> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№53 listopad 2008

Kwestia praw człowieka w nauczaniu oraz działalności Benedykta XVI Małgorzata Zamojska

Joseph Ratzinger wybrany na Stolicę Piotrową 19 kwietnia 2005 roku po ponad trzech latach od rozpoczęcia swojej posługi papieskiej może być — w moim przekonaniu — uznany za godnego kontynuatora misji Jana Pawła II, określanego ze względu na specyfikę swojej działalności papieżem praw człowieka.

Głównym celem niniejszego eseju jest analiza najbardziej znamiennych działań oraz tekstów Benedykta XVI, które w sposób bezpośredni odnoszą się do zagadnienia praw człowieka, zwłaszcza w kontekście ich poszanowania oraz ochrony. Pobocznym celem jest wskazanie na konteksty, w których wielki przyjaciel Jana Pawła II odwołuje się lub nawiązuje do spuścizny swego znamienitego poprzednika, oraz wykazanie różnic w postrzeganiu przez Jana Pawła II oraz Benedykta XVI znaczenia praw człowieka w życiu współczesnych społeczeństw.

Jan Paweł II jest postrzegany przez ogół przede wszystkim jako ekumenista, ale i obrońca ludzkiej godności. Z tym tematem — jak zauważa w swym wykładzie o. Maciej Zięba — łączy się także działalność papieża na rzecz obrony praw człowieka. W dalszej części swych rozważań sugeruje on, iż: w świadomości europejskiej problem praw człowieka uwikłany jest w kontekst rewolucji francuskiej, która przeciwstawiła postulaty o przestrzeganie praw człowieka ewangelii i kościołowi. Mało kto — co z naciskiem podkreśla o. Zięba — jednak pamięta, iż zarówno Akademia Krakowska, jak i Akademia w Salamance, a także Paweł III w połowie wieku XVII podejmowali rozważania na te tematy. Także dla Jana Pawła II było oczywistością, że kościół musi bronić praw człowieka. Przedstawiciel świata anglosaskiego, sir Michael Howard stwierdza, że wiek dwudziesty był świadkiem dwóch rewolucji. Jedna to bolszewicka, która już się skończyła i wypaliła, i druga — kiedy to kościół katolicki stał się największym na świecie instytucjonalnym obrońcą praw człowieka, co było szokiem dla świata protestanckiego, gdyż tej wspólnocie kościół katolicki kojarzył się dotąd jedynie z nietolerancją, opresywnością i feudalizmem. Natomiast pokłosiem zmiany myślenia społeczeństw protestanckich o kościele było np. nawiązanie [za czasów trwania pontyfikatu Jana Pawła II] stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską przez Szwecję czy też Stany Zjednoczone. W konsekwencji Stolica Apostolska została uznana za partnera w rozmowach międzynarodowych o prawach człowieka [podkreślenie moje — MZ].1

Kontekst historyczny oraz wielkie dokonania Jana Pawła II w dziedzinie nawiązania dialogu o prawach człowieka obligują Benedykta XVI do wzięcia na siebie odpowiedzialności za godne kontynuowanie rozpoczętej przez papieża-Polaka misji, która — jak mogliśmy się przekonać z wypowiedzi o. Macieja Zięby — jest misją rozpoczętą przez kościół katolicki przed wiekami. Zatem ani Jan Paweł II, ani tym bardziej Benedykt XVI nie mogą być postrzegani jako prekursorzy w podejmowaniu tego ważkiego tematu. Tym niemniej dzięki ich wysiłkom Watykan jest nie tylko teoretycznym prawodawcą, ale równorzędnym partnerem w dialogu o prawach człowieka na płaszczyźnie międzynarodowej.

Ponadto wszelkie działania na rzecz obrony poszczególnych praw człowieka podejmowane przez głowę kościoła mają na celu po pierwsze — uwrażliwienie wiernych oraz uświadomienie im ważności tematu poszanowania praw człowieka dla kwestii np. utrzymania pokoju na świecie, po drugie — scedowanie na nich, jako chrześcijan, obowiązku bezwzględnej ochrony wspomnianych praw, tzn. np. prawa do życia (zakaz aborcji), prawa do wolności (w znaczeniu negatywnym, gdyż ani Jan Paweł II, ani Benedykt XVI nie potępia(ł) liberalizmu), prawa do godnego życia.

Benedykt XVI podkreśla wręcz, iż za wzorcowy dokument, który w sposób zgodny z doktryną kościoła katolickiego określa oraz interpretuje poszczególne prawa człowieka, można uznać Powszechną Deklarację Praw Człowieka ONZ z 1948, do której odwołuje się bezpośrednio w swych licznych przemówieniach, a nawet w publikacjach2. Jak podkreśla — Powszechna Deklaracja Praw Człowieka — podpisana przez niemal wszystkie kraje świata w 1948 roku, po straszliwym doświadczeniu drugiej wojny światowej — wyraża w sposób pełny nawet w swoim tytule świadomość, że prawa ludzkie (z których podstawowe jest prawo do życia) należą do człowieka z natury, i że państwo je uznaje, ale nie przydziela, oraz że prawa te należą do wszystkich ludzi jako ludzi, a nie ze względu na ich drugorzędne cechy, które inni mieliby prawo określać według własnego uznania. Zrozumiałe jest więc, że jeśli państwo uzurpuje sobie prawo do określania, komu należne są prawa, a komu nie, i jeśli w konsekwencji daje niektórym moc gwałcenia podstawowego prawa do życia innych, zaprzecza ideałowi demokracji [podkreślenie moje — MZ], na który nieustannie się powołuje, oraz narusza te same fundamenty, na których się opiera. Akceptując bowiem pogwałcenie prawa najsłabszego, akceptuje także, że prawo siły przeważa nad siłą prawa3. By skutecznie chronić prawo do życia, potrzebny jest zatem jednoznaczny zakaz aborcji, gdyż po pierwsze — każda osoba od początku wymaga szacunku moralnego, po drugie — tam, gdzie mamy do czynienia z konfliktem wartości, tzn. z koniecznością wyboru ochrony prawa do wolności osoby dorosłej, a ochroną życia poczętego, tam zawsze winno wygrać prawo do życia, jako fundamentalne i niezbywalne. Jak dodaje Benedykt XVI: nikt nie zaprzecza, że niekiedy decyzja o dokonaniu aborcji jest podejmowana w obliczu konkretnej, bardzo dramatycznej sytuacji życiowej. Tym niemniej korzystanie z tego prawa [do wolności] wiąże się z utratą życia niewinnej istoty ludzkiej, której prawa nawet nie są brane pod uwagę (…) Prawa jednych są tworzone poprzez odmowę podstawowego prawa do życia innych. Każda legalizacja aborcji zakłada ideę, że to siła buduje prawo4.

W powyższych rozważaniach Benedykt XVI jest godnym kontynuatorem myśli Jana Pawła II. Zwłaszcza w aspekcie podtrzymywania mocnej koncepcji prawdy, którą przekuł w działanie jego poprzednik. Istnienie owej mocnej koncepcji prawdy jest odpowiedzią na współczesny relatywizm oraz próby tłumaczenia, iż prawa człowieka są zależne od kultury czy kontekstu historycznego. Benedykt XVI — podobnie jak Jan Paweł II — odrzuca relatywizm. W kontekście konieczności ochrony prawa do życia pisze: Uznanie sakralnego charakteru życia ludzkiego i jego nietykalności bez żadnych wyjątków nie jest więc niewielkim problemem lub kwestią, którą można uznać za względną, podporządkowaną pluralizmowi opinii obecnych we współczesnym społeczeństwie5. Ponadto ochrona życia poczętego jest — według obecnego papieża — istotnym warunkiem, aby możliwe było życie społeczne godne tego imienia [podkreślenie moje — MZ]6, a pogwałcenie prawa do życia skutkuje tym, że człowiek nieuchronnie gubi także własną tożsamość7.

Postulat papieża o ochronę istot nienarodzonych, jednoznaczny zakaz aborcji, konieczność poszanowania podstawowego — w jego przekonaniu — prawa do życia najsłabszych jednostek w społeczeństwie, nie jest głosem histerycznym, jaki słyszymy z ust działaczy Ligi Polskich Rodzin. Argumenty Benedykta XVI nie mają także nic wspólnego z retoryką dziennikarzy prasy ultrakatolickiej („Nasz Dziennik”, „Gość Niedzielny”). Choć ochrona prawa do życia jest obowiązkiem każdego chrześcijanina, to brak w pismach obecnego papieża obskuranckich odwołań do grzechu, kary czy chęci potępienia winnych. Benedykt XVI wierny mocnej koncepcji prawdy Jana Pawła II z wielką delikatnością sugeruje, iż szacunek dla osoby, w myśl rozstrzygnięć personalizmu katolickiego, skutkuje niczym innym jak możliwością życia społecznego w ogóle, tzn. życia społecznego godnego miana „społeczne” w szczególności. Zdaje się, iż w tym miejscu obecny papież sugeruje, że altruizm, tzn. dbałość o innych właśnie, także o ochronę ich podstawowych praw, sprawia, że człowiek nie jest samotny i bierny. To, że uznaje on prawo do życia innych za ważniejsze od jego wolności indywidualnej, tworzy społeczeństwo. Bez akceptacji tej prawdy nie mamy do czynienia ze społeczeństwem, ale ze zbiorem zatomizowanych, osobnych, samotnych, niezdolnych do jakiejkolwiek interakcji jednostek.

Z pism Benedykta XVI jednoznacznie wynika, że prawo do życia uznaje on za to, które sytuuje się ponad innymi ważnymi prawami człowieka. Przy czym papieska wizja nie ogranicza się jedynie do tego rozstrzygnięcia, ale obejmuje liczne inne kwestie. Warto podkreślić, że o prawach człowieka oraz konieczności ich przestrzegania mówił papież podczas tegorocznej pielgrzymki do Stanów Zjednoczonych, mam tu na myśli wizytę w siedzibie generalnej ONZ w Nowym Jorku, która miała miejsce 5 maja 2008 roku.

W swym przemówieniu Benedykt XVI podkreślił przede wszystkim szczególną rolę ONZ w misji stania na straży przestrzegania praw człowieka. Ponadto w swym przemówieniu przywołał postać Francisco de Vittorii, dominikanina, przedstawiciela scholastycznej szkoły z Salamanki, uważanego za ojca prawa międzynarodowego z tego względu, iż prawo stanowione posiada sens wyłącznie wówczas, gdy znajduje swe zakorzenienie w uniwersalnym prawie moralnym, tzn. prawie naturalnym, regulującym stosunki nie tylko, między pojedynczym ludźmi, ale i pomiędzy narodami (ius gentium).

Jak podkreślił: prawo naturalne przeżywa w XX wieku swój renesans — w oparciu o nie orzekają sądy karzące nazistowskich zbrodniarzy, a politycy chrześcijańscy stają się propagatorami procesów integracyjnych, mających na celu międzynarodową ochronę norm ius gentium (stworzenie pierwocin EU).

Jednak — co warto podkreślić — w pierwszej kolejności obowiązek obrony prawa naturalnego spoczywa na suwerennych państwach. Dopiero wówczas, gdy nie są one w stanie wywiązać się z niego, gdy dochodzi do rażącego pogwałcenia godności osoby ludzkiej albo poważnego zagrożenia dla pokoju i stabilizacji ładu międzynarodowego, zgodnie z zasadą pomocniczości prawo do ingerencji ma wspólnota reprezentowana np. przez ONZ. Na tej organizacji globalnej właśnie spoczywa zadanie realizacji zadań lub rozwiązywania problemów przekraczających możliwości suwerennych państw.

W dalszej części swego przemówienia Ojciec Święty odniósł się do wspomnianej już Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 1948, będącej również swoistym programem działalności ONZ. Papież — posiłkując się nią — starał się przedstawić właściwą wizję praw człowieka. Nie można ich — jego zdaniem — sprowadzić wyłącznie do zespołu uchwalanych przez ustawodawców norm zredukowanych do poziomu subiektywnej decyzji ustawodawczej, bądź projekcji postulowanej przez jednostkę. Prawa człowieka, jeżeli mają być przestrzegane, muszą wiązać się z moralnym imperatywem uszanowania godności drugiego człowieka w myśl zasady: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Przestrzeganie praw człowieka to swoisty obowiązek każdej jednostki. A ochrona prawa do życia, wolności i własności jest nierozerwalnie związana z zakazem zabijania, zagarniania cudzego mienia i nakazem miłości bliźniego.

Na zakończenie Ojciec Święty szczególną uwagę poświęcił problematyce dialogu między religiami oraz ważkiej kwestii wolności religijnej. Postulowanej wolności religijnej nie można sprowadzać — według niego — do relatywizmu. Należy ją raczej traktować jako wyzwanie do poszukiwania prawdy.

Warto zwrócić uwagę, że ten fragment papieskiego przemówienia jest w szczególny sposób adresowany do muzułmanów i do zwolenników laicyzmu. Od pierwszych domaga się szacunku dla wolności, bez której przyjęcie prawdy jest moralnie bezwartościowe (już papież Innocenty IV potępił nawracanie na siłę jako pozbawione sensu i obraźliwe dla Boga). Praktyka wielu państw muzułmańskich zdaje się zapominać, że człowiek winien cieszyć się wolnością religijną, gdyż tylko jako wolny i rozumny podmiot może otworzyć się na działanie łaski. A jego podmiotowość musi być uznana przez wszystkie cywilizacje i kultury.

Z kolei od zwolenników laicyzmu papież domagał się szacunku religii, która powinna posiadać prawo wpływania na życie publiczne. Jak podkreślał — przedstawiciele sekularyzmu odmawiają jej tego prawa, gwałcąc w ten sposób autentyczną wolność religijną.

Wskazując na ten współczesny problem, papież zaproponował całkiem odmienny sposób rozumienia wolności religijnej, która wiązałaby się z podmiotowym charakterem osoby ludzkiej i jej prawem do poszukiwania prawdy, a także możliwości jej głoszenia. Wolność religijna jest wyłącznie środkiem (a nie celem) do poszukiwania prawdy i publicznego jej wyrażania. Według papieża, to właśnie ONZ winno stać na straży tak rozumianej wolności religijnej, która z kolei nie może być ideologizowana, co jest czynione powszechnie przez dziedziców rewolucji francuskiej i realizowane przez państwa laickie (np. Francję), które promują agresywną zasadę tolerancji8.

Do problematyki praw człowieka (zwłaszcza prawa do życia oraz wolności religijnej) nawiązywał również Benedykt XVI w orędziu na światowy dzień pokoju 1 stycznia 2007 roku9. W tym kontekście uzupełnił on swoje rozważania, zdecydowanie przeciwstawiając się wszelkim przejawom dyskryminacji, gdyż pisał: niedostateczne poświęcanie uwagi sytuacji kobiety wprowadza do porządku społecznego elementy niestabilności. Mam na myśli wykorzystanie kobiet, traktowanych jak przedmioty, a także wielorakie formy braku poszanowania ich godności; mam na myśli również — w innym kontekście — rozmaite wizje antropologiczne utrzymujące się w niektórych kulturach, w których pozycja kobiety jest mocno podporządkowana woli mężczyzny, czego konsekwencją są sytuacje krzywdzące dla jej osobowej godności i stanowią przeszkodę w korzystaniu z podstawowej wolności. Nie można się łudzić, że będzie zagwarantowany pokój, dopóki nie zostaną przezwyciężone również te formy dyskryminacji, które godzą w godność osobistą, wpisaną przez Stwórcę w każdą istotę ludzką10.

W dalszym fragmencie swego orędzia podkreśla, iż prawdziwy i stabilny pokój zakłada poszanowanie praw człowieka. (…) Tylko wówczas, gdy prawa człowieka są zakorzenione w obiektywnych wymogach natury danej mu przez Stwórcę, można wykazać słuszność przyznawanych mu praw, bez obawy, że zostaną zanegowane. (…) Świadomość, że istnieją niezbywalne prawa ludzkie związane ze wspólną naturą ludzi, stała się podstawą do sformułowania humanitarnego prawa międzynarodowego, którego państwa muszą przestrzegać również w przypadku wojny. (…) Wojna jest zawsze porażką wspólnoty międzynarodowej i poważną przegraną ludzkości. Kiedy mimo wszystko do niej dochodzi, trzeba chronić przynajmniej istotne zasady humanitarne i podstawowe wartości wszelkiego cywilizowanego współżycia, ustanawiając normy postępowania ograniczające jak najbardziej powodowane przez nią straty i sprzyjające łagodzeniu cierpień ludności cywilnej i wszystkich ofiar konfliktów11.

W swym przemówieniu papież — poza bezpośrednim odwołaniem się do problematyki praw człowieka — nawiązał także do bieżących kwestii wymagających rozwiązania na płaszczyźnie międzynarodowej, takich jak: walka z nowoczesnymi przejawami terroryzmu, konieczność ograniczenia zasobów broni atomowej oraz postulat zapobiegania deficytowi energetycznemu.

Refleksja Benedykta XVI nad problematyką praw człowieka nie jest jedynie teoretyczna. Dowodem na to jest przemówienie oraz sama wizyta w obozie Auschwitz-Birkenau podczas pielgrzymki do Polski w 2006 roku. Papież, podkreślając pozytywne zjawisko tego, że sam były obóz koncentracyjny, jak i przestrzeń Oświęcimia, stają się miejscami wielu różnorodnych inicjatyw obywatelskich, jednocześnie ze swoistą bezradnością podkreślał: Mówić w tym miejscu kaźni i niezliczonych zbrodni przeciwko Bogu i człowiekowi, niemających sobie równych w historii, jest rzeczą prawie niemożliwą — a szczególnie trudną i przygnębiającą dla chrześcijanina, dla papieża, który pochodzi z Niemiec. W miejscu takim jak to, brakuje słów, a w przerażającej ciszy serce woła do Boga: Panie, dlaczego milczałeś? Dlaczego na to przyzwoliłeś? W tej ciszy chylimy czoło przed niezliczoną rzeszą ludzi, którzy tu cierpieli i zostali zamordowani. Cisza ta jest jednak głośnym wołaniem o przebaczenie i pojednanie, modlitwą do żyjącego Boga, aby na to nie pozwolił nigdy więcej12.

Być może sama koncepcja Benedykta XVI, której głównym postulatem jest uznanie ważnej roli praw człowieka w życiu zarówno jednostki, jak i całego społeczeństwa, ma zapobiec podobnym tragediom, wobec których można jedynie zamilknąć?

Na straży przestrzegania praw człowieka stoi nie tylko sam papież, ale i sugestywnie zachęca do tego wszystkich chrześcijan, chcących aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym. Ponadto w swej spójnej wizji poczesne miejsce wyznacza Organizacji Narodów Zjednoczonych, która ogłaszając w 1948 roku Powszechną Deklarację Praw Człowieka uznała za swoje podstawowe zadanie ich promocję. Tę deklarację uważa się za swego rodzaju zobowiązanie moralne przyjęte przez całą ludzkość. Jest w tym głęboka prawda, zwłaszcza gdy przyjmuje się, że prawa opisane w Deklaracji mają podstawę nie w zwyczajnej decyzji zgromadzenia, które je uchwaliło, ale w samej naturze człowieka i jego niezbywalnej godności osoby stworzonej przez Boga. Jest zatem ważne, aby Organizmy międzynarodowe nie traciły z pola widzenia naturalnego fundamentu praw człowieka. Pozwoli im to uniknąć ryzyka, niestety wciąż istniejącego, że przyjmą tylko pozytywistyczną interpretację owych praw. Ta ewentualność wystawiłaby na szwank autorytet Organizmów międzynarodowych, niezbędny by pełnić rolę obrońcy fundamentalnych praw osoby i narodów, co jest głównym uzasadnieniem ich istnienia i działania [W odniesieniu do tej kwestii Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje surowe i precyzyjne kryteria: por. 2307-2317]13.

W kontekście powyższych rozważań można postawić tezę, iż działania oraz nauczanie Benedykta XVI stanowią swoisty komentarz do Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ z grudnia 1948 roku, gdyż z treści jej preambuły wynika, iż: 1) uznanie przyrodzonej godności oraz równych i niezbywalnych praw wszystkich członków wspólnoty ludzkiej jest podstawą wolności, sprawiedliwości i pokoju świata, 2) nieposzanowanie i nieprzestrzeganie [tych wartości] doprowadziło do aktów barbarzyństwa, które wstrząsnęły sumieniem ludzkości, 3) za najwznioślejszy cel ludzkości uznaje się dążenie do zbudowania takiego świata, w którym ludzie korzystać będą z wolności słowa i przekonań oraz z wolności od strachu i nędzy, 4) konieczne jest określenie praw człowieka przez przepisy prawa, 5) jednakowe rozumienie tych praw i wolności ma olbrzymie znaczenie dla ich pełnej realizacji, 6) konieczne jest popieranie rozwoju przyjaznych stosunków między narodami oraz solidarne dążenie do realizacji treści deklaracji, 7) przestrzeganie artykułów Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka uznaje się za najwyższy cel wszystkich ludzi i narodów.

Za taki komentarz do fragmentu preambuły Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ może uchodzić zarówno częste podkreślanie przez Benedykta XVI podmiotowości człowieka oraz postulat szacunku dla jego osoby. Ponadto w cytowanym już orędziu na światowy dzień pokoju z 1 stycznia 2007 roku mówi: U źródeł wielu napięć zagrażających pokojowi są niewątpliwie liczne niesprawiedliwe nierówności, wciąż jeszcze będące dramatem w świecie. Wśród nich szczególnie zdradliwe są, z jednej strony, nierówności w dostępie do podstawowych dóbr, jak pożywienie, woda, mieszkanie, opieka zdrowotna, z drugiej zaś utrzymujące się nierówności pomiędzy mężczyzną i kobietą w egzekwowaniu fundamentalnych praw ludzkich. Uznanie zasadniczej równości ludzi, wynikającej ze wspólnej im transcendentnej godności, stanowi niezwykle ważny element budowania pokoju. Równość na tym poziomie jest zatem dobrem wszystkich, wpisanym w ową „gramatykę” naturalną, którą daje się odczytać z Bożego zamysłu stworzenia; dobrem, które jej nie może ignorować bądź lekceważyć, gdyż wywołałoby to poważne skutki będące zagrożeniem dla pokoju. Wielka nędza, jaką cierpią liczne populacje, szczególnie na kontynencie afrykańskim, prowadzi do gwałtownego wyrażania roszczeń, co stanowi straszliwą ranę zadaną pokojowi14.

Z kolei podobnie dosłownym nawiązaniem do drugiego fragmentu wspomnianej preambuły jest cytowane wcześniej przemówienie wygłoszone podczas wizyty w obozie Auschwitz-Birkenau.

Podobnie postulat deklaracji, mówiący o potrzebie budowania świata, w którym ludzie korzystać będą z wolności słowa i przekonań oraz z wolności od strachu i nędzy, natychmiast nasuwa na myśl koncepcję wolności religijnej Benedykta XVI, tak różnej od koncepcji laickiej. Czy bowiem wolność religijna nie jest w tym kontekście rozumiana przez papieża jako wolność słowa, prawo do publicznego głoszenia swych przekonań religijnych bez naruszania wolności innych, tzn. bez potrzeby skazywania ich na cierpienie strachu i nędzy?

Dla Benedykta XVI w pełni zrozumiałe jest również, iż konieczne jest zarówno określenie praw człowieka przez przepisy prawa, jak i jednakowe rozumienie tych praw i wolności. Prawo winno być konstruowane w oparciu o neotomistyczny personalizm, a nie pozytywistyczny indywidualizm, co zauważa w wystąpieniu na forum ONZ. Kluczem zaś do jednakowego rozumienia tych — skonstruowanych już — praw czyni podmiotowość jednostki ludzkiej, która to kategoria jest według niego uniwersalna i podobnie rozumiana. Wszystkie te zastrzeżenia poczynione zarówno w preambule deklaracji, jaki i w pismach papieża mają bowiem olbrzymie znaczenie dla pełnej realizacji postawionych wyżej celów. Jednak nie wystarczą one, jeśli nie będziemy wspierać procesów tworzenia się przyjaznych stosunków między narodami oraz wspierać ich w solidarnym dążeniu do realizacji treści deklaracji, której przestrzeganie uznaje się — jednogłośnie — za najwyższy cel wszystkich ludzi i narodów.

Jak widać z powyższych rozważań, realizacja treści Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ jest ważna nie tylko dla poszczególnych państw, jako podmiotów w polityce międzynarodowej, nie tylko dla wspólnot, jakie owe państwa zdążyły między sobą stworzyć, ale i dla głowy kościoła katolickiego. Można zatem z całą odpowiedzialnością powiedzieć, iż dla treści świeckiego dokumenty znalazł on ugruntowanie i uzasadnienie teologiczne, co sprawia, że jego nauczanie jest nowoczesne, wszechstronne oraz bardzo zaangażowane w bieżące problemy społeczne i polityczne, które stara się rozwiązać w sposób rzetelny, a zarazem atrakcyjny dla współczesnego człowieka.

Ów współczesny człowiek jest w centrum jego zainteresowań. Widać zatem wyraźnie, że Benedykt XVI idzie drogą wyznaczoną przez Jana Pawła II, często odwołując się do spuścizny swego poprzednika dla uzasadnienia poszczególnych tez swego nauczania. Jednak po trzech latach pontyfikatu można powiedzieć, iż problematyka praw człowieka — jedna z wielu kwestii w wielowątkowym nauczaniu papieża Polaka — u Benedykta XVI zajmuje miejsce centralne. Studiując jego pisma ma się bowiem wrażenie, iż mimo że papież dotyka wielu problemów, prawie zawsze stara się nawiązać do przynajmniej jednego z wątków przedstawionej w niniejszym eseju koncepcji15.

Zdaje się, iż troska o rozpowszechnienie swojej wizji wynika ze świadomości, iż prawa człowieka są łamane, nawet w świecie chrześcijańskim. Dlatego współczesne społeczeństwo jest postrzegane przez Benedykta XVI jako biblijny syn marnotrawny, który zbłądziwszy, popełniwszy wiele błędów, jednak wraca na łono rodziny i zostaje przyjęty przez wyrozumiałego ojca16. Współczesny świat, który — według papieża — jest w kryzysie, zapomniał o konieczności przestrzegania praw człowieka, odstąpił nie tylko od przykazań Bożych, ale i nie waha się łamach prawa stanowionego. Współczesny świat błądzi, ale Benedykt XVI — niczym dobry ojciec z ewangelicznej przypowieści — nie odwraca się od niego, przyjmuje go takim, jakim jest. Misja Benedykta XVI to zatem cierpliwe czekanie na możliwość realizacji wizji powszechnego przestrzegania praw człowieka na świecie.

Czy owa wizja ma szansę się urzeczywistnić? Sądzę, że Benedykt XVI jest o tym głęboko przekonany, gdyż według niego przestrzeganie praw człowieka jest nie tylko obowiązkiem każdego chrześcijanina, ale w wymiarze uniwersalnym ma być dawaniem ludzkiej odpowiedzi na Bożą miłość17.

Jak pisze w dalszej części swej pierwszej encykliki, określając rolę kościoła w przestrzeganiu praw człowieka: Sprawiedliwy porządek społeczeństwa i państwa jest centralnym zadaniem polityki. Państwo, które nie kierowałoby się sprawiedliwością, zredukowałoby się do wielkiej bandy złodziei (…). I dodaje w odniesieniu do kwestii roli państwa oraz roli kościoła w społeczeństwie: Państwo nie może narzucać religii, ale musi zagwarantować jej wolność i pokój pomiędzy wyznawcami różnorakich religii; Kościół jako społeczny wyraz wiary chrześcijańskiej, ze swej strony, ma swoją niezależność i na bazie wiary żyje w formie wspólnotowej, którą państwo powinno respektować. Obie sfery są rozdzielone, ale pozostają zawsze we wzajemnej relacji18.

Ta wzajemna relacja jest konieczna dlatego, że celem każdej polityki państwa jest sprawiedliwość. Przy czym politycy zawsze niezależnie od kontekstu historycznego i kulturowego stają bezradni wobec następujących pytań: jak realizować sprawiedliwość tu i teraz? To zaś pytanie zakłada inne, bardziej radykalne: co to jest sprawiedliwość?19. W tym miejscu — jak przekonuje Benedykt XVI — stykają się polityka i wiara. Bowiem pomaga rozumowi ludzkiemu rozpoznawać to, co jest sprawiedliwe. Zatem pomaga też w realizacji jasno określonego głównego celu polityki państwa. Warto zaznaczyć, że kościół — według papieża — nie ma bezpośrednio partycypować we władzy ani narzucać tym, którzy nie podzielają wiary, perspektyw i sposobów zachowania, które do niej przynależą20.

Papież uważa, że ta misja, którą powierza kościołowi, nie jest polityczna, ale ma służyć dobru ludzkości. Zatem sugeruje, iż kościół nie powinien ani stawać na miejscu państwa, ani podejmować walki politycznej. Nie może jednak również pozostawać na marginesie w walce o sprawiedliwość21. Jest zobowiązany do tzw. posługi miłości (caritas), która jest niezbędna nawet w najbardziej sprawiedliwym społeczeństwie, gdyż zawsze w tym społeczeństwie będzie istniał obok nas człowiek. Zawsze — jak pisze Benedykt XVI — będzie istniało cierpienie, które potrzebuje pocieszenia i pomocy. Zawsze będzie samotność. Zawsze będą sytuacje materialnej potrzeby, w których konieczna jest pomoc w duchu konkretnej miłości bliźniego22.

Z kolei państwo, które stara się za wszelką cenę uporać ze wszystkimi problemami, w końcu staje się machiną biurokratyczną. Zatem nie państwo, które ustala i panuje nad wszystkim, jest tym, którego potrzebujemy, ale państwo, które dostrzeże i wesprze, w duchu pomocniczości, inicjatywy podejmowane przez różnorakie siły społeczne, łączące w sobie spontaniczność i bliskość z ludźmi potrzebującymi pomocy23.

Kościół od wieków realizuje wspomniane cele za pomocą różnorodnych akcji charytatywnych. Jednak wsparcie materialne, które on daje, nie jest jedynym. Udziela bowiem także wsparcia duchowego. Dzięki temu Kościół, nie angażując się bezpośrednio w politykę, działa na rzecz sprawiedliwej organizacji państwa i społeczeństwa.

Zatem kształtowanie sprawiedliwych struktur nie jest bezpośrednim zadaniem Kościoła. Zadanie Kościoła w tym zakresie jest pośrednie, polega ono bowiem na pomocy w tworzeniu sprawiedliwych struktur. Z kolei — jak przekonuje Benedykt XVI — bezpośrednie działania na rzecz sprawiedliwego porządku społecznego jest natomiast właściwe wiernym świeckim. Jako obywatele państwa są powołani do osobistego uczestnictwa w życiu publicznym. (…) Misją wiernych świeckich jest zatem kształtować właściwie życie społeczne, respektując jego uprawnioną autonomię i współpracując z innymi obywatelami zgodnie z ich kompetencjami i odpowiedzialnością. Choć specyficzne wyrazy kościelnej caritas nie mogą mieszać się z działalnością państwa, pozostaje prawdą, że powinna ona ożywiać całą egzystencję wiernych świeckich, a więc także ich aktywność polityczną, traktowaną jako „miłość społeczną”24.

Podsumowując, należy wskazać na główne elementy koncepcji praw człowieka, które daje się wyróżnić po trzech latach trwania pontyfikatu Benedykta XVI. Po pierwsze można w tym kontekście zauważyć zaskakujący fakt, iż problem praw człowieka jest — jak na razie — centralnym problemem nauczania papieskiego, wokół którego zorganizowana jest dalsza refleksja papieska.

Po drugie refleksja ta czerpie ze spuścizny Jana Pawła II, zwłaszcza w zakresie wykorzystania mocnej koncepcji prawdy oraz priorytetu ochrony ludzkiej godności. Poza tym jednak Benedykt XVI wzbogaca swój dialog na temat praw człowieka o elementy świeckie, np. wykorzystuje do rozważań teologicznych Powszechną Deklarację Praw Człowieka ONZ z 1948 roku, przyczyniając się do tego, iż dyskusja o prawach człowieka przestaje być hermetyczna, ale staje się dyskursem ogólnospołecznym, który ma obowiązek dotyczyć wszystkich ludzki, nie tylko katolików.

Po trzecie Benedykt XVI wzbogaca dyskusję na temat praw człowieka o przekonującą — moim zdaniem — definicję wolności religijnej, która ma wiele wspólnego z wolnością słowa oraz możliwością nieskrępowanej ekspresji swoich przekonań. Ponadto papież jest zdecydowanym przeciwnikiem wszelkich przejawów dyskryminacji, zwłaszcza płciowej, stojąc jednak twardo na stanowisku, iż prawo do życia jest fundamentalnym prawem każdej istoty ludzkiej. Jeśli zatem mamy do czynienia z konfliktem dwóch wartości, np. prawa do życia i wolności indywidualnej, to każdy jest zobowiązany do ochrony życia za cenę uszczuplenia swej wolności. Oznacza to tym samym, że papież jest nieustępliwym przeciwnikiem aborcji. Jednak uzasadnienie tego zakazu jest rozumowe, niemal zdroworozsądkowe. Nie ma zatem nic wspólnego z propagandą ultrakatolicką, która szaleje zawsze przy dyskusjach parlamentarnych oraz publicznych na temat warunków, w których aborcja czy też eutanazja mogłyby być dopuszczalne.

Na zakończenie należy podkreślić, że Benedyktowi XVI zależy na tym, by nie tylko każdy chrześcijanin, ale i każda jednostka, niezależnie od wyznawanej religii, uznała respektowanie praw człowieka za swój obowiązek. Wynika z tego, że przestrzeganie prawa człowieka jest dla papieża fundamentem, na którym można budować sprawiedliwe i nowoczesne społeczeństwo.

© 2008 Małgorzata Zamojska

Bibliografia

Wydawnictwa zwarte

  • J. Ratzinger (Benedykt XVI), Europa Benedykta w kryzysie kultur, Wyd. Święty Paweł, Częstochowa 2005
  • J. Ratzinger (Benedykt XVI), Jezus z Nazaretu. Od chrztu w Jordanie do Przemienienia, cz. 1, Wyd. M, Kraków 2007

Strony internetowe

1 Przytoczona wypowiedź o. Macieja Zięby OSB stanowi część wykładu inaugurującego Ogólnopolską Konferencję Naukową pt. „Jan Paweł II i Europa”, która miała miejsce 29 V 2008, a jej organizatorem był Instytut Politologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

2 Zob. np. J. Ratzinger, Europa Benedykta w kryzysie kultur, Częstochowa 2005, s. 83; przemówienie Benedykta XVI na forum Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych ONZ wygłoszone 5 V 2008: papiez.wiara.pl/?grupa=6&art=1208554725&dzi=1175598824.

3 J. Ratzinger, Europa Benedykta w kryzysie kultur, Częstochowa 2005, s. 83-84.

4 Tamże, s. 82-83.

5 Tamże, s. 78.

6 Tamże.

7 Tamże, s. 79.

8 Por. streszczenie przemówienia Benedykta XVI wygłoszonego na forum ONZ 5 V 2008: opusdei.pl/art.php?p=27635; pełen tekst przemówienia papieża: papiez.wiara.pl/?grupa=6&art=1208554725&dzi=1175598824.

9 Por. vatican.va/holy_father/benedict_xvi/messages/peace/documents/hf_ben-xvi_mes_20061208_xl-world-day-peace_pl.html.

10 Tamże.

11 Tamże.

12 Przemówienie Benedykta XVI podczas wizyty w Polsce w obozie Auschwitz-Birkenau, 28 V 2006: vatican.va/holy_father/benedict_xvi/speeches/2006/may/documents/hf_ben-xvi_spe_20060528_auschwitz-birkenau_en.html.

13 Por. vatican.va/holy_father/benedict_xvi/messages/peace/documents/hf_ben-xvi_mes_20061208_xl-world-day-peace_pl.html.

14 Por. Tamże.

15 Zob. poszczególne orędzia Benedykta XVI na Dzień Pokoju (1 stycznia): vatican.va.

16 Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu. Od chrztu w Jordanie do Przemienienia, cz. 1, Kraków 2007, s. 174-181.

17 Tenże, Encyklika Deus caritas est: vatican.va/holy_father/benedict_xvi/encyclicals/documents/hf_ben-xvi_enc_20051225_deus-caritas-est_pl.html.

18 Tamże.

19 Tamże.

20 Tamże.

21 Tamże.

22 Tamże.

23 Tamże.

24 Tamże.

verte.art.pl > Myśl > Eseje > Kwestia praw człowieka w nauczaniu oraz działalności Benedykta XVI

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski