> verte ISSN 1689-524X
Krytyczny Magazyn Internetowy

№44 luty 2008

Wolność jak lecąca strzała — w stronę rozumienia człowieka epoki korporacji Remigiusz Ściesiński

Kiedy myślę o pojęciu wolności, do głowy przychodzi mi argumentacja Zenona z Elei przeciwko ruchowi. Filozof ten, żyjący między 490 a 430 rokiem p. n. e. bronił jedności i niezmienności bytu, negując pierwszą przyczynę zmiany, czyli ruch.

Argumentacja o strzale. Lecąca strzała w chwili teraźniejszej nie porusza się, lecz spoczywa w powietrzu i nie przebiega żadnej przestrzeni, i tak samo jest w każdej innej chwili. Zatem skoro czas składa się z chwil, strzała nie może posuwać się na przód w przestrzeni, lecz spoczywa. Sądzę, że wolność postrzegana jest podobnie jak strzała z argumentacji Zenona z Elei, bo czy niewygodnej postrzegać wolności jako coś stałego, jednej idei wolności, stałego zestawu pojęć opisującego sytuację wolności, zapewniających jej jedność i niezmienność, niezależnie od czasu, miejsca czy, co jak sądzę najistotniejsze, osoby operującej tym terminem.

Pojęcia osoby używam z kilku względów. Według Boecjusza, osoba to jednostkowa substancja natury ludzkiej posiadająca wolę, świadomość oraz godność, pomijając problem Boga jako osoby, odwoływał będę się wyłącznie do jednostki ludzkiej, która kształtuje się za pośrednictwem interakcji, w których uczestniczy bądź nie uczestniczy, osoba — ponieważ to, co zaistnieje w świecie społecznym, jest równie ważne temu, co nie zaistniało pod warunkiem, że istnieje świadomość tego, co nie zaistniało, a mogło zaistnieć. Podobnie jest z poczuciem wolności, której jeden z obszarów wyznacza świadomość, ponieważ nie można wybrać obiektu, który nie zaistnieje w naszej świadomości.

Świadomość czegokolwiek nie jest jednak równoznaczna z wyborem — by zaistniał wybór, konieczna jest wola występująca jako czynnik sprawczy. Jednak pojmowanie woli jest nieco inne niż pojmowanie świadomości. Świadomość jest odzwierciedleniem świata rzeczywistego osoby, jak i jej o nim wyobrażeń — na tyle, na ile adekwatnym i zbliżonym, o tyle można mówić o jakiejś obiektywnej rzeczywistości, która mogłaby nie istnieć, gdyby nie społeczeństwo i występujące w nim ujednolicone postrzeganie.

Wracając jednak do pojęcia woli, pierwszym pytaniem, jakie się nasuwa jest: czy wola jest wolna? Odpowiedz na to pytanie jest trudna ze względu na trwający od dawna spór między determinizmem a woluntaryzmem. Porzucając jednak ekstrema tej dychotomii, gotów jestem stwierdzić, że wolę postrzegać należy dwustopniowo. Pierwszy czynnik wpływający na wolę jest biologiczny, a dokładniejszy jego opis przytacza późniejsza socjobiologia mówiąca o genetycznym determinizmie, ujmowanym jako dążenie do możliwie częstej lub wysoko jakościowej replikacji, a tym samym przetrwania w czasie puli genów. Genetyczny determinizm to tłumaczenie wszelkich procesów zachodzących w grupie jako przejawów przystosowania do wydania zdrowego potomstwa. Czerpiąc z drugiego bieguna, wspomnieć należy o wpływie kultury na realizację procesów biologicznych zachodzących między organizmami. Skłonny jestem przyjąć koncepcję człowieka biokulturowego, którego potrzeby biologiczne realizowane są za pośrednictwem kultury, nie zapominając jednocześnie o szczególnych przypadkach, kiedy kultura oddziaływuje wbrew zapisom biogramu (kazirodztwo, kanibalizm).

Pozostawiając zwierzęcą naturę człowieka w sferze podświadomości, wkroczymy na obszar ukształtowany całkowicie przez dziedzictwo kulturowe, jakie posiadamy. Mowa tu o dumie. Dumę rozumiał będę jako poczucie wewnętrznego spełnienia, zadowolenia z pokonanych trudności. Duma zatem może być traktowana jako niepodlegające dychotomii dobra i zła poczcie swego miejsca w świecie (tym biokulturowym, bądź takim, jaki gotowi jesteśmy uznać za własny).

Podsumowując, do podjęcia problematyki wolności, a właściwie poczucia wolności w świecie korporacji, mówiąc o człowieku traktował będę go jako osobę wyposażoną w świadomość, wolę i możliwość odczuwania dumy. Czynniki te wydają mi się najważniejsze z perspektywy kształtowania, ograniczania i zanikania potrzeby wolności. Tak więc wolność nie powinna być ujmowana jako strzała zawieszona w przestrzeni, ale jako strzała, która swym błyszczącym grotem z hukiem przecina przestrzeń — co zapowiadać ma koleiny rozdział romantycznych i utopijnych wizji ograniczających wolność osób w taki sposób, by było im najlepiej jak tylko może być.

© 2007 Remigiusz Ściesiński

verte.art.pl > Myśl > Eseje > Wolność jak lecąca strzała

z Google

© 2004-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Karol Zamojski, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Maciej Twardowski