> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№2 sierpień 2004

Kultura alternatywna dzisiaj? Emilia Walczak

Aby zacząć rozważania o dzisiejszej kulturze alternatywnej, należy najpierw wyjaśnić czym jest, zestawiając ją z pojęciami pokrewnymi, z którymi często bywa mylona. Nie jest bowiem, jakby się mogło zdawać kontrkulturą, czyli odrzuceniem powszechnych, zastanych norm kulturowych, o zabarwieniu pejoratywnym (np. utopijna młodzieżowa kontestacja lat 60.). W odróżnieniu od niej, funkcjonuje raczej obok, a nie przeciw kulturze odrzuconej. W zestawieniu z mianem subkultury, kultura alternatywna jest najczęściej jej efektem, a nie synonimem. Według wielu socjologów jest ona ostatnim etapem w procesie poszukiwania kulturowej tożsamości przez „buntownicze” jednostki, który odbywa się na drodze: subkultura — kontrkultura — kultura alternatywna. Trudno zatem, aby udział w jakiejś subkulturze nie wywarł wpływu na późniejszy rozwój światopoglądowy człowieka, zakładając oczywiście, że był to udział świadomy i szczery, wynikający z braku zadowolenia z panujących reguł.

Postać, w jakiej kultura alternatywna funkcjonowała kiedyś, miała zupełnie inny charakter i znaczenie, niżeli dzisiaj. Twierdzenie to nie odnosi się jedynie do Polski, ale i do całego świata, który w dobie globalizacji dąży do ujednolicenia, spłycenia i szablonowości. Dlatego też trudno uniknąć dziś mistyfikacji i złudzeń, jakie kultura alternatywna wytwarza.

Początków kultury alternatywnej w Polsce można doszukiwać się w połowie lat 70., kiedy zaczął funkcjonować tzw. „drugi obieg”. Nie był on bynajmniej formą buntu przeciw kulturze jako takiej, ale przeciw ustrojowi państwowemu i wprowadzonej cenzurze, która nie pozwalała na samorealizację nonkonformistycznym twórcom. Była to opozycja, której ikoną stał się Janek Wiśniewski. Istniało wówczas wiele wydawnictw podziemnych, np. pismo „Zapis”. Nie można jednak „drugiego obiegu” nazwać wyrazem kultury alternatywnej, ale trzeba o nim wspomnieć, aby umieć odróżnić go od „trzeciego obiegu”, który właśnie takim wyrazem był. W latach 1980-1989 funkcjonował on poza cenzurą, w kręgach młodzieżowych. Charakterystycznymi jego formami były m.in. art- i fanziny, kasety z muzyką „garażową” czy raczkująca sztuka graffiti. Pierwszoplanowymi zespołami muzycznymi były punkowe Dezerter, Siekiera czy najważniejszy zespół rockowego podziemia — Brygada Kryzys. Na okładce ich debiutanckiego albumu pokazany został przewracający się Pałac Kultury i Nauki, co było wyrazem ironii wobec oficjalnych propozycji kulturowych i na długo stało się symbolem niezależnego polskiego rocka. Natomiast festiwal w Jarocinie był wtedy unikalnym w skali europejskiej miejscem, gdzie nie bacząc na konsekwencje, demonstrowano alternatywny sposób widzenia świata. W literaturze wyzwolonej pojawia się z kolei nazwisko M. Świetlickiego, który w sposób dobitny wyrażał pogardę dla dominujących wzorców. Wraz ze zniknięciem cenzury w 1989 roku pojęcie „trzeciego obiegu” zastępuje „obieg alternatywny”, który traci na autentyczności i szybko przybiera charakter instytucjonalny. Co prawda nadal pozostaje nielegalny, ale już nie ze względu na cenzurę, ale np. uniknięcie płacenia podatków. Przykładem takiego obiegu są m.in. sklepy internetowe (np. terra.pl) czy giełdy gazet i wydawnictw niezależnych (w Bydgoszczy tzw. CZAD GIEŁDA), gdzie za rzeczy te trzeba płacić. Wynika z tego zatem, że „trzeci obieg” wiązał się z pewną formą walki anty-systemowej, dzisiejszy „obieg alternatywny” wiąże się raczej z chęcią zachowania niezależności, ale już za pieniądze. Wraz ze zmianą sytuacji politycznej i realiów społecznych, zmieniła się więc forma kultury alternatywnej. Aby rozważań tych stało się dość, wspomnę jeszcze o Pomarańczowej Alternatywie (ruch happeningowy) czy Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego (grupa anarchistyczna), działających na początku lat 80., których działania były autentycznym sprzeciwem wobec władzy komunistycznej. Natomiast dzisiejsze manifestacje i protesty młodzieży nie mają żadnych głębszych podstaw i są jedynie pustym wołaniem, przykładem słabo uzasadnionego buntu. Dlatego też kultura alternatywna zaczęła się kojarzyć społeczeństwu źle, często właśnie z subkulturami. Dodatkowo kultura masowa, przez swą prostotę i to, że nie wymaga praktycznie żadnego zaangażowania od odbiorcy, stanowi dla niej istotne zagrożenie. Kultura alternatywna zaczyna więc być bardzo izolowana. Właśnie tejże izolacji pragnę poświęcić dalszą część rozważań.

Można śmiało powiedzieć, że azylem dla kultury alternatywnej w Bydgoszczy jest klub Mózg (ul. Gdańska 10), który w marcu 2004 obchodził 10-tą rocznicę powstania. Jest to unikalne miejsce spotkań, koncertów i wystaw artystów z całego świata, właśnie z kręgu dzisiejszej kultury alternatywnej, ale nie tylko. Jego sława nie sprawiła jednak, że miejsce to uległo komercjalizacji. Mózg jest miejscem utworzonym w 1994 w celu promowania sztuki współczesnej oraz stworzenia możliwości do pracy artystom zainteresowanym tą formą działalności — czytamy na stronie internetowej klubuMózg otwarty jest zawsze na sztukę „czystą”, to znaczy pozbawioną obciążeń koniunkturalnych wynikających z aktualnie panującej mody. Funkcjonuje tu także tzw. Akademia Mózgu czyli międzynarodowe zgrupowanie, którego formą realizacji są warsztaty literackie o zasadach zbliżonych do seminariów akademickich. Jeżeli mówimy o koncertach, to pojawiają się tu wcześniej wspomniani, przy okazji omawiania „trzeciego obiegu” M. Świetlicki czy reaktywowana Brygada Kryzys i wielu innych. Na przykładzie tym widać, że alternatywa zachowała pewną ciągłość, jej twórcy pozostali „przy swoim”. Myślę, że można w tym wypadku powiedzieć o prawdziwej kulturze alternatywnej, ograniczonej jednak tylko do pewnych kręgów.

Na polskim rynku muzycznym pojawił się natomiast szereg nowych zespołów i wykonawców, którzy o swojej muzyce sami mówią, że jest „alternatywna”, m.in. łódzkie Cool Kids of Death (również goście Mózgu). Jak jednak nie zachować dystansu w stosunku do nich, podczas, gdy wypowiadają się w ten właśnie sposób w mediach, lukratywnych stacjach i rozgłośniach muzycznych? Może rzeczywiście stanowią opozycję dla masowej sieczki, ale o niezależności nie ma mowy. Według mnie jest to pewne balansowanie na granicy, ale takie niezdecydowanie nie jest już autentyczne. Z drugiej strony jednak, gdyby dzisiejsza alternatywa miałaby objawiać się w formie sprzed dwudziestu lat, byłaby to czysta „walka z wiatrakami”. Szczególny przypadek stanowią natomiast takie grupy, jak Kult czy Tilt, które swój pierwotny status gwiazdy alternatywnej zmieniły, chyba bez szkody dla swej wiarygodności, na status gwiazdy oficjalnej. Co ciekawsze, nawet zespół T.Love początkowo funkcjonował jako T.LoveAlternative. Podobnież jest na przykład z formacjami anarchistycznymi, które dziś realizują alternatywne wzory kultury poprzez Internet. W tym wypadku nie zawaham się stwierdzić, że jest to po prostu hipokryzja. Stanowi bowiem kulminację tendencji formalizujących, a anarchizm z samego założenia powinien mieć charakter spontaniczny. W latach 80. idee propagowane były poprzez mail art, co było adekwatne dla całego ruchu, Internet natomiast jest tworem globalnym, masowym i powszechnym. Taka realizacja wizji kultury alternatywnej nie jest zatem szczera. Bardziej wiarygodne są jakże popularne dziś „vlepki”.

Powróćmy jednak do kwestii Mózgu i związanej z nim alternatywny, nie zabarwionej subkulturowo. Jej twórcy i entuzjaści stanowią wąskie grono artystów i intelektualistów, którzy pragną działać poza instytucjami, w sposób niezależny. W studiu nagraniowym powstają płyty, które trafiają do małego i ograniczonego obiegu, np. 4 Syfon, Variete, Pieces of Brain, Piąta Strona Świata. Podczas wieczoru spędzonego w miłym, choć czasem dekadenckim gronie, posłuchać można jazzu czy też innych gatunków muzycznych (w konwencji dalekiej od popularnej), które z całą pewnością nie pojawiają się w żadnym innym lokalu w Bydgoszczy. Widać zatem, że mamy do czynienia z pewnym rodzajem izolacji, sprawiającej, że Mózg wciąż pozostaje ostoją dla dzisiejszej kultury alternatywnej. Mówię „dzisiejszej”, bo jej charakter zmienił się na przestrzeni ostatnich lat. Konkluzja ta dowodzi, iż rację miał Karol Marks, twierdząc, że warunki społeczno-polityczne kształtują kulturę. Forma obecnej kultury alternatywnej jest więc świadectwem czasów, w jakich żyjemy. O sposób jej pojmowania (bardzo szeroki, jak się za chwilę okaże) poprosiłam kilka osób i opinie ich pragnę przedstawić w dalszej części.

© 2004 Emilia Walczak

Komentarze

Anna Bentkowska

Artysta plastyk

Kultura alternatywna i Mózg… W wielu przypadkach przynosi mi na myśl jedynie szpan… i to w najgorszym mniemaniu. Mózg kiedyś był miejscem spotkań ludzi, którzy chcieli coś wyrazić, powiedzieć, bądź po prostu spotkać się… Teraz idąc do Mózgu, obserwuję jedynie przerost formy nad treścią… Alternatywa stała się modą, tak więc każdy chce być odjazdowy… pojechany… cierpiący twórczo i inne tego typu bzdety… — jest to tylko fasada, za którą się nic nie kryje. Myślę, że Mózg żyje już tylko legendą. A szkoda… Co jest tragiczne, jest to jedno z niewielu miejsc w Bydgoszczy, gdzie można się wypowiedzieć — miejsce ciekawe swoją przestrzenią, w której dobrze adaptuje się własne prace, miejsce, którego właściciele wychodzą naprzeciw… Szkoda tylko, że jest na fali…

Wojciech Trempała

Muzyk

Czym jest kultura alternatywna? Mówiąc o kulturze alternatywnej mamy do czynienia ze smutkiem w ciepły, wiosenny, radosny dzień. Tworzą ją ludzie wrażliwsi od wrażliwych, ich poczynania są pozbawione potrzeby ekshibicjonizmu, potrzeby dotarcia do mas, do odbiorcy jako klienta, są natomiast szczerym głosem w dyskusji na temat sztuki, manifestem przeciwko wszystkiemu, co robione w pogoni za pieniądzem. A ponieważ cechą naszych czasów jest właśnie owa pogoń, zatem kultura alternatywna jest w moim mniemaniu buntem przeciwko obecnemu porządkowi i zawsze owym buntem była i będzie. Należy również wspomnieć, że jej wytwory są jedynymi, które mają szanse stać się wiecznymi, bo nie są produktem „tu i teraz”, wręcz przeciwnie, czasem są retrospekcją, a czasem wyprzedzają teraźniejszość o taką czasoprzestrzeń, której być może ten świat nigdy nie zdoła ujrzeć.

Joanna Pluta

Studentka

Kultura alternatywna to kultura niezakorzeniona, w stanie nieważkości, nietrzymająca się sznurów tradycji. Słowem — kultura wolna. Jest zawieszona w próżni społecznej i aksjologicznej, tzn. że wszelkie wartości i normy są tu niekonieczne, bowiem mogłyby być inne lub w ogóle nie istnieć. Prądy alternatywne są efektem wolnego, twórczego myślenia. A dziś oryginalność i kreatywność to podstawa. Dziś także kultura alternatywna jest „aż tak” alternatywna, że niekiedy szokuje, wręcz budzi kontrowersje, mimo, że poziom tolerancji i liberalizmu stopniowo, acz systematycznie w Polsce wzrasta.

verte.art.pl > Myśl > Eseje > Kultura alternatywna dzisiaj?

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski