W niniejszej pracy pragnę zająć się fenomenem irracjonalności człowieka, przejawiającego się między innymi w uskutecznianiu ultraapriorycznych form poznania, a także posługiwania się terminami i formułami, które w ostatecznym rozrachunku wydają się być pozbawione wartości logicznej.
Kultura wytworzyła sieć połączeń pojęciowo-skojarzeniowych, których ugruntowanie umysłowe stanowi warunek uczestnictwa w społecznej praktyce, a w dalszym rozrachunku zidentyfikowanie się z nią, czego przyczyną psychiczną jest intuicyjna pewność zrozumienia źródeł owej praktyki.
Truizmem jest powiedzieć, że prawda jako taka, może zatem zostać znaleziona jedynie przez osoby faktycznie jej szukających, a zatem nie posiadających psychicznych potrzeb sugerowania się irracjonalnymi czynnikami wytworzonymi przez społeczeństwo. To bowiem, kształtując jednostkę i będąc przez nią, w jej późniejszym stadium rozwoju (transakcja wymienna) jest irracjonalne i przekazuje ową irracjonalność jednostce jako oczywistość. I dlatego, gdy nie zajdzie odpowiednia kompilacja wychowawczo-genetyczna, nie da się odrzucić wielości społecznych idei, na rzecz rozumowych faktów. Przekonania proste, intuicyjne wpojone przez społeczeństwo obowiązują dopóty, dopóki niezmienne pozostaną warunki życiowe.
Trudno chyba nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że autopromowane formy uczestnictwa w życiu kulturalnym mają charakter irracjonalny, poprzez czynności niezbędne w tym uczestnictwie, ale zarazem mające istotę symboliczną. Uczestnictwo w kulturze jest lepiej widoczne w małych społecznościach, na przykład na wsiach, gdzie rytuały i inne czynności cykliczne stanowią fundament tożsamości pozwalający identyfikować się ze społecznością3. Identyfikacja, integracja, poczucie wspólnoty buduje się na bazie bliskich stosunków, a te nabywa się przez współtworzenie odpowiedniej atmosfery społecznej. Taka atmosfera powstaje w ramach zależności między osobami o ściśle określonych rolach. Jest zatem najwyższy autorytet — najczęściej ksiądz, są kobiety oceniające wedle znanych sobie norm moralnych czyny innych osób, są mężczyźni którzy dbają o ład społeczny i mają głos decydujący w większości spraw (patriarchat). Co ważne zauważenia, właśnie ze względu na społeczną potrzebę odegrania konkretnej roli, w małych społecznościach presja związana z archetypicznym jej odegraniem jest niebywale większa niż w mieście. Dzieje się tak ze względu na fakt, iż w małych grupach indywiduum ma zwiększoną odpowiedzialność, a możliwość zastąpienia go — jest nikła. Jednostka, stanowiąc większy składnik społeczeństwa nie może pozwolić sobie na indywidualność, gdy grupa potrzebuje jej w zwyczajowej roli.
Łatwo tym samym zauważyć, że wielkość roli społecznej jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości społeczeństwa, a zatem również odwrotnie proporcjonalna do potrzebnego stopnia identyfikacji4. Warunki (bliskie, skumulowane sąsiedztwo) wymuszają tym samym, pewne zachowania, które wszczepione w świadomość społeczną, kreują harmonijny rozwój nie tylko na psychologicznym polu jednostki, ale również społeczno-ekonomicznym ogółu.
Rzeczą oczywistą jest, że procesy te zachodziły i zachodzą nieświadomie, lecz są jak wykazaliśmy wyżej — niezbędne dla utrzymania stabilności społecznej. Od kiedy jednak człowiek zaczął myśleć, nie tyle zmieniły się schematy działania, ale pojawiła się potrzeba umotywowania ich. Dlatego właśnie w społeczeństwach niebagatelną rolę usprawiedliwiającą odgrywają czynniki irracjonalne, które w prosty, intuicyjny sposób tłumaczą zachodzące procesy. Takim czynnikiem jest obecnie religia, która zręcznie potrafi dostosowywać się do społecznych potrzeb w taki sposób, by cel doktrynalny był zbieżny z praktyką społeczną, ale jednocześnie poparty argumentami natury idealistycznej.
Czynniki irracjonalne mają — oprócz prostoty — jeszcze jedną zaletę. Otóż nie podlegają weryfikacji, co czyni je dogmatycznymi — a zatem nie ma obawy, że sensownie da się je obalić.
W momencie wykrystalizowania się obecnych form języka, rzeczowniki możemy podzielić na dwa typy: posiadające odniesienie w świecie rzeczywistym (istnieje plan treści) i nieposiadające takiego odniesienia. Pierwszy typ słów stosowany jest do wskazywania fenomenów rzeczywistych, oraz skonstruowanych umysłowo ale na podstawie pewnych weryfikowalnych reguł (bryły geometryczne). Możemy tę funkcję nazwać funkcją ostensywną, bo słowo, w ramach umowy społecznej, wskazuje na konkretny fenomen — zastępując na przykład wskazanie palcem.
Drugi typ słów nie ma odniesienia w rzeczywistości, a zatem jego funkcja — z powodu braku jednoznaczności, a co za tym idzie, dowolności definicjonalnej — jest zupełnie inna. Na podstawie wzorców kulturowych, buduje się w świadomości obraz mający zastępować odniesienie rzeczywiste. W skrajnych wypadkach traktuje się ów obraz jako rzeczone odniesienie. Z powodu wielości doświadczeń każdy taki obraz jest inny, choć spowodowany tym samym słowem. Dzieje się tak, ponieważ wyobraźnię kształtujemy na podstawie własnych doświadczeń, kompilowanych przez umysł5. Konstrukt filozoficzny tych słów niewiele tu zmienia, bo w dalszym ciągu, żadnego z tych prób zracjonalizowania nie można zweryfikować, a zatem sama dyskusja również staje się bezsensowna. Słowa są więc pozbawione sensu i mogą być w zasadzie rozpatrywane tylko jako fenomeny socjologiczne.
Takim właśnie fenomenem jest słowo „Bóg”, a właściwie fenomenem nie jest tyle słowo, co obraz określany tym mianem. Już Durkleim pisał6, że więź między obrazem, który nazywa się Bogiem, a więzią ze społeczeństwem są ze sobą powiązane. Wedle koncepcji Durkleima, Bóg — jego koncepcja intuicyjna jest przenośnym wyrażeniem społeczeństwa. W praktycznej stronie wiary w swój obraz nazywany Bogiem, ujawnia się zwykle zespół rytuałów. Działania rzeczowe naśladują tu operacje rozumowe. W tej technice chodzi o to, by nie stosować fizycznego przymusu, lecz osiągnąć świadomość społeczną i nad nią zapanować. Da się to zrobić tylko przy udziale osób, z którymi dzielimy wspólne uczucia (rytuały masowe). Dlatego teoria Durkleima jest uniwersalna i niekoniecznie musi odnosić się do religii jako takiej. Odpowiednikiem obrazu Boga, może być obraz autorytetu moralnego, czy jakiegoś innego czynnika, urastającego w świadomości do sfery sacrum7.
Dochodzimy do sedna sprawy — jest nim pojęciowość, która tworzy wyobrażenia, ma sens pragmatyczny i skłania do określonego działania. Reakcja na pojęcie „Bóg” jest określona — z powodu częstego powtarzania (a zatem kształtowania człowieka przez kulturę) tego słowa, mimo braku poznania empirycznego. Słowo Bóg posiada taką samą treść poznawczą jak słowo „Dongo”. Gdyby ktoś, był skazany na słuchanie po tysiąckroć słowa „Dongo” nie nabrałoby ono sensu poznawczego, ale tworzyłoby skojarzenia i obrazy — sens pragmatyczny. Jest to oczywiście typowy mechanizm psychologiczny — jeśli coś jest wpajane, przypominane, to oczywistym jest, że psychika musi sobie z tym poradzić, a zatem na bazie skojarzeń i innych czynników, buduje obraz, dzięki któremu jej właściciel, będzie mógł uczestniczyć w życiu społecznym.
Podobnie, jak ze słowem Bóg, ma się sprawa z nakazami etycznymi, a w pośród nich — używaniem słów „dobro” i „zło”, definiując je dokładnie w taki sposób, na jaki jest zapotrzebowanie społeczne — niekiedy również przypisując im uniwersalność, absolutystyczność. Dobro, może być z powodzeniem definiowane jako słowo określające proces wypełniający jego kulturowy wzorzec. Tak będzie wyglądała definicja większości ludzi. Oczywiście względność tego terminu jest dla osoby świadomej pluralizmu kulturowego niezaprzeczalna, ale w niemal każdej kulturze jest traktowany jako absolutystyczny, odnoszący się wyłącznie do tej kultury, o której akurat jest mowa. Słowo to bowiem, ma charakter emocjonalny, posługiwanie się nim ma na celu wywołanie presji społecznej — jest odwołaniem się niejako do wzorców kultury. Jest kagańcem, który zakłada się człowiekowi nie chcącemu wypełniać archetypów. To dobrze, że takie słowa istnieją, bo nawet osoby, które nie potrafią długo myśleć, chcą żyć życzeniami — mogą jednocześnie utrzymać, na polu indywidualnym, w sferze własnej rodziny, kulturowy porządek.
Kultury są przez antropologów (w sensie idealistycznym oczywiście) dzielone na takie, w których wszystkie znaki są motywowane, oraz takie w których wszystkie znaki są arbitralne. Różnica między oboma znakami leży w relacjach między planem wyrażenia a planem treści. Znak motywowany, to taki, w którym wyrażenie jest najważniejszym punktem znaku i ma ogromny wpływ na treść — tj. u podstaw znaku motywowanego, leży przekonanie że ingerencja w jeden jego człon, jest automatyczną ingerencją w drugi. Stąd zakaz wymawiania imienia bożków, oraz wszelkie inne tabu, często spotykane w kulturach. Z perspektywy psychiki — ten rodzaj znaku, ma charakter emocjonalny i nietykalny. Zwykle leży w sferze sacrum.
Przeciwieństwem znaku motywowanego, jest znak arbitralny, w podstaw którego leży założenie, że wyrażanie nie jest związane z treścią i nie ingeruje w nią. Wyrażenie jest tutaj narzucone jako sposób ukazania treści, a nie jej modyfikowanie.
Oczywiście podział na kultury, porozumiewające się tylko jednym typem znaków jest idealistyczny i nie traktowany poważnie. Zdaniem ogromnej większości, we wszystkich kulturach znajdują się zarówno pierwsze jak i drugie typy znaków. Nie zmienia to oczywiście faktu, że w pewnych czynnościach przeważa jeden ich typ. Tak jest najczęściej w przypadku rytuałów.
Rytuał8 zawsze posiada swój sens funkcjonalny, to jest cel do którego dążą w swej świadomości uczestnicy. Co charakterystyczne, rytuał prowadzony jest poprzez sieć znaków motywowanych. Świadczy o tym fakt, że wszystkie czynności są tutaj ustalone wedle danego kanonu, a celebransi odtwarzają tylko pewien schemat. Brak improwizacji świadczy o niezbędności każdego elementu, a to z kolei świadczy o znaczeniu tego elementu w celu funkcjonalnym. Aby zrozumieć sens funkcjonalny rytuału, potrzebna jest znajomość znaków motywowanych — to osiągamy jednak tylko przez przyswojenie zespołu poglądów z którymi utożsamiają się wyznawcy. Cel realizowany jest bowiem tylko i wyłącznie w ich świadomości, nie ma żadnego związku ze światem zewnętrznym.
Rytuał w swoim zabarwieniu sakralnym ma charakter uniwersalny i jest obecny w niemal każdej kulturze — wytworzenie się tak konwencjonalnego fenomenu, w odległych od siebie kulturach, nie mając żadnego ze sobą kontaktu, byłby przypadkiem niezwykłym i szokującym. Stąd można odrzucić tezę o jego przypadkowości, co już bardzo dawno zrobili antropologowie. Można zapytać raczej o jego rolę w kształtowaniu psychiki9 — oraz o jego wymiar irracjonalny, dlaczego jest akurat taki, a nie inny.
Wydaje się, że mając do spełnienia pewien cel (spajanie społeczeństwa wśród teorii antropologicznych jest najczęstsze, ale istnieją inne, dużo bardziej rozbudowane teorie, o czym piszę w artykule podanym w przypisie 9, a które wykraczają poza ramy niniejszej pracy) trudno byłoby to zrobić, używając czynników racjonalnych — opartych na weryfikowalnych danych. Pomijając trudność fizyczną, to w dodatku należy przyjąć, że większość ludzi ma tendencję do upraszczania i uogólniania świata w którym żyją — prawda nie jest szukana, tylko wymyślana lub wpajana. Dlatego właśnie na bazie przyjętych w procesie socjalizacji wzorcach kulturowych, dobudowuje się w sposób — wydaje mi się samoregulujący — coś, co pomaga wypełnić pewien psychiczny cel. Pomagają w tym irracjonalne pojęcia, o których pisałem w poprzednim podrozdziale.
Kultura sama w sobie jest irracjonalna, musi zatem posługiwać się pojęciami irracjonalnymi, by móc przetrwać. Nie znaczy to oczywiście w żadnym razie, że nadaję teraz tym pojęciom sens — oczywiście nie. Z punktu widzenia logiki, są one bezwartościowe, a ich używanie świadczy o braku argumentów, małych horyzontach myślenia. Pojęcia irracjonalne tworzą w umyśle pajęczynę skojarzeniową, po której chodzi się, odnawiając przy każdym wywołaniu słowa, odniesienia do własnej wyobraźni. To pomocne dla osób, które z prawdą, z odkrywaniem coraz innych połączeń nie mają zbyt wiele wspólnego. A tacy stanowią większość społeczeństwa.
© 2007 Łukasz Remisiewicz
1 Analiza i jednoznaczna obrona tego stanowiska zawarta jest w pracy habilitacyjnej pt. „Przekonania Religijne”, Bohdana Chwedeńczuka.
2 D. Ziemiańska-Sapija, Semiotyka szkoły tartuskiej jako nauka o kulturze, Instytut Kultury, Warszawa 1987, str. 15.
3 Wedle właściwie wszystkich wielkich antropologów, psychologów i socjologów, rytuały stanowią niezwykle ważny element kulturowy. Choć trwają spory o to, jaką dokładnie funkcję pełnią, to jednak niezaprzeczalnym pozostaje oddziaływanie na sferę psychiczną (oczyszczenie, ukojenie) oraz socjologiczną (wzmacnianie więzi społecznych).
4 Więcej o tym w: G. Silberbauer, Etyka w małych społecznościach, [w:] P. Singer (red.), Przewodnik po Etyce, Książka i Wiedza 2002, ss. 41-50.
5 D. Hume, O pochodzeniu idei, [w:] Badania dotyczące rozumu ludzkiego, Lwów, 1919.
6 Elementarne formy życia religijnego: system totemiczny w Australii, 1990.
7 Jak stwierdza antropolog, charakter sakralny przedmiotu nie jest jego własnością, tylko efektem powstającym przy jego doświadczaniu, w umyśle człowieka. Innymi słowy charakter sacrum może mieć zarówno partia, idea, czy rzeczony obraz w umyśle człowieka, odpowiednio nazwany.
8 Chodzi tu oczywiście o rytuał sakralny, a nie mający charakter codziennego zwyczaju.
9 Dla bardziej zainteresowanych tym tematem, polecam artykuł z Wikipedii, którego jestem autorem, traktującym o wielości teorii rytuałów: pl.wikipedia.org/wiki/Rytuał#Teorie_rytuału.
verte.art.pl > Myśl > Eseje > Pojęciowość irracjonalna z perspektywy psychiki człowieka
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski