Z cyklu „Komunikacja w kulturze masowej”:
Rytuał może kojarzyć nam się wyłącznie ze sferą sacrum, ale to pojęcie stanowi współcześnie jeden z naczelnych wykładników komunikacji społecznej. Podaje się, że rytuały zajmują ponad dziewięćdziesiąt procent komunikacji. Są nimi, najogólniej rzecz ujmując, wypracowane socjologicznie skonwencjonalizowane zbiory norm i zachowań. Wiąże się z nimi także komunikacja rytualna.
Mogłoby się wydawać, że charakter rytualny ma każdy rodzaj komunikacji; w końcu nawet informacje przekazywane mimicznie w danej kulturze są w jakiś sposób umowne i każdy potrafi rozpoznać, co np. dany grymas oznacza. Jednak zdecydowana większość komunikologów, czy też socjologów twierdzi, że rytuały są częścią tzw. życia poważnego. W jego skład wchodzą nie tylko obrządki kościelne, jak śluby czy pogrzeby, bądź uroczystości państwowe — sporo typowych cech rytuałów można odnaleźć w kulturze masowej. Są to w szczególności: działanie (nie tylko zamysł, ale i dzieło), wykonanie (przez kogoś i dla kogoś; istotny wpływ elementów estetycznych), świadomość i dobrowolność uczestnictwa (choć nie zawsze występująca), a także wykorzystanie symboli i znaków, charakter zbiorowy, zachowania ekspresyjne i estetyczne (te ostatnie dość kontrowersyjne w pop-kulturze), standaryzacja oraz, w wielu przypadkach, powtarzalność. Właśnie dlatego francuski uczony Jean Maisonneuve zniósł granicę sacrum, twierdząc, że nawet kibicowanie klubowi piłkarskiemu nosi znamiona rytualności, tyle że świeckiej.
Czy imprezy muzyczne albo widowiska sportowe nie mają swej ściśle określonej formuły, na którą składają się początek i koniec, występy na żywo, odpowiednia oprawa wizualna, publiczność, etc.? Bez wątpienia mają. Istotna jest natomiast umiejętność dostrzegania tej rytualności w komunikatach kultury popularnej. Nie jest to wprawdzie ta sama specyfika ceremoniału, co w przypadku wydarzeń rangi państwowej albo międzynarodowej, którym często brakuje nastroju podniosłości i mistycyzmu, ale cechy wspólne są niezwykle wyraźne. Ponadto zauważalne jest to w zachowaniu mediów — wybór tych samych tematów, sposobów prezentacji, określony charakter relacji, itd. O sile mediów w procesie rytualizacji kulturowej niech świadczy fakt, iż niektórzy badacze nadają telewizji status religii, amerykańskiej religii.
Co ciekawe, nie ma większego znaczenia, w którym momencie rytuału się znajdziemy. Można się spóźnić na koncert, ale szybko zostajemy wciągnięci w konwencję odbioru i uczestnictwa w wydarzeniu. Tak bardzo przywykliśmy do standardowych zachowań w danych okolicznościach, że bezrefleksyjnie wchodzimy w określone przez sytuację, kontekst i pozostałych uczestników role.
W pewnej książce, zatytułowanej „Rytuały, komunikacja bez słów”, Catherine Herriger opisuje poszczególne rytuały zaślubin, pogrzebu, komunikacji w firmie, kupowania, czy rytuały życia codziennego. Dla wielu czytelników może to jednak zabrzmieć trochę jak mnożenie bytów ponad potrzebę. Ale nie sądzę, by używanie pojęcia rytuału było, w odniesieniu do nauk o komunikowaniu, zwykłą fanaberią. Jest to tylko pewien zabieg językowy akcentujący dość niezwykły proces sakralizacji mediów, a także podkreślający kolejny sposób na homogenizację przekazów medialnych. Z procesem rytualizacji łączy się również obawa o niedostateczny nacisk na treść (tylko na formę), czego kulturze masowej nie sposób odmówić. Popularność może zupełnie zdegradować znaczenie tekstu, nawet niszowego. Liczy się sukces, perswazja, a w głównej mierze profit. Nie należy jednak pomijać integrującej i utrzymującej pewien ład społeczny funkcji rytuałów komunikacyjnych oraz wpływu na zmiany w rzeczywistości społeczno-kulturowej, w tym przejścia od homo sapiens do homo communicans.
© 2008 Przemysław M. Kot
verte.art.pl > Myśl > Komunikacja w kulturze masowej > Pop-kultura jako rytuał
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski