(…) popieram rodzinę i uważam, że trzeba przeciwstawić się temu, co było [na Paradzie Równości], że wstrętni pederaści przyjechali tutaj z wielu krajów i próbowali narzucić nam swoją propagandę. Roman Giertych
Koledzy pytają się mnie: Chce ci się robić to „verte”? Był okres, że nie byłem pewien, ale od jakiegoś czasu mówię bez wahania, że tak. Warto co miesiąc składać nowy numer, by mieć do dyspozycji przestrzeń, w której w każdej chwili można wyrazić swój sprzeciw. I nawet jeśli czyni się to sporadycznie, już sama świadomość, że można, warta jest zachodu.
Przyszedł czas na skorzystanie z siły rażenia „verte” (a jakąś tam chyba ono posiada, skoro na mój tekst o Krzysztofie Bosaku odpowiedział sam zainteresowany). Otóż chciałbym opowiedzieć panu Giertychowi pewną historię…
Jako młody student uczęszczałem na wykłady z filozofii prowadzone przez profesora Romana Kubickiego. Stanowił on najznakomitszy mariaż intelektu, poczucia humoru i osobowości, z jakim było mi dane obcować. Będąc pod wielkim wrażeniem jego osoby, postąpiłem jak na młodego człowieka przystało — zapragnąłem być jak Roman Kubicki.
Bycie filozofem zacząłem od lektury „Kondycji ponowoczesnej” Jean-François Lyotarda. Pożyczyłem książkę od kolegi, usiadłem wygodnie, przeczytałem pierwszą stronę, drugą, trzecią… po czym przerwałem lekturę, bo nic z niej nie zrozumiałem. Poza tym, że nigdy nie będę filozofem.
Co ma piernik do Giertycha? To, że gejem — podobnie jak filozofem — nie można się stać. Można jedynie odkryć, że się nim jest. Orientacja seksualna to nie ideologia, którą można promować. Dlatego gej może zostać wszechpolakiem, ale wszechpolak nie może zostać gejem. Gdyby propagowanie homoseksualizmu było możliwe, homoseksualistą byłby każdy mężczyzna, który widział Annę Sobecką.
A jeśli mi Pan nie wierzy, proszę stanąć przed lustrem, zdjąć spodnie i spojrzeć na swoje włochate pośladki. Czy teraz rozumie Pan, że aby coś takiego zaczęło pociągać jakiegokolwiek mężczyznę, nie wystarczy paru gejów wymachujących chorągiewkami?
© 2007 Tomasz Kojder
verte.art.pl > Myśl > Felietony > Homoseksualizm jako śmiertelna choroba przenoszona drogą propagandy
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski