Znaczenie efektywności w procesach produkcji wzrasta wraz z rozwojem społeczno — ekonomicznym. Przyśpieszający postęp technologiczny z dużą dokładnością eliminuje wszystko, co nie nadąża za samonapędzającymi się ludzkimi potrzebami. Wzrost dobrobytu i poziomu życia związany z liberalizacją rynków i wzrostem znaczenia czynników ekonomicznych w gospodarowaniu dobrami, wpłynął korzystnie także na inne aspekty życia społecznego. Napędzana chęcią zysku trzecia rewolucja przemysłowa wyniosła nas na wyższy poziom postępu cywilizacyjnego. Niektóre z jej aspektów takie jak komputeryzacja, wzrost wydatków na badania naukowe, szybki rozwój technologii mają korzystny wpływ nie tylko na gospodarkę, ale i na aspekty ludzkiego życia. Ze społeczeństwa napędzanego chęcią polepszenia własnych warunków bytowych zrodziło się społeczeństwo oparte na zdobywaniu informacji i wiedzy. Szybko okazało się także, że pomnażany kapitał można wykorzystać nie tylko do kreowania i zaspokajania potrzeb. Z początkową dzikiego, nieliczącego się z ludźmi kapitalizmu wyewoluował kapitalizm będący kompromisem między odpowiednio wyważonymi racjami ekonomicznymi i społecznymi. Proporcje między liberalnymi a socjalnymi przesłankami redystrybucji dochodu narodowego kształtowały się różnie w zależności od historyczno — ideowego podłoża danego narodu. Jednak to właśnie w dobie kapitalizmu nauczyliśmy się przeznaczać część zgromadzonego dochodu na tak oczywiste obecnie rzeczy jak świadczenia emerytalne, zasiłki dla osób ich potrzebujących, finansowanie lub wspieranie (w zależności formy własności) placówek edukacyjnych i ochrony zdrowia.
Globalizacja będąca następstwem kapitalizmu wyniosła nas jeszcze wyżej. Obecnie możemy komunikować z każdą osobą na Ziemi mającą dostęp do internetu lub sieci komórkowej. Możemy korzystać z wiedzy, wytworów kultury każdego człowieka czy narodu na świecie. Odległość przestała być barierą dla interakcji, niezależnie czy wykorzystujemy ten fakt do pracy, rozrywki czy zwykłej komunikacji. Pomimo wszelkich różnic i konfliktów, świat w końcu jest opleciony spajającą wszystkich ludzi siecią. Niezależnie od wszelkich negatywnych aspektów tego stanu rzeczy, istnieje coś, co w pewien sposób nas ujednolica, sprawia, że myślimy w ramach podobnych kategorii lub, chociaż odnosimy się do nich we wspólnej wirtualnej przestrzeni.
Podążając za prostą zasadą zwiększania efektywności produkcji zyskaliśmy nieosiągalne wcześniej korzyści, które wzbijają się wysoko ponad zwykłą potrzebę zwiększania własnego dobrobytu. Dlaczego zatem tak wytrwale atakujemy system, który zaprowadził nas na wyżyny obecnie osiągalnego dla nas postępu?
Krytyka jest niewątpliwe pozytywnym przejawem ludzkiego myślenia, sposobem, w jaki realizuje się rozwój. Wydaje się, że zmiany są i zawsze będą koniecznością, gdyż nie zanosi się na to, że kiedykolwiek nastąpi moment, gdy wszyscy ludzie bez wyjątku stwierdzą: Tak. System, w którym żyjemy, jest idealny. Okazuje się bowiem, że korzyści związane ze zwiększaniem nacisku na efektywność produkcji, przestały wystarczać ludziom, których potrzeby zmieniły swoją charakterystykę wraz z rozwojem społecznym, z którego wyłonił się postmaterializm i ponowoczesność. W sytuacji, kiedy dobrobyt staje się przywilejem coraz większej liczby ludzi nadszedł czas na rozwój subtelniejszych aspektów życia. I tutaj okazuje się, że globalizacja i nastawienie systemu gospodarczego na pomnażanie kapitału staje się zagrożeniem dla naszej wolności, indywidualności w myśleniu i działaniu. Różnorodność kulturowa, prawo do subiektywnego postrzegania świata, otwartość na odmienności stają się coraz ważniejszym elementem świadomości społecznej. W miarę jak bezpieczeństwo materialne staje się coraz bardziej powszechne dotychczasowe mechanizmy funkcjonowania systemu społecznego stały się niewystarczające. Wyjaławiający z wartości humanistycznych wpływ pogoni za pieniądzem stał się zbyt uciążliwy, aby nadal mógł stanowić główny motor postępu. Jak zatem dokonać zmian, które odpowiedziałyby na narastające społeczne zapotrzebowanie?
Sposób, który najczęściej przychodzi nam do głowy, kiedy konieczne jest rozwiązywanie sprzecznych poglądów, jest konflikt — silnie ugruntowany w naszej kulturze, w historii społecznych interakcji i często występujący przy rozwiązywaniu problemów. Jakiś czas temu został zatwierdzony przez naukę jako sposób, poprzez który odbywają się zmiany społeczne, w ramach ogólnie rozumianej teorii konfliktu.
Próbujemy, zatem dojść do rozwiązania poprzez próbę sił między racjami humanistycznymi, a ekonomicznymi, czy też między zwolennikami globalizacji i alterglobalistami. Argumenty stojące za doktryną przynoszącą większe korzyści społeczeństwu zwyciężają, spychając na dalszy plan pomysły oponentów. Jednakże konflikt nie ustaje. Okazuje się bowiem, że odkładane na bok racje również często są prawdziwe i reprezentuję jak najbardziej racjonalne potrzeby członków społeczeństwa.
Na szczęście era ponowoczesności, w której żyjemy, sprawia, że „przegrywające” poglądy nie są eliminowane ze społeczeństwa. Dzięki temu wartości humanistyczne i sprzeciw wobec niebezpieczeństw związanych z globalizacją istnieją dalej, starając się przebić przez przytłaczającą konieczność efektywności produkcji i generowania zysku. W miarę kolejnych konfliktów odgrywają większą lub mniejszą rolę w świadomości społecznej. W ten sposób ustalamy proporcje między dwoma ważnymi, lecz pozostającymi w opozycji aspektami życia społecznego. Konflikt pozostaje jednak nierozwiązany. A ponieważ mamy do czynienia z poglądami, które w znacznym stopniu pozostają sprzeczne ze sobą, nawet najstaranniej dobrane proporcje nie będą w stanie uciszyć sporów.
Pomimo wartości funkcjonujących w ponowoczesności, w świadomości społecznej cały czas pokutuje jeszcze w dwuwartościowy sposób postrzegania świata, w którym nie ma miejsca dla rozwiązań pośrednich. Dlatego skazani jesteśmy na niekończące się spory. Mówimy, że globalizacja jest „dobra” albo jest „zła”, liberalizm jest „sprawiedliwy” lub „niesprawiedliwy”. To sprawia, że konflikt, który miał być siłą napędową zmian społecznych, grzęźnie we wzajemnych antagonizmach, hamuje rozwój. Nierozwiązany problem powoduje coraz większe napięcia społeczne. Taka sytuacja prowadziła w przeszłości nawet do rewolucji. Obecnie może wywoływać zaostrzenie się dialogu społecznego, a w ostateczności do mało pokojowych demonstracji. Wpływ na ład społeczny, jest tutaj jednak mniej istotny. Najgorszą w skutkach konsekwencją przeciągającego się konfliktu jest spowolnienie rozwoju spowodowane nie wprowadzeniem do systemu racjonalnych rozwiązań wynikających z praktyki życia społecznego, pozostających jednakże w opozycji do innych „silniejszych” przesłanek. Zamiast dochodzić do syntezy sprzecznych poglądów na rzeczywistość, umiejscowić pozytywne aspekty obu stron w ramach jednego systemu, próbujemy je nawzajem zwalczać. W imię własnych przekonań blokujemy poczynania innych. Odczuwamy silną potrzebę kontrolowania rzeczywistości tak, aby nam nie zagrażała poprzez agresywny kapitalizm, brak efektywności w produkcji, liberalizm (bądź jego brak) czy ujednolicającą wszystkich globalizację. Jednak czy czasem nie jest tak, że rzeczywistość jest bardziej dla nas przyjazna, gdy pozwolimy jej się swobodnie rozwijać? Być może funkcjonuje lepiej, gdy procesy zachodzące w jej ramach same się regulują.
Otóż napędzany przez gospodarkę postęp cywilizacyjny doszedł do sytuacji, w której dalszy wzrost efektywności produkcji nie może odbywać się kosztem ograniczania swobody, czasu i indywidualności pracowników. Zwiększenie zaangażowania ludzi w pracę, naukę i rozwój kariery jest tak znaczący, że w efekcie prowadzi do zmniejszenia wzrostu tego procesu. Odbywa się to na zasadzie ujemnego sprzężenia zwrotnego.
Młodzi ludzie odkładają moment założenia rodziny. Mają coraz mniej czasu na odchowanie dzieci. Przyrost naturalny w krajach wysoko rozwiniętych jest bliski zeru. Związany z rozwojem nauki i technologii rozwój medycyny spowodował wydłużanie się życia ludzi. Starzejące się społeczeństwo jest utrzymywane przez coraz mniejszą liczbę ludzi w wieku produkcyjnym. Bezustannie rozwijający się przemysł ma coraz większe trudności z pozyskaniem pracowników, którzy powinni charakteryzować się coraz lepszymi kwalifikacjami w miarę postępującej w przemyśle specjalizacji. Zgodnie z prawami rynku pracodawcy zmuszeni są do polepszania swoich ofert, dbania o lepsze warunki na stanowiskach pracy, unikanie nadmiernej eksploatacji pracownika.
Mająca problemy ze znalezieniem siły roboczej gospodarka szuka innych sposobów na zwiększanie efektywności produkcji. Jest to oczywiście proces złożony. Sposobów na rozwiązanie powyższego problemu jest wiele. Pomocny jest tutaj rozwój technologiczny, który prowadzi do zwiększenia automatyzacji produkcji. Firmy, często całe korporacje przenoszą swoje fabryki do krajów słabiej rozwiniętych. Niektóre kraje otwierają swoje granice, aby wzmocnić własny przemysł tanią siła roboczą.
Odpowiedzią na problemy demograficzne w krajach Zachodu jest także inny interesujący proces, który rozpoczął się w wyniku bardziej ekonomicznych przesłanek. Przesiąknięte kapitałem i dużą ilością produktów rynki krajów wysoko rozwiniętych zmieniają charakter dokonywanych inwestycji z ilościowych na jakościowe. Obecnie nie wystarczy już produkować na dużą skalę, aby osiągnąć zysk. Przedsiębiorcy, aby wygrać walkę o klienta muszą dokonywać inwestycji zapewniających przewagę technologiczną nad konkurentem oraz ciągłe kreować u konsumentów zapotrzebowania na nowocześniejsze, lepsze towary bądź usługi. Charakterystyka produkcji zmienia swoje oblicze z materialnego na symboliczne. Praca coraz większej liczby osób pozalega na gromadzeniu i wykorzystywaniu wiedzy. Wartościami najcenniejszymi stają się kreatywność, umiejętność tworzenia nowych rzeczy, dostosowywania się do zmieniającej się sytuacji na rynku. Wyznacznikiem efektywności nie jest tutaj ilość, lecz jakość wykonanej pracy. Zbytnia eksploatacja nie przyniesie żadnych efektów, kiedy o powodzeniu danego przedsięwzięcia będzie liczyła się jakość danego pomysłu, a nie ilość wykonanej przy nim pracy. Wydajność we wdrażaniu i funkcjonowaniu danego projektu jest także kwestią kreatywności ludzkiego umysłu. Pozytywny efekt nie musi wcale wynikać z ogromu poświęconego czasu i minimalizacji kosztów utrzymania pracownika. Swobodnie rozwijająca się pomysłowość czyjegoś umysłu, mająca miejsce w przyjaznych warunkach, pozbawionych nadmiernego stresu i przemęczenia może być o wiele bardziej skuteczna. Twórcy portalu „Nasza Klasa” zarobili miliony, mimo, że dopracowanie i realizacja ich pomysłu nie wymagała wcale wieloletniej harówki i ciągłego ścigania się z terminami. Pracownicy wielu przedsiębiorstw także coraz rzadziej spotykają się z ograniczeniami fizycznymi i mogą wytwarzać produkty ograniczone jedynie przez możliwości własnego umysłu.
Pracodawców czeka, zatem trudne zadanie. Zaczynają się, bowiem zbliżać granice skuteczności wymuszania ciągłego treningu, kształcenia oraz wymagania coraz to większej efektywności. Aby nadal uzyskiwać dobre wyniki, będą musieli pogodzić racje ekonomiczne własnej działalności z tworzeniem przyjaznych dla pracownika miejsc pracy. Jak się okazuje, zbyt silne nastawienie na efektywność produkcji spowodowało ostatecznie wytrącenie pracodawcom argumentu, jakim była możliwość dysponowania dostępem do pracy. Powstało pewne rozluźnienie norm wydajności pracy, które widać chociażby po reakcjach na przyjazd „pracowitych” Polaków do krajów lepiej rozwiniętych. Nieprzykładający się zbytnio do pracy za najniższą stawkę mieszkańcy Europy Zachodniej reagowali różnie na konkurencję ze strony naszych rodaków. W zależności od tego czy w danym kraju kładzie się większy nacisk na wartości liberalne czy socjalne, albo cieszyli się, że ktoś chce za nich wykonywać najprostsze prace za „niewielkie pieniądze” albo traktowali nas jako niepotrzebną konkurencję, zmuszającą do większego wysiłku rodzimych pracowników. Przedsiębiorstwa stały się w pewnym stopniu uzależnione od dobrej woli swoich pracowników.
Wobec zmniejszającej się konkurencji na rynku pracy coraz trudniej o wzrost efektywności lub, chociaż utrzymanie jej na stałym poziomie. Może okazać się, że wyzwolenie w ludziach twórczej woli może być bardziej opłacalne niż zmuszanie ich do większej wydajności. Możliwość pozostania w atrakcyjnym miejscu pracy może być obecnie większą motywacją dla pracowników niż pieniądze, które tracą na znaczeniu w erze postmaterializmu i ponowoczesności. Efektywność produkcji, która niesie ze sobą prawdziwą chęć tworzenia i wzrostu może być zdecydowanie większa od tej opartej jedynie na chęci zarobku. Jeżeli wydajność i jednocześnie przyjazny charakter pracy staną się celem zarówno dla pracodawcy jak i dla zatrudnianej przez niego osoby, konflikt między tymi grupami przejawiający się w różnych, pozostających w opozycji światopoglądach może się skończyć. Moment, kiedy zarówno właściciel małej firmy, wielkiej korporacji jak i pracownik fizyczny czy umysłowy realizować będą swoje działania w ramach wspólnych wartości może być właśnie momentem, w którym zajdzie synteza między racjami ekonomicznymi i humanistycznymi.
Wygląda na to, że nadszedł czas, kiedy dbanie o zatrudnionych, zapewnianie im dogodnych warunków pracy zaczyna się w końcu opłacać. Wszystko wskazuje na to, że inwestycje w pracowników będą stanowiły coraz większą część budżetu wielu przedsiębiorstw. Mogą być także elementem dobrze przemyślanej, celowej strategii funkcjonowania przedsiębiorstwa.
Ciekawy przykład stanowi tutaj fabryka McLarena w Woking w Anglii. Została wybudowana tak, aby, jak twierdzi prezes przedsiębiorstwa Ron Dennis, pracownicy nie mieli ochoty wracać z niej po pracy do domu. Oprócz pięknej architektury nagrodzonej w wielu konkursach architektonicznych, budynek charakteryzuje się dużą estetyką pracy. Wszelkie pomieszczenia, markowe stroje każdego z pracowników są zawsze czyste pomimo trudności, jakie powoduje ciągły kontakt z przemysłowymi tworzywami. Aby pracownicy czuli się dobrze jedną z granic budowli stanowi jezioro nad którym rozciąga się piękny widok. Przeszklony budynek, pełen roślinności, pozbawiony najmniejszych zanieczyszczeń daję motywację pracownikom, którzy w zamian za wydajność pracy dostają możliwość pracy w przyjaznych warunkach, o wyjątkowych walorach estetycznych. Mobilizacja do zwiększenia wysiłku, aby pozostać w takim miejscu ma trochę inny charakter niż ta, u której źródeł leży konieczność zarobku. Pracownicy McLarena nie zmuszają się do codziennej pracy, aby korzyść z tego odnieść jedynie w dniu wypłaty. Tutaj nagrodą jest już sama możliwość przebywania w fabryce. Bycie efektywnym nie jest przykrą koniecznością tylko szansą, której wykorzystanie staje się niejednokrotnie wewnętrzną potrzebą.
© 2008 Jan Ostrowski
verte.art.pl > Myśl > Eseje > Władza pieniądza w sferze wartości humanistycznych
© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski