Z cyklu „Czytając Baumana”:
W twórczości Zygmunta Baumana metafora, o czym wie każdy czytelnik jego licznych prac, odgrywa rolę zasadniczą. Stanowi ona niejako klucz do zrozumienia hermeneutyki socjologicznej, jako strategii poznawczej opracowanej i stosowanej od lat przez autora.
Teksty Baumana są gęste od metaforyki, wyszukanej i zupełnie prostej, ale zawsze budującej z prostych pozornie zdań, horyzonty poznawcze w tej prostocie niedostrzegane.
Niniejszy tekst wskazuje zarys sposobu sforsowania kilku najczęściej stosowanych przez Baumana metafor. Sforsowanie to będzie miało następujący charakter: najpierw przeprowadzę atak na wcześniej zidentyfikowane i rozpoznane obiekty, a następnie, po objęciu ich we władanie, dokonam systematycznej dekonstrukcji w celu wydobycia możliwości interpretacyjnych, jakie kryją się w ich użyciu. Innymi słowy, sprawdzimy, jaki świat kryje się za stosowanymi metaforami, czyli dokonamy krytyki metafory u Baumana.
Na początek proponuję kilka zdań deklarujących, w jaki sposób rozumiem metaforę jako zabieg językowy. Po to, aby nie było zbyt daleko idących zarzutów o (jedynie) poetyckość tekstów Baumana.
Metafora jest bodaj najlepszym przykładem uwikłań, w jakie wchodzi znak językowy w wypowiedzi, czyli mechanizmie komunikacji językowej.
Co to znaczy spotkać metaforę w wypowiedzi językowej?
Najprościej rzecz ujmując, znaczy to: spotkać w wypowiedzi element niespójny i poprzez odpowiednie działania interpretacyjne, nadać mu sens, a zarazem przywrócić wypowiedzi spójny tok. Należy przy tym zauważyć, że opisana sytuacja jest sytuacją odbiorcy. To dla niego metafora/przenośnia jest „wyrwą” w zrozumiałości tekstu. Dla nadawcy metafora jest możliwością językowego u-spój-nienia myśli. Bez niej myśl jest płytka, prosta. Nadawca potrzebuje metafory.
Interpretacja metafory jest w prezentowanym tu ujęciu modelem poznania w ogóle. Oczywiście biorę pełną odpowiedzialność za niniejsze słowa, na wspólnika przywołując jedynie Józefa Tischnera, a że wspólnik to martwy, więc bronić przyjdzie się samodzielnie. To właśnie Tischner jako pierwszy zwrócił moją wagę na problem metafory w swym pięknym eseju „Myślenie z wnętrza metafory”.1 Dowodząc jaką rolę odgrywa metafora w myśleniu, jednocześnie podaje podstawowe metafory kultury europejskiej: jaskinia Platona, duch zwodziciel Kartezjusza. W końcu pyta: Jakież więc myślenie może się obejść bez metafory? I odpowiada: Takie myślenie, którego celem i racją jest bezwzględna afirmacja aktualnego świata. Jest to myślenie, dla którego realizm staje się nie tylko filozofią, ale jest już chorobą, a zasada ścisłej jednoznaczności języka — niczym zakaz wychodzenia na dwór zagrypionych — ie tyle dyrektywą, która ma ułatwić porozumienie, ile rezygnacją z przemyślenia sensu ukrytego w wielkich metaforach europejskiej filozofii.2
Dlaczego interpretacja metafor ma być modelem poznania w ogóle?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy wycofać się nieco z rodzaju języka, jaki proponuje Tischner (do niego będziemy jeszcze wracali) i przesunąć się w perspektywę pragmatyczną.3 Poprawność interpretacji metafory jest uzależniona od pełnej znajomości kontekstu (w tym sytuacyjnego), a także posiadania pewnej ilości kompetencji kulturowych. Widać wyraźnie, że to tyle, ile trzeba, aby żyć (poznawać). Od znajomości kontekstu zależy identyfikacja danej wypowiedzi jako przenośnej oraz ustalenie jej podmiotu. Z kolei od rozpoznania owego podmiotu i jego charakterystyki znanej z kontekstu, uzależniony jest następnie dobór cech dla bohatera wypowiedzi metaforycznej.
Metafora jest zjawiskiem tekstowym i kulturowym. Do jej rozumienia nie wystarczy prosta znajomość języka. Wypowiedź metaforyczną trzeba interpretować na tle określonej sytuacji komunikacyjnej, w obrębie pewnej wspólnoty kulturowej. Jako fakt tekstowy i kulturowy, metafora potwierdza pewne mechanizmy tekstotwórcze oraz może stanowić dowód na istnienie pewnych stanów świadomości wyznaczających związek kulturowy określonej grupy społecznej.
Dane określenie, które nadawca użył w znaczeniu metaforycznym, nie było metaforą zawsze. Trzeba mieć świadomość, że proces metaforyzacji pojęć jest procesem przenoszenia pojęć z jednego języka, do innego w celu wydobycia z rzeczywistości opisywanej metaforą, przestrzeni znaczeniowej pierwotnie w nim niedostępnej.
Pojawić się musi wątpliwość. Czy, w związku z tym, metafora buduje znaczenie, czy je odkrywa? Problem ten jest semantycznym odpowiednikiem socjologicznej kwestii poruszanej przez Cohena, czy metafora buduje wspólnotę językowo-społeczną, czy tez jest wyrazem wspólnoty językowo-kulturowej. O ile Cohen opowiada się za pierwszym rozwiązaniem, o tyle Dobrzyńska przychyla się do drugiej opcji.
Jak rozwiązać ów problem, i czy to w ogóle jest problem?
Rozwiązanie, w zasadzie, kryje się w przyjmowanej perspektywie filozoficzno-ontologicznej, czy, lepiej powiedzieć, ontologiczno-perspektywicznej. Jeśli będziemy twierdzili, że kultura jest bytem transcendentalnym, wówczas należy uznać, że człowiek tylko partycypuje w kulturze, co pociąga za sobą teoretyczne przyznani opcji głoszącej, iż metafora odkrywa znaczenie (na semantycznym poziomie stratyfikacji metafory) i wyraża wspólnotę — bliskość językowo-kulturową (na socjologicznym poziomie stratyfikacji metaforyzacji). Z drugiej strony, można rozumieć kulturę jako proces „kulturyzacji” społeczeństwa. W taki sposób, w przybliżeniu traktuje kulturę Zygmunt Bauman. Mamy, zatem, sytuację następującą: człowiek używając metafory nie odkrywa pola znaczeniowego rzeczywistości, do której opisu użył metafory, a konstytuuje jego zupełnie nowe (na gruncie języka opisu) znaczenie. Zupełnie nowe oznacza zarazem zupełnie stare na gruncie języka, z którego pochodzi pojęcie zastosowane jako metafora.
A jeśli tak, to jak to rozumienie metafory jest wykładane na socjologicznym poziomie stratyfikacji procesu metaforyzacji? Otóż nadawca, który stosuje metaforę, na wstępie, deklaruje samym użyciem, że jest kompetentny, w co najmniej dwu światach językowo-kulturowych. Dopóki jednak nie użył metafory, były to dwa różne światy. W momencie użycia następuje inauguracja nowej wspólnoty, do której należy każdy odbiorca tekstu. Okazuje się, zatem, że metafora konstytuuje bliskość językowo-kulturową dwu (to sytuacja modelowa) wspólnot.
Konkludując, należy zwrócić uwagę, że istotnie metafora ma charakter szeroko poznawczy. Bowiem przez swoją zdolność stwarzania zupełnie nowych horyzontów rozumienia danej kwestii, dzięki łączeniu dwu różnych światów w homogeniczną, nową jakość, przyczynia się, jak żaden inny zabieg językowy do poszerzania możliwości rozumienia własnego bycia-w-świecie, co wydaje się podstawową troską człowieka XXI wieku.
© 2006 Karol Zamojski
verte.art.pl > Myśl > Czytając Baumana > Metafora jako poznanie
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski