> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№35 maj 2007

Od kultury do jej krytyki — wprowadzenie do seminarium „Przestrzenie Krytyki Kultury” Karol Zamojski

Gdybyśmy spojrzeli na dzieje kultury europejskiej, bardzo szybko udałoby nam się wyłowić pewną specyficzną jej cechę. Cecha ta, nie jest jednakże, w żadnej mierze, charakterystyczna tylko wyłącznie dla kultury — jest cechą wszystkich układów mających tendencje rozwojowe. Otóż tym, co mnie frapuje w kulturze, jest fakt, że kultura ta, za pomocą swych narzędzi — ludzi — nieustannie walczy ze sobą samą. I nie idzie mi tutaj o banalne stwierdzenie, że różne kultury walczą między sobą. Rzecz w tym, że jedna kultura — tutaj europejska — nieustannie podkopuje swoje własne fundamenty.

Gdybyśmy spojrzeli przekrojowo na jej (nasze) dzieje, ujrzymy, że poszczególne ideologie co chwila znajdują błędy w sobie i projektują nowe sposoby ujmowania rzeczywistości. Począwszy od greckiego realcentryzmu, średniowiecznego teocentryzmu, poprzez oświeceniowy antropocentryzm, czy wreszcie współczesne logo-, medio- i inne centryzmy, mamy do czynienia, każdorazowo, z walką we własnym ogrodzie i wydobywaniem pokładów coraz to nowych możliwości.

Punktami zwrotnymi poszczególnych ideologii były momenty kryzysu — przesilenia wywołanego dysfunkcjonalnością dotychczasowej opowieści uzasadniającej świat. Tak jak filozofia — pierwsze pytanie o to, co jest faktycznie pierwsze w rzeczywistości — rozpoczęła się od zakwestionowania opowieści mitycznej, tak każda nowa forma kultury rozpoczyna się od zakwestionowania dotychczasowej. Czy z owego buntu ideologicznego zbuduje się opowieść na jakiś czas funkcjonalna, tego stwierdzić się nie da przed jej zaistnieniem — jak mawiał Hegel, sowa Minerwy budzi się do lotu daleko przed świtem.

Punkty zwrotne znamionują kryzys, kryzys zaś posługuje się narzędziem leczniczym o nazwie krytyka. W tym rozumieniu skłonni jesteśmy uznać, że krytyka jest współcześnie stanem permanentnym świadomości kultury. Po zwrocie postmodernistycznym, po przygodzie ponowoczesnej, stoimy w sytuacji, gdy kultura (a wraz z nią nowoczesność) stała się dojrzałą panią znającą swoje ograniczenia i wiedzącą do czego służą liczne jej narzędzia myślowo-działaniowe, który dysponuje. Jednocześnie jest już dzisiaj tak pewna swej władzy, że nie boi się rozrzucać poszczególne z nich do różnych ogródków intelektualnych, nie bojąc się, że gdzieś będzie złym prorokiem — nie boi się porażki, gdyż wie, że jej los od porażek też zależy. W tym sensie stała się świadomością płynną. Płynność zaś bierzemy od Zygmunta Baumana.

Gdybyśmy zatem dziś pytali o filozofię pierwszą, po czasie ponowoczesnym, tę szukającą współczesnego arche, nie wahałabym się powiedzieć — to kultura jest dzisiaj arche świata, zaś filozofia kultury — filozofią pierwszą.

Dlatego my, podejmując tę świadomość, dając się prowadzić mistrzom myślenia o kulturze, podejmujemy drobny przyczynek: seminarium „Przestrzenie Krytyki Kultury”. Doszukując się tego, co nasze własne w globalnej przestrzeni kryzysów kulturowych.

© 2007 Karol Zamojski

verte.art.pl > Myśl > Eseje > Od kultury do jej krytyki

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski