Francuski historyk Fernand Braudel stworzył teorię, która głosi, że proces historyczny przypomina rzekę. To, co jest na powierzchni rzeki, płynie bardzo szybko. To zaś, co jest w jej głębokim nurcie, porusza się wolno. Szybko biegną wydarzenia. Jednak przy ogromnym przyspieszeniu obserwujemy dużą stabilność starych struktur, starych sposobów myślenia. Te zmieniają się znacznie, znacznie wolniej. Często, zafascynowani przebiegiem wydarzeń, zmianami na górze, nie zauważamy, że na dole, jak się toczyło życie, tak się toczy. Instytucje te same, sposób myślenia ludzi ten sam, nawyki te same, tradycja ta sama.
Myślę, że na tym polega dziś wielkie rozszczepienie świata. Przepaść między pędzącymi wydarzeniami, rozwojem idei, świadomością elit z jednej strony, a siłą bezładu instytucji i nawykami ludzi z drugiej strony staje się jednym z głównych dylematów naszych czasów.1
Celem niniejszego artykułu jest opis kultury politycznej osób i grup przywódczych obecnych na polskiej scenie politycznej. Przy czym termin „kultura polityczna” to całokształt wartości, norm i reguł zachowania, utrwalonych w świadomości podmiotów biorących udział w działaniach politycznych2.
Z kolei za elementy kultury politycznej rządzących uznaję:
Radykalny konserwatyzm jest stadium ewolucji konserwatyzmu, na które powołują się zwłaszcza prawicowi myśliciele polityczni. Ci zaś większość swej uwagi zaczęli poświęcać krytyce zjawisk, które, ich zdaniem, spowodowały degenerację współczesnego świata i uczyniły go światem nie do zniesienia3. Radykalni konserwatyści przekonani są zatem, że tylko rzeczywistość interpretowana i opowiadana przez nich jest prawdziwa i zasługuje na konserwację i podtrzymanie. Przy czym nie nawiązują oni do rzeczywistości — świat jako taki nie jest godzien uwagi, gdyż należy koncentrować się przede wszystkim na eliminacji powodów zepsucia rzeczywistości, aby zastąpić ją rzeczywistością prawdziwą4 (np. proponowane poprawki do konstytucji rozszerzające zakres ochrony życia). Jeśli natomiast konkretne realia płynnej nowoczesności5 nie pasują do ideału, to po prostu są fałszywe, niewarte poddania ich refleksji, a tym bardziej podjęcia na ich temat dyskusji. Owa postawa często przypisywana jest zatem ex definitione poglądom Jana Pawła II, poczynaniom Romana Giertycha6, czy polityce uprawianej przez Prawo i Sprawiedliwość7. Zatem radykalny konserwatysta to ktoś, kto wyznawanych przez siebie wartości jest w stanie bronić do upadłego, jest nieugięty w swych przekonaniach oraz twierdzi, że pewne prawdy pozostają niezmienne, oraz nie podejmuje, w imię jakichś wyższych racji, z nimi dyskusji.
Taka postawa wynika z poczucia dostępu do Prawdy (jedynej i niepodważalnej)8, co doprowadza radykalnego konserwatystę do uznawania wyższości własnych racji w imię wyższych wartości, które mogą być interpretowane czy to jako wola Stwórcy, uniwersalne wyznaczniki etyczne ludzkiego postępowania, czy wreszcie — jako uniwersalny punkt oparcia, pozwalający trwać w przeświadczeniu, iż konserwatysta ma określone miejsce w świecie, wrogowie zaś są tworami przypadkowymi, rezultatem czyjegoś błędu, nie zasługującym na szacunek i dalszą egzystencję9 (np. łże-elity, mniejszości seksualnie).
Negacja rzeczywistości (np. III RP) radykalnego konserwatysty ma swe źródła zarówno w nostalgii za tym, co minęło, jak i w rozczarowaniu obecną sytuacją10. Zatem teraźniejszości przeciwstawiona jest przeszłość i tradycja, a cel przywrócenia tzw. starego porządku (np. państwa opiekuńczego) stawiany jest za punkt honoru, co staje się często pożywką do wystąpień demagogicznych.
Ciekawym także wydaje się fakt, że nawoływania PiS-u lub LPR-u do radykalizmu nie są postponowane czy dyskredytowane przez PO, a wręcz przeciwnie — aktorzy obecni na scenie politycznej prześcigają się w deklaracjach i sposobach szarpnięcia za cugle demokracji11.
Warto ponadto odnotować, iż obecna kultura polityczna rządzących posiada też elementy kultury paranoicznej takie, jak:
Według badań przeprowadzonych przez portal Wirtualna Polska w 2004 roku, rządzą nami: kapitał (tu zwłaszcza najbogatsi i najbardziej wpływowi biznesmeni), media oraz wielkie koncerny wydawców (przede wszystkim Agora) i kościół (jego hierarchowie)20. Te trzy elementy (grupy interesu) tworzą między sobą a oficjalnymi decydentami, jakimi są: prezydent, premier oraz parlamentarzyści, sieć powiązań, które są trudne do rozszyfrowania oraz scharakteryzowania przez obywateli naszego państwa.
Na tym tle łatwa do zrozumienia jest nostalgia za PRL-em, gdzie w sposób jawny i jednoznaczny rządy sprawowała partia, a strefy wpływów polityków były dobrze rozpoznawane i z łatwością charakteryzowane. Obecnie temu monolitowi przeciwstawiona jest przede wszystkim polityka kampanii21, którą można lapidarnie określić kolokwialnym sformułowaniem: po wyborach się zobaczy… Przy czym nie wiadomo, kto, ani co zobaczy po objęciu władzy.
W tym kontekście jeszcze bardziej niepokojące jest to, że Polacy nie wskazują na parlamentarzystów jako na tych, którzy sprawują władzę. Sądzę, że jest to dalsza konsekwencja niejawności w polityce, która z całą odpowiedzialnością jest wspierana przez media. Poza tym zamiast czytelnie sformułowanych wartości wyznawanych przez poszczególne partie oraz ich liderów, którzy po wyborach obejmują najwyższe stanowiska w państwie, mamy do czynienia z galimatiasem ideologicznym czy nawet więcej: z pragmatyzmem ukrytym pod płaszczykiem ideologii. Nie dziwi zatem fakt, że społeczeństwo jest politycznie apatyczne i nie wierzy w moc swego głosu wyborczego.
Na wyżej przedstawiony stan rzeczy wpływa kilka czynników, które są — moim zdaniem — pokłosiem przejścia od socjalizmu do kapitalizmu, a co za tym idzie: przekształceniem upaństwowionej własności we własność prywatną. Tymi czynnikami są:
© 2007 Małgorzata Zamojska
1 R. Kapuściński, Rwący nurt historii. Zapiski o XX i XXI wieku, Kraków 2007, ss. 10-11.
2 M. Żmigrodzki, M. Chmaj, Wstęp do teorii polityki, Lublin 2001, s. 102.
3 R. Skarzyński, Konserwatyzm, Warszawa 1998, s. 28.
4 Tamże, s. 28.
5 Termin użyty w rozumieniu Z. Baumana. Por. Tegoż, Płynna nowoczesność, Kraków 2006, ss. 5-25.
6 Zob. np. racjonalista.pl/kk.php/s,4675; courier.blog.onet.pl/1,DA2007-02,index.html; koliber.net/index/?action=show&object=article&id=2337.
7 Zob. np. sdpl.org.pl/index.php/ida/195/.
8 R. Skarzyński, dz. cyt., s. 28.
9 Tamże, s. 29.
10 Tamże.
11 K. B. Janowski, Wzorce uprawiania polityki a stan kultury politycznej Polaków, Warszawa 2005, s. 25.
12 R. S. Robins, J. M. Post, Paranoja polityczna. Psychopatologia nienawiści, Warszawa 1999, ss. 53-90.
13 Zob. M. Janicki, W. Władyka, Obywatele pierwszej kategorii, „Polityka” nr 17/18 z 28 kwietnia 2007, ss. 34-36.
14 Zob. A. Szostkiewicz, Kościół — ofiara IV RP, „Polityka” nr 17/18 z 28 kwietnia 2007, ss. 38-39.
15 Lapsus językowy w exposé Jarosława Kaczyńskiego trudno dziś odbierać jako żart.
16 Potwierdza to chociażby sytuacja rezygnacji Marka Jurka i powołanie na jego miejsce Ludwika Dorna. Por. komentarz: M. Czech, Zbrojny rozejm premiera, „Gazeta Wyborcza” nr 100 z 28-29 kwietnia 2007, s. 11.
17 Świadczy o tym chociażby zaproponowany model lustracji.
18 Przekłada się to także na używanie określeń takich jak: „racja stanu” czy „mocarstwowość”.
19 Jest to zachowanie bardzo znamienne zwłaszcza wobec naszych sąsiadów strategicznych, tzn. Niemiec i Rosji, z czego można dalej wyprowadzić wniosek, iż Polska jest teraz — podobnie jak w dwudziestoleciu międzywojennym — postrzegana jako położona między Rosją a Niemcami, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami geopolitycznymi tego stanu. Nasze członkostwo w UE oraz wszelkie korzyści oraz obowiązki z tego faktu płynące są natomiast — zdaje się — marginalizowane.
20 K. B. Janowski, Kto rządzi? W kręgu refleksji nad paradygmatem władzy, Warszawa 2006, ss. 12-14.
21 Sformułowanie R. Rorty’ego. Moim zdaniem w obecnych czasach powinniśmy politykę kampanii zastępować polityką ruchu, tzn. demokrację przedstawicielską zastąpić współuczestniczącą, skupioną na usuwaniu problemów, z którymi borykają się obywatele.
22 Cz. Mojsiewicz, Kultura polityczna elity rządzącej w Polsce (w przykładach z pierwszej połowy 90. lat XX w.), [w:] Etyka i polityka, red. E. M. Marciniak, T. Mołdawa, K. A. Wojtaszczyk. Warszawa 2001, s. 111.
23 M. Karwat, Sztuka manipulacji politycznej, Toruń 2001, ss. 214-215. Manipulację rozumiem za autorem jako działanie z ukrytymi intencjami, które ma przynieść korzyści działającemu, a straty przedmiotowi działania.
24 Por. D. Waniek, Kompromis w praktyce państwa demokratycznego a etyka przywódców, [w:] Etyka i polityka, dz. cyt., ss. 55-58.
25 K. B. Janowski, Kościół katolicki w Polsce, Warszawa 2006, passim.
26 Cz. Mojsiewicz, dz. cyt., s. 114.
27 S. Dziabała, Refleksje o polityce i moralności oraz o ich przejawach w Polsce w nurcie filozofii marksistowskiej, [w:] Etyka i polityka, dz. cyt., s. 348.
verte.art.pl > Myśl > Eseje > Kultura polityczna — kultura paranoiczna?
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski