwania z ciągłym poszukiwaniem tyleż intelektualnym, co duchowym. Droga taka zawiodła Ciorana do przekroczenia wszelkiego rodzaju limitów kierując się w życiu obsesją pustki: W namiętności do pustki widać szary uśmiech mgły, który ożywia żałobny rozkład myśli. Gdzie się podziewacie okrutne zwodnicze mgły? Czas już, żebyście zasnuły mój wzburzony umysł! Chcę wam powierzyć moją gorycz i ukryć w was przerażenie, które sięga dalej niż wasz zmierzch („Zmierzch myśli”). Rozkład myśli może być u niego kojarzony z ekstazą mistyczną. Poznanie jako akt służący czystemu widzeniu rzeczywistości, sprawia, że podmiot ucieka ze swojej strefy „ja”: Wszystko tapla się w błocie nicości a nicość tapla się w sobie („Zmierzch myśli”). Yann Porte — francuski badacz myśli Ciorana przytacza maksymę Rene Chara, która mówi, że poznanie jest raną najbardziej zbliżoną do Słońca. Ten aforyzm Cioran mógłby potraktować jako regułę swojego życia, a także twórczości. Zgodnie z nią poznanie mistyczne rozjaśniałoby umysł i z poetycką intensywnością odkrywało dostęp do świata rozumianego jako całość. Byłaby to postawa buddyjska, która zresztą przez wiele lat fascynowała i była bardzo bliska Cioranowi. Mimo wyraźnych związków z buddyzmem przenikających jego twórczość, szczególnie jeśli chodzi o koncepcję pustki czy oświecenia człowieka, nie stał się buddystą. W rozmowie z L. J. Jalfenem powiedział: Uważałem się za buddystę, ale koniec końców łudziłem się. Ostatecznie zrozumiałem, że nie mam w sobie nic z buddysty i że jestem więźniem własnych sprzeczności wywołanych moim temperamentem. Wówczas zrezygnowałem z tej dumnej iluzji, po czym powiedziałem sobie, że powinienem zaakceptować siebie takim, jakim jestem, i że nie warto przez cały czas gadać o zobojętnieniu, skoro jestem raczej frenetykiem.2

Pustka u Ciorana jest rodzajem fatum, w kierunku którego bez ustanku jest pchany na swojej duchowej ścieżce; jest to zasada rzeczy. Napotykamy na nią, gdy poddajemy redukcji byt. Byt taki okazując się tylko sumą przypisywanych mu atrybutów ma niejako pustkę za partnerkę, której podstawową funkcją jest paraliżowanie przywiązań.3

Świadomość własnej śmierci wskrzeszana bez ustanku przez Ciorana jest skazaniem go na los bycia świadomym zarazem wszystkiego. Śmierć jest rodzajem dystansu, który u człowieka wyrabia właściwy ogląd rzeczywistości, pozwala widzieć rzeczy takimi jakie są, pozbawionymi pozoru. Paradoksalnie to śmierć jest prawdziwym życiem a nie tylko iluzją: Życie: najwyższy pozór, któremu jest bliżej do oddalenia się od Boga niż do bliskości z nim („Zmierzch myśli”). U Ciorana owa świadomość wychodzi poza zjednoczenie się z Bogiem. Bóg nie jest dla niego końcem poszukiwań, on go przekracza. Napotyka go, ale w niego nie wierzy: Ludzie na ogół są przedmiotami; właśnie dlatego pragną, by Bóg „istniał”. Kiedy przestajemy być przedmiotami i stajemy się sobą, znika problem, czy Bóg jest czy go nie ma. Staje się on na moje podobieństwo, nierealnością w poszukiwaniu samego siebie („Zmierzch myśli”). Cytat ten można zestawić z fragmentem książki uwielbianego przez Ciorana rosyjskiego myśliciela Szestowa: I zapomnieć można o tyle, o ile wiedza jest czymś, co krępuje tzn. o tyle, o ile to, co doczesne rości sobie pretensje do absolutnej władzy nad nami.4 W ten sposób Szestow opisuje moment ekstazy, nie dając przy tym bardziej szczegółowych „organicznych” wskazówek jakby bojąc się odkryć zbyt mocno swoje intymne przeżycia. Podobnie zdaje się pojmował ekstazę Cioran, utożsamiając ją z zapomnieniem, zerwaniem z tradycyjnie pojmowaną percepcją. W „Zmierzchu myśli” pisze: Świat może istnieć tylko dla tych, którzy go nie widzieli. Inni stracili wzrok, patrząc na jego pozory; zubożona rzeczywistość poraniła im oczy. Przestrzeni wypełnionej marzeniami nie ogranicza żaden horyzont; rozciąga się w całym swym bogactwie, nawet, gdy zamkniemy oczy. Gdy o zmierzchu gaśnie percepcja, świat traci swe granice!

Śmierć jest nierozerwalnie związana z samobójstwem. Samobójstwo zawsze fascynowało Ciorana. Pierwsza książka, którą napisał, czyli „Na szczytach rozpaczy” była rodzajem testamentu, ponieważ poważnie myślał o rozstaniu się z życiem. Samobójstwo nie interesuje go jednak jako rodzaj aktu tylko jako ostatnia możliwość, jako jedyna broń człowieka przeciwko absurdowi życia. Życie traktuje jako brutalny przypadek, na który, chcemy tego czy nie, jesteśmy skazani. Człowiek wymyśla samobójstwo niejako w obronie swojej godności, by, choć raz stać się panem sytuacji. Jest to więc wyraz ludzkiej godności, jakby złośliwy żart zrobiony Stwórcy. Jest ono zawsze u Ciorana równoległe wobec religii i czyni zeń mistyka owładniętego obsesją wolności. Stąd łatwiej jest zrozumieć dlaczego Cioran nie wierzy. Stan wiary zaprzeczałby bowiem ciągłemu wątpieniu, które najbardziej płodne w swojej istocie prowadzi go ścieżką do Boga. Cioran mówił, że myśl o samobójstwie pozwala mu żyć, że gdyby nie ona, już dawno by się zabił. Świadomość tej możliwości przyprawiała go o upojenie porównywalne z ekstazą. Choć nigdy nie uważał się za zwolennika samobójstwa, zawsze podkreślał użyteczność i terapeutyczną formę jego idei. Nie dziwi Ciorana fakt, że w każdej religii to samobójstwo właśnie jest traktowane na równi z innymi zbrodniami: Dlaczego religie zakazują samobójstwa? Próbując nadać życiu sens w chwili, gdy ma go najmniej. W istocie wszystkie są nihilizmem przeciw samobójstwu („Zmierzch myśli”). To ono bowiem daje człowiekowi największą wolność. Być może jedyną, jaką w rzeczywistości posiadamy…

Cioran jest mistykem-poszukiwaczem, którego domeną jest wątpienie. Nie stara się uciekać od swojego egotyzmu i porywów duszy prowokowanych jego własnym temperamentem. Jak sam wielokrotnie podkreślał, ta osobowość kształtowała się przez całe życie, począwszy od czasów dzieciństwa w rodzinnej miejscowości Risanari w Transylwanii. Emile Michel Cioran urodził się 8 kwietnia 1911 roku, w miasteczku targowym położonym około 10 km na południowy zachód od Sybina (byłe Hermannstadt).

Ojciec Emilian, syn Serba ze społeczności ortodoksyjnej był popem, a matka Elvirei Cioran, z domu Comaniciu pochodziła z Venetia de Jos, miejscowości w masywie górskim Fagarów, gdzie jej ojciec zajmował funkcję „notariusza publicznego”. To w takim otoczeniu, jako syn prawosławnego popa, Cioran spędził 10 pierwszych lat swojego życia, tam zaczęła kształtować się jego osobowość, a umocniła się i ukonstytuowała w latach, które spędził w Sybinie. To trwające kilka lat wędrówki po tym mieście podczas bezsennych nocy ukształtowały jego widzenie świata. I to tam prowadził niekończące się rozmowy z Bogiem, często nie tyle z żaru religijnego, co z prostego faktu braku innego interlokutora. Później w „Zmierzchu myśli” tak opisywał tę konwersacje: Bóg jest ostatnią próba, jaką podejmujemy, by ukoić nasze pragnienie snu… Gdy naszemu zmęczeniu rosną skrzydła, On jest nam gniazdem, czy dalej: Prawdziwa samotność jest tylko tam, gdzie myślimy o naglącej potrzebie modlitwy — modlitwy następującej po Bogu i po samej Wierze. Bóg jest dla niego więc swego rodzaju ukojeniem, a równocześnie ciągłym znakiem zapytania, nurtującą bezosobowością, jakkolwiek rzadko osiągalną, jednak stale obecną. W książce traktującej o zagadnieniu samobójstwa i śmierci: „O niedogodności narodzin”, wyleczony już z głębokiej bezsenności Cioran napisze: Nawet jeśli Boga nie ma to i tak jest.

Na Sybinskich ciemnych ulicach narodziła się we francusko-rumuńskim myślicielu idea pisania w formie fragmentów jako wyraz niemożliwości znalezienia równowagi psychicznej i fizycznej. Traktuje fragment czy aforyzm jako sprzeciw wobec wszelkiego rodzaju systemowi, tak w filozofii, jak i w życiu w ogóle. Jeśli Cioran fascynuje się mistykami, to właśnie ze względu na ich brak troski o jedność: Nic bardziej irytującego od owych dzieł, w których koordynuje się bujne idee umysłu zmierzającego do wszystkiego z wyjątkiem systemu.5

Traktując siebie bardziej jako mistyka niż filozofa (którymi gardzi), Cioran krytykuje nawet samego Buddę za jego przywiązanie do systemu: (…) Czyżby Budda, nawet on, był zwykłym belfrem? Jego wyrzeczenie jest zbyt systematyczne, w jego rozczarowaniach za dużo konsekwencji.6 Wybiera, zatem, mowę fragmentaryczną jako „parole autre” — inną mowę (Blanchot), jako formę swego niesystemowego myślenia; właściwie bardziej przeżywania, gdyż myśl według niego zatrzymuje w miejscu to, co odczuwamy i czyni zeń byt zupełnie bezpłodny. Aforyzm jest więc u niego formą zapisu subiektywnego przeżywania świata, które w swych ekstremalnych punktach (ze światem zerwania) jest ekstazą. Cioran określany jest jako filozof medytacji (m.in. Lech Burdecki pisał tak o nim w „Twórczości” w 1978 roku), lecz nie takiej, która dąży do ukojenia, ale raczej do „rozjątrzania” zastanego stanu rzeczy. Ta metoda służyć ma oczyszczeniu w zapomnieniu: Nie możemy osiągnąć równowagi w świecie, dopóki istnienie jest już tylko stanem. Wtedy bowiem jesteśmy z nim już tylko w zgodzie, już to w niezgodzie. Podczas, gdy istnienie jest czymś nieredukowalnym: oporem, na który natrafiamy i którego nie musimy uzasadniać z naszą subiektywnością. Brak równowagi w świecie, owoc oburzenia świadomości, stąd się bierze, że nie potrafimy myśleć o rzeczywistości w sposób neutralny. Jakichkolwiek nie podjęlibyśmy wysiłków, zostaje ona stanem rzeczy, na który przystajemy lub nie. Im bardziej nasza świadomość staje się subiektywna, tym mniejsza jest autonomia bytu. Ile my zyskujemy intensywności, tyle rzeczywistość traci obecności. Mieć świadomość oznacza nie być już na jednym poziomie z istnieniem („Zmierzch myśli”). Yann Porte pisze, że myśl Ciorana jest szukaniem równowagi braku równowagi w braku równowagi.7 Z tego paradoksu wynika jego kult wątpienia, pełnego ironii, cynizmu, który nierzadko prowadzi do sprzeczności.

Ciorana można uznać za mistyka, który w poszukiwaniach nieustannie napotyka na niemożność komunikacji z samym sobą i Bogiem. Bóg określany jest jako Mauvais Démiurge — z francuskiego Zły Stwórca, który nie tyle milczy, co jest nicością: Wszystko bez Boga jest nicością, Bóg zaś jest nicością najwyższą.8

Ten brak komunikacji prowadzi do rozległego dramatu, który Cioran dostrzega w historii całego świata, gdzie człowiek nie jest w stanie uciec od Boga, choć rzadko dochodzi między nimi do dialogu: Historia ludzka to w gruncie rzeczy dramat boski, gdyż Bóg nie tylko wmieszany jest w proces stworzenia i niszczenia, będący sednem życia, ale cierpi równolegle z nim, nieskończenie intensywniej. Jest to wspólne nasze nieszczęście, które — biorąc pod uwagę skale wielkości — Jego niszczy być może wcześniej niż nas („Zły demiurg”).

Jest to więc stwórca ułomny w swej naturze, który razem z ludźmi angażuje się w śmiertelną pułapkę, jaką jest życie. Bóg jednak ludzki, tańczący z nami taniec, który czasem przybiera ekstatyczna formę, wynikającą z poczucia pustki istnienia, a nie z cudowności stworzenia, będącej tylko próżnym nagromadzeniem atrybutów rzeczywistości. Nie jest to jednak Stwórca działający wobec nas z premedytacją, ale po prostu niedoskonały w swej naturze. Chociaż Cioran nie anonsuje za Nietzschem śmierci Boga, to jednak również i jego Bóg jest niezależny od wiary. Taka śmierć Boga jest również wyzwoleniem. Wiarą była „chorobą woli” pisze Nietzsche w „Wiedzy radosnej”, potrzebą znalezienia osoby wydającej nam rozkazy. Człowiek odzyskując wolę popadał w stan nihilizmu, mogąc wiele, lecz nie wiedząc do końca czego chce. Wyrazem tego jest m.in. chrześcijańska nicość przeciwstawiona najlepszemu bytowi — Bogu. Nie o takiej jednak nicości pisze Cioran. Dla niego taka zinstytucjonalizowana w swojej formie nicość nie ma nic wspólnego z tą poszukiwaną przez ludzi. W „Zmierzchu myśli” tak mówi: Wspiąwszy się w ekstazie po spirali świata, zostawiłeś za sobą Nic oraz inne nieba i jesteś w przestrzeni skrywającej samotność, w przestrzeni tak czystej, że nawet nicość mogłaby ją splamić. I gdzież to jest, gdzie? Jak to, czy nie czujesz bryzy delikatnej jak niewinny sen morskiej piany? Nie czujesz w płucach powietrza z raju, który wymyśliła sobie róża? Oto jak wspomnienie nicości mieszka w kwiecie, który uwiądł w Bogu („Zmierzch myśli”). Człowiek jest zatem tym, który tęskni za stworzoną przez Boga nicością. Ograniczony jest jednak ziemskim Tu i Teraz. Zbyt skończony, by dosięgnąć Boga, a jednocześnie nieustannie przez niego przywoływany. Paradoksalnie przez Boga determinowany, by przezwyciężyć swój stan skończoności wygenerowany przez samego Stwórcę.

Obserwując zmagania Ciorana z Bogiem trudno oprzeć się wrażeniu, że bezskutecznie próbuje on „wyplątać się” ze sprawy z Bogiem. Być może z racji swoich prawosławnych korzeni wadząc się z Nim i oskarżając o zło świata na równi z człowiekiem, nie potrafi posunąć sie do aktu zaprzeczenia jego istnienia. Zachowuje się jak sfrustrowany więzień swojego pochodzenia, swojej religii bez wiary.

Bóg Ciorana jest od wiary niezależny. W „Ćwiartkowaniu” pisze Cioran: Bóg oznacza ostatni etap drogi, najwyższy punkt samotności (…). Temu punktowi, pisze, trzeba nadać jakąś nazwę, przyporządkować mu fikcyjną egzystencję. Ta nazwa pełni bowiem funkcję dialogu. Na uzasadnienie swojej „niewiary” Cioran pisze, że nawet niewierzący chce rozmawiać z „Jedynym”, dlatego, że nie jest łatwo porozumieć się z nicością.

Autor „Złego demiurga” w pewnym sensie daje za wygraną przyznając w swoich dysputach z Bogiem, że nie jest stworzony do wiary ani do wyzwolenia. Pozostał bowiem przywiązany do kultury. Perspektywa wyzwolonego życia bez Beethovena czy Bacha napawała go strachem. Pozostał więc, zgodnie z tytułem jednego eseju „Pokusy istnienia” (wyd. KR, Warszawa 2003), „Niewyzwolony”. Był on szczególnym przypadkiem mistyka negacji i być może to jego nihilizm właśnie w postrzeganiu Boga i świata pozwolił mu najlepiej zrozumieć kondycję jednostki i dotrzeć do tajemnicy naszej wiecznej dyskusji z Bogiem: Jeśli o mnie idzie musiałem dać za wygraną, bo zdecydowanie nie jestem stworzony do wiary. Usposobienie mam takie, że negacja zawsze była u mnie silniejsza niż afirmacja. Można to uznać za demoniczny aspekt mojej natury. Zresztą z tego powodu nigdy nie potrafiłem uwierzyć w cokolwiek bądź. Owszem, chciałbym, ale nie mogłem.9

© 2006 Aleksandra Jasiek

1 E. Cioran, Zmierzch myśli, wyd. KR, Warszawa 2004.

2 Rozmowy z Cioranem, polskie wyd.; wg „Entretiens”, Editions Gallimard, Paris, Collection Arcades, 1995.

3 Zły demiurg, polskie wydanie za franc.: „Le mauvais demiurg”, Paris, Gallimard, 1969.

4 L. Szestow, Szalone mowy, [w:] Na szalach Hioba, Warszawa 2003.

5 O obcowaniu z mistykami, [w:] Pokusa istnienia, wyd. KR, Warszawa 2003.

6 O obcowaniu z mistykami, jw.

7 Y. Porte, Cioran, un mystique de la lucidité et du refoulement de l’ absolu.

8 Zły demiurg, jw.

9 Święci i łzy, wyd. KR, Warszawa 2004.

verte.art.pl > Myśl > Eseje > Emile Michel Cioran — próba obcowania z mistykiem

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski