> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№42 grudzień 2007

Pokusa mówienia — Emile Michela Ciorana zmagania z krytyką Aleksandra Jasiek

Krytyka to absurd: trzeba czytać nie, po to, żeby zrozumieć bliźniego, ale żeby zrozumieć siebie samego.

Zaprosili mnie na sympozjum za granicą, ponieważ, jak się wydaje, potrzebują moich wątpliwości. Jestem dyżurnym sceptykiem kończącego się świata. Emile Michel Cioran

Stawiając sobie na początku fundamentalne pytanie filozofii krytycznej: w jaki sposób subiektywne przedstawienie może mieć obiektywną ważność? postać rumuńskiego filozofa-pisarza E. M. Ciorana jawi się w sposób szczególnie kłopotliwy. Powstaje pytanie jak przezwyciężyć stanowisko, że jeśli bytu nie można opisać to nie musi to oznaczać, że wszelkie wysuwane na jego temat twierdzenia są fałszywe. Wskazując na rodzącą się tu sprzeczność, Cioranowi odmawiano miana „prawdziwego filozofa”. Po pierwsze Cioran wcale nie miał ochoty na poszukiwanie prawdy, a po drugie uważał, że przeznaczeniem każdego jest realizacja kłamstwa, które prowadzi do stanu zupełnej złudzeniowości. Jego pisarstwo było z jednej strony ciągłym wyswobodzaniem się z pozorów i na nowo wikłaniem się w nie.

Cioran odrzucił całkowicie tworzenie systemu filozoficznego. Nie znajdował przyczyny tworzenia jakiegoś motywu przewodniego a potem poruszania się wokół jego centrum. Podąża tutaj za Nietzschem, który jest, można powiedzieć, zbiorem swych różnych stosunków. Cioran zarzuca nawet jemu nieuchronne dążenie do stworzenia choćby zalążka takiego systemu, przed którego ostatecznym sformułowaniem, zdaniem rumuńskiego pisarza, uratowała go śmierć. Cioran jest filozofem medytacji, ale raczej nie takiej która dąży do uspokojenia przepływu myśli i z nimi wiążących się emocji. Jest pisarzem reaktywnym, zupełnie poddającym się swoim humorom. Jest erudytą swoich własnych kaprysów. Cioran głosi niemożność i bezsens tworzenia systemu i zupełnie się im poddaje. Traktuje go jako czystą słowną kreację, jak zwykle nie zważając na rodzącą się w tym stwierdzeniu sprzeczność. Przecież to on jest mistrzem stylu i bezustannie poszukuje bardziej porywających figur językowych.

Cioran wybiera aforyzm wraz z napisaniem swej książki „Syllogismes de la amertume” w 1952 roku. Trudno powiedzieć czy robi to z racji doskonałej znajomości filozofii a przede wszystkim stylu Nietzschego, który był bodaj najważniejszym z plejady myślicieli niemieckich bardzo popularnych na uniwersytecie w Bukareszcie w latach dwudziestych, czy też Ciorana własnej fascynacji moralistami francuskimi takimi jak Chamfort czy La Rochefoucauld. Aforyzm to być może, jak pisał o stylu nietzschańskim Blanchot: nieciągłość jako nieproste odwrócenie ciągłości lub, co ma miejsce w dialektyce, moment spójnego rozwoju. Cioran tłumacząc wybór tego sposobu pisania zdaje się mówić podobnie jak Blanchot, że: Mowa fragmentaryczna ignoruje sprzeczność. Jest to praca krytyczna taka, która w przypadku Ciorana bardziej rządzi się prawami mowy niż pisma. W takiej krytyce rzeczywistości ignoruje się sprzeczność na rzecz wielości. Metoda cioranowska będzie metodą bardziej filologiczną niż filozoficzną. Jego pisma, które z jednej strony są rozwinięciem patosu wokół dosłownie kilku idei, do których przez całe życie właściwie bez zmian jest przywiązany („L’ecole du vertige” Jean-Noel Vaurnet w „Magazine Literraire” 1994 rok, nr 6). Z drugiej zaś strony ciągła próbą oddania swym myślom w miarę pewnego głosu, który „przerośnięty” i manierycznie zaakcentowany zdaje się zapominać o dyskursie pisma. Jest to mowa jakby powiedział Blanchot: „parole autre” (inna mowa). Zapomina ona o piśmie, przez które wyrażona dochodzi do momentu, gdzie wchodzi w sprzeczność niczego nie afirmującą, za to pozwalającą na grę między fragmentami. To mowa według Ciorana, a właściwie w jej forma — konwersacja, drąży nasze instynkty, gdzie nie zważając na nieporozumienia możemy się wyładować.

Dzieła Ciorana są zupełnie niekonkluzywne. Tekst staje się wyłącznie figurą. Należy tutaj zaznaczyć, że Cioran to filozof życia. A życie to coś pozalogicznego. Jego styl tak jak styl Nietzschego stara się przekroczyć dyskurs logiczny. Ma być żywą wypowiedzią życia. I ten styl pozwala temu nielogicznemu życiu żyć, co u Ciorana ma wartość chyba kluczową, bo jak sam mówi pisanie jest jego sposobem na to, by się nie zabić: Gdy zaś człowiek się wygada staje się wolny. Pisanie jest tym samym (…) Więc mówię wszystkim: cóż robić publikujcie swoje manuskrypty, zawsze wam jakoś ulży. A wszystkie obsesje, o jakich mówicie, stracą dla was na znaczeniu. I właśnie jako filozof życia krytykuje Nietzschego za jego wycofaną wobec świata i ludzi postawę, za jego czystość wypływającą z samotniczego życia. Nietzsche według Ciorana nie miał doświadczenia ludzkiej istoty. W rozmowie z Leo Gilletem wyznaje: Nigdy nie napisałem niczego, co by nie wychodziło z konkretnego przeżycia. Wszystko co napisałem, napisałem z powodu tego, tamtego i owego. (…) Tak więc dla mnie pisanie to mówienie tego, co chcę. Nawet za cenę przeczenia samemu sobie; to zupełnie nieistotne.

W takim pisaniu i w takim życiu nie ma miejsca na wyjaśnianie. Jego miejsce zajmuje interpretacja. Cioran jest w tej kwestii prowokujący i być może na tym poziomie powstaje najwięcej dotyczących go sporów, ponieważ często swoje wywody przekazuje w ten sposób, jakby starając się przekonać czytelnika, że są one wynikiem logicznego rezultatu wyjaśniania. Jean-Franciois Duval w jednej z rozmów z Cioranam nazywa go tyranem nie troskającym się o wyjaśnienia, gdyż ten niczego nie dowodzi lecz stwierdza. Odpowiada mu tak: Otóż to! Nie dowodzę. Działam za pomocą dekretów — w cudzysłowie, nieprawdaż? To, co mówię, jest wynikiem czegoś, jakiegoś wewnętrznego procesu. Można by powiedzieć, że podaję tylko rezultat, ale nie opisuję sposobu postępowania ani procesu. Zamiast wydrukować trzy strony, usuwam wszystko z wyjątkiem konkluzji. Tak to mniej więcej wygląda. Michał Paweł Markowski powiedziałby może, że jest to prawda mamiona mirażem pewności.

Aforyzm u Ciorana tak jak u Nietzschego stanowi najbardziej adekwatną formę jego niesystemowej filozofii. Jest może jednak jeszcze bardziej paradoksalny, ponieważ u Ciorana jest z góry określony jako próba wyrażenia niewyrażalnego. Według Derridy to aforyzm ma jedyną w swoim rodzaju wyrazistość, gdzie metafora zdobywa swoje najbardziej uzasadnione miejsce. Aforyzm jest grą miedzy mythosem a logosem, między metaforą a pojęciem. Kiedy u Nietzschego pojęcie nie jest zupełnie pomijane, tak Cioran nim gardzi zapominając, że nawet w jego najbardziej metaforycznych fragmentach wychyla się z tekstu logos.

Aforyzm to gra sił, stan sił zawsze wobec siebie zewnętrznych. Aforyzm nie chce niczego powiedzieć, nie znaczy nic, nie zawiera już znaczonego ani znaczącego. Byłyby one sposobami wywracania wewnętrzności tekstu.

Cioran nie zaprasza swoich krytyków do dyskusji nad paradoksem polegającym na względności interpretacji a szukaniem ważności swojej własnej. Jaki zatem trud formułowania własnej wykładni skoro wszystko uznajemy za fikcję? Cioran traktuje pisanie jako formę autoterapii. Sam mówił, że lepiej pisać niż dać komuś w mordę. Jego nonszalancja w traktowaniu swych dzieł posuwa się do stwierdzenia, że właściwie w swojej pierwszej książce zawarł wszystko, co chciał napisać a to, co się dzieje z jego dziełami po ukazaniu się zupełnie go nie interesuje.

Drugi problem wobec pojęcia interpretacji sformułowanej przez Nietzschego to: jak krytykując czyjąś prawdę obejść się bez własnej? Jest to sprzeczność, której przezwyciężyć nie można. Filozofowanie w formie aforyzmu jest, bowiem, gestem demaskacji a nie formułowania maksym. Jego istota nie zasadza się na prawdzie.

Cioran praktykuje wprowadzoną przez Nietzschego performatywną refleksyjność, która jest poza opozycją performatywów i konstatacji, poza dwudzielnością pisania o czymś i pisania w jakiś sposób.

Nietzsche jako jedną z cech ducha ludzkiego wyróżnił dążenie od wielości do jedności. Jest to modernistyczny zabieg zmierzający do wcielania nowych doświadczeń, wtłaczania nowych rzeczy w stare ramy. W swoich dziełach rumuński filozof nawet nie próbuje do jakiejkolwiek jedności przekonań ani myśli dotrzeć. Z drugiej strony duch wybiera dążenie wycofanie, dążenie do pozoru, do powierzchni. Tę postmodernistyczną drogę wybiera Cioran. Jak sam pisze, jego natura skazuje go na pływanie po powierzchni i na wieczne tkwienie w dwuznacznościach.

U Ciorana na tej powierzchni odbywa się nieustająca gra. Jest to gra, której ciągle dokonujemy każdego dnia walcząc z życiem. Istnienie jest przypadkiem, którego świadomość jest jedynym uzdrowieniem. Paradoksalnie to zdanie sobie sprawy, że w każdej chwili możemy sobie to życie odebrać pozwala nam znieść jego ciężar. Poznanie wszelkie może być i jest wyłącznie w takiej sytuacji szczytem niedyskrecji. Myśl, która jest zawsze agresją wobec doznania jest życiu przeciwna wręcz demoniczna. Dlatego lepiej pozostać na powierzchni, gdzie nie jest ona jeszcze do końca określona. Kochać ją tylko w fazie, gdy nie przeradza się w słowo, kiedy jest jak błysk flesza, co może zaistnieć tylko przez słowo. Tym momentem jest w filozofii aforyzm a w życiu majaczenie.

© 2007 Aleksandra Jasiek

Bibliografia

  • L. Budrecki, Medytacje i literatura, [w:] „Twórczość”.
  • E. M. Cioran, Wyznania i anatemy.
  • E. M. Cioran, O niedogodności narodzin.
  • E. M. Cioran, Zmierzch myśli.
  • E. M. Cioran, Pokusa istnienia.
  • E. M. Cioran, Brewiarz zwyciężonych.
  • E. M. Cioran, Rozmowy z Cioranem.
  • C. Rowiński, Cioran albo granice sceptyczmu, [w:] „Twórczość”.
  • Artykuły z dossier poświęconemu Cioranowi z „Magazine Litteraire” nr 6, 1994.

verte.art.pl > Myśl > Eseje > Pokusa mówienia

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski